poniedziałek, 9 września 2019

Prosty sposób na przygotowanie krewetek Krewetki z makaronem + przepis na makaron z cukinii




Mój ulubiony przepis na krewetki miałam zamiar opublikować w zeszłym roki, ale jakimś sposobem o tym zapomniałam. Wróciłam do niego dziś, gdy po raz kolejny z niego skorzystałam. Jest to wyjątkowo prosty sposób na przygotowanie krewetek, gdyż całość zajmuje mniej niż pół godziny. Nie wiele więcej niż przygotowanie samego makaronu.




Krewetki z makaronem – składniki

 

Do przygotowania krewetek z makaronem potrzebujesz:
- 400 g krewetek,
- 250 g pomidorów koktajlowych,
- 1 ząbek czosnku,
- 1 mała cebula, 1/2 szklanki liści bazylii,
- 200 g śmietany 18%
- 2 łyżki natki pietruszki,
- sól i pieprz do smaku,
- olej/oliwa/masło do smażenia,
- makaron (tradycyjny lub z cukinii).


Prosty sposób na przygotowanie krewetek

 

Gdy przygotowujesz sos, pamiętaj żeby w tym samym czasie zagotować makaron. Ja niekiedy używam makaronu z cukinii, który nie wymaga osobnego gotowania. 



Przepis na przygotowanie makaronu z cukinii znajdziesz poniżej.

Przygotowanie krewetek w sosie:

1. Rozdrobnij czosnek i pokrój cebulę – smaż do lekkiego zeszklenia.
2. Dodaj krewetki i smaż na małym ogniu przez 3 minuty.
3. Pomidory koktajlowe przekrój na pół, posiekaj natkę i wzuć na patelnię.
4. Dodaj śmietanę, sól i pieprz.
5. Wszystko wymieszaj i przykryj i podgrzewaj przez około 5 minut.
6. Dodaj bazylię, wymieszaj i podgrzewaj przez 1 minutę.

Gotowe!



Przepis na makaron z cukinii

 

Makaron z cukinii można przygotować na kilka sposobów. Ja używam specjalnej obieraczki Tefal (na powyższym zdjęciu), którą można bez problemu dostać w tych sklepach.

Przygotowanie w ten sposób makaronu z cukinii nie wymaga wiele wysiłku ani czasu, więc nie szukam dodatkowych narzędzi. Od początku wystarcza mi pokazana wyżej obieraczka, która kosztuje kilkanaście złotych.
Przed przygotowaniem makaronu, cukinię należy umyć. Skórki nie obieraj, bo świetnie nadaje się na makaron.

Miąższ tnij na paski do momentu, aż dotrzesz do pestek.

Makaron z cukinii można jeść zarówno na surowo, podgrzany w sosie, tak jak w przypadku przepisu z krewetkami, czy gotowany na parze. To jaki sposób wybierze, zależy od twoich upodobań.

piątek, 6 września 2019

Jak zrobić zawieszkę do smoczka i czy wszystkie zawieszki są bezpieczne



Smoczek, kiedyś oczywiste wyposażenie wyprawki noworodka, a dziś to kolejny demonizowany przedmiot, nad zakupem którego zastanawiają się przyszłe mamy.
Istnieją dwa skrajne obozy, na szczęście jest też wiele mam, które podchodzą do tematu elastycznie. Sama należę do tej grupy.
Przygotowując wyprawkę, zaopatrzyłam się w jeden smoczek, taki który przeznaczony jest dla niemowląt do 3 miesiąca życia, a że wiele razy widziałam jak smoczek potrafi wylądować daleko od dziecięcej buzi, zainteresowały mnie też specjalne zawieszki.
Jak zrobić zawieszkę do smoczka i czy takie zawieszki są bezpieczne. Na ten temat odpowiem w dzisiejszym poście. 

 

Jak założyć zawieszkę (tasiemkę) do smoczka 

 

Pierwszy raz z zawieszką do smoczka spotkałam się podczas zakupów w hipermarkecie. Przykuła moją uwagę jako nieznany mi gadżet. Przyjrzałam się i nie znalazłam informacji jak takie coś założyć, żeby mieć pewność, że będzie się trzymać. Warto mieć na uwadze, że nie każda zawieszka pasuje do każdego smoczka. Bywa tak, że do smoczka jednej marki pasuje tylko zawieszka tego samego producenta. Tak jest w przypadku produktów MAM BABY.
Natomiast jesi chodzi o smoczek,  który ja wybrałam (Lovi), muszę szukać u producenta konkretnej zawieszki, która pasuje do kolekcji z jakiej jest smoczek. Tak przynajmniej wynika z oferty, która znalazłam na jego stronie. 


Zawieszki Lovi są do kupienia tutaj 


Silikonowa zawieszka do smoczka z imieniem

 

Inny rodzaj zawieszki zobaczyłam podczas zakupów internetowych. To silikonowa zawieszka do smoczka z imieniem. W tym przypadku nie musiałam się zastanawiać nad tym, jak taką zawieszkę założyć, ale zupełnie nie przekonywały mnie zapewnienia sprzedawców, że taki gadżet jest bezpieczny.
Nie jestem zwolennikiem informowania wszystkich obcych ludzi na ulicy o imieniu swojego dziecka. Nie zamierzam więc naklejać na samochodzie popularnego " (imię dziecka) w aucie". Rozumiem, że niektórzy lubią takie gadżety. Zawieszkę silikonową odradzam jednak dlatego, że uważam, że jest niebezpieczna.


Czy zawieszki do smoczków są bezpieczne

 

Zawieszki do smoczków w postaci silikonowych koralików nie są bezpieczne. Świadczy o tym historia, o której przeczytałam w The Sun.
O tym, że silikonowe zawieszki do smoczka są niebezpieczne, przekonują mnie informacje producentów, że nie stanowią one zagrożenia w przypadku dostania się do przewodu pokarmowego. Nie ma jednak żadnej informacji o tym, co się stanie, gdy koralik trafi do układu oddechowego malca. Przytoczona przeze mnie historia pokazuje jakie ma to konsekwencje.
Skoro producenci zakładają, że koralik może dostać się do buzi dziecka, jasne jest że może spowodować uduszenie, a nie tylko połknięcie.

 

Zawieszka do smoczka jak zrobić

 

Nie zamierzam wkładać wszystkich producentów zawieszek do smoczka do jednego worka. Można przecież wykonać spersonalizowaną tasiemkę. Bez koralików. Ja postanowiłam jednak zrobić ją samodzielnie. Wszystkie elementy, które zużyłam do jej wykonania (prócz kawałka nici) to przedmioty, które były mi zbyteczne, więc zawieszka jest "zero waste".
Mam w domu kilka smyczy, które otrzymałam jako gadżet reklamowy. Trzymałam je w domu i zastanawiałam się, czy wyrzucić. Okazało się, że jako zawieszka do smoczka, taka smycz sprawdzi się doskonale. Nie tylko świetnie trzyma się ubranka, nie niszcząc materiału, ale także jest niebrudząca i trwała.


Jak zrobić zawieszkę do smoczka

 

Do przygotowania zawieszki potrzebne są:
- smycz z klamrą,
- tasiemka,
- igła i nić,
- nożyczki lub przyrząd do rozpruwania.

1. Odpruj obie końcówki smyczy:
- ta dłuższa nie będzie ci potrzebna,
- z krótszej strony musisz pozbyć się karabińczyka.
Na marginesie dodam, że na początku zastanawiałam się na pozostawieniem karabińczyka, ale uznałam, że metalowy spory karabińczyk do dziecięcego smoczka się nie nadaje. Bywają jednak drobniejsze, które mogą zastąpić użytą przeze mnie tasiemkę.

2. W miejscu gdzie był karabińczyk wszyj tasiemkę.

3. Połącz obie końcówki tasiemki tak, by zrobić pętelkę i przełożyć przez nią całą zawieszkę zaczepiając o uchwyt smoczka.

Gotowe!


Klamrę do smyczy możesz zakupić osobno na przykład tutaj

Poniżej standardowy klips, który jest najczęściej wykorzystywany w gotowych zawieszkach. 




Jeśli nie podoba Ci się, że taka smycz ma napis reklamowy, nic nie stoi na przeszkodzie, by odwrócić ją na drugą stronę. Tam większość tasiemek nie ma nadruków.

Ja wybrałam smycz, którą uznałam za najbardziej odpowiednią, czyli dotyczącą produktu dla niemowląt. Swoją drogą zdecydowanie fajniejszą reklamą takich produktów niż smycz, której raczej dorośli nie będą nosić, byłaby właśnie zawieszka do smoczka :)

piątek, 30 sierpnia 2019

Hydrolaty do twarzy, ciała i włosów - Olvita woda lawendowa i woda różana – moja opinia




Odkąd zaczęłam interesować się kosmetykami z naturalnym składem, mam zawsze w domu przynajmniej jeden hydrolat. Używam go przede wszystkim do twarzy, ale także do ciała i włosów. Moim ulubionym jest woda różana, próbowałam wielu marek, przyglądałam się składom i działaniu, stworzyłam nawet ich ranking (ranking znajdziecie tutaj), ale prócz hydrolatu różanego żaden inny w pełni mnie nie satysfakcjonował, aż do teraz, gdy w końcu udało mi się wypróbować wodę lawendową. Na początku lata przy okazji zakupów internetowych, trafiłam na produkty marki, której nie kojarzyłam wcześniej z kosmetykami (OlVita). Skusiłam się na wodę różaną i wodę lawendową. Dziś podzielę się z Wami moją opinią na temat tych dwóch produktów.
Jak już wspomniałam, wody różane to moje must have. Nie będę się powtarzać jak działają, to możecie przeczytać w artykule, który przywołałam wcześniej. W skrócie dodam, że dla cery naczynkowej, nie poznałam żadnego lepszego kosmetyku tego typu.


Woda różana OlVita – skład i opinia


Woda różana, czyli inaczej hydrolat różany OlVita znajduje się w plastikowej butelce ze sprayem. Butelka przypomina tą, w której znajdują się hydrolaty Make Me Bio, ale tutaj plastik jest ciemny, co wpływa korzystnie na trwałość kosmetyku.

Skład wody różanej

Składniki: Rosa damascea flower water
Produkt nie zawiera konserwantów, ale podobnie jak w Make Me Bio brakuje mi informacji o przydatności do zużycia po otwarciu. Nie wiem jakie są wymagania prawne wobec kosmetyków, ale jako konsumentka chciałabym wiedzieć jak długo taki kosmetyk bez konserwantów mogę używać.


Opinia o wodzie różanej OlVita

Do działania wody różanej OlVita nie mam żadnych zastrzeżeń. Przyjemnie pachniała, zapach był naturalny, delikatny, różany. Nie podrażniła mi skóry, a w przypadku zbyt silnie skoncentrowanych hydrolatów różanych tak się zdarzało. Sprawdziła się zarówno do twarzy, ciała, jak i włosów. Zdecydowanie jest to produkt godny polecenia.


Woda lawendowa OlVita – skład i opinia


Hydrolat lawendowy miałam od dawna ochotę wypróbować. Podczas zakupów nie miałam jednak przez długi czas szczęścia, zwykle trafiałam zarówno stacjonarnie, jak i przez internet, że był w ofercie, ale akurat nie na stanie.
Zapach i działanie lawendy zawsze mi odpowiadały, ale po kilku rozczarowaniach innymi hydrolatami, które miały działać świetnie na moją skórę, a zupełnie się nie sprawdziły, nie miałam co do wody lawendowej wielkich oczekiwań.

Skład wody lawendowej

Tak jak hydrolat różany, woda lawendowa nie zawiera konserwantów.
Składniki: Lavendula angustifolia flower water (woda kwiatowa z lawendy wąskolistnej)

Opinia o wodzie lawendowej OlVita


Na szczęście Hydrolat lawendowy OlVita okazał się całkiem dobrym kosmetykiem. Ma piękny naturalny zapach lawendy, nie powoduje podrażnień, a nawet działa na skórę łagodząco. Świetnie tonizuje cerę. Zapach lawendy znany jako kojący i pomagający w zasypianiu świetnie sprawdza się na noc, więc hydrolat idealnie nadaje się do wieczornego demakijażu. Można nim także spryskać np. poduszkę.
Woda lawendowa na lato nadaje się idealnie, ponieważ chroni włosy przed działaniem promieni słonecznych, łagodzi delikatne obtarcia skóry, przydaje się do stosowania okładów łagodzących po ukąszeniu owadów. Najbardziej ucieszyło mnie, że hydrolat zmniejsza pory i powoduje, że moja mieszana cera stała się bardziej matowa. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że będę do niego często wracać.



wtorek, 27 sierpnia 2019

Czy płyny do higieny intymnej są szkodliwe, jakie płyny do higieny intymnej bez SLS i z naturalnym składem używałam


Płyny do higieny intymnej to nieco kontrowersyjny produkt. Wiele badań pokazuje, że odkąd powstały specjalne produkty przeznaczone do dbania o higienę kobiet w miejscach intymnych, wzrosła liczba infekcji bakteryjnych i grzybiczych pochwy oraz ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy.
Nie mam zamiaru tym artykułem straszyć Was chorobami i odwodzić od używania płynów do higieny intymnej, tym bardziej że chcę przedstawić przy okazji opinię od dwóch takich produktach, które ostatnio używałam. Jeden z nich to Płyn do higieny intymnej z wyciągiem z borówki i nagietka z upraw ekologicznych, Pierpaoli Anthyllis a drugi Anyżowa ZIOŁOMYJKA Płyn do higieny intymnej Kosmetyki DLA. Zamierzam jednak przy okazji, tak jak w tytule, przedstawić moje zdanie na temat używania takich płynów.

Czy płyny do higieny intymnej są szkodliwe

 

Producenci środków do higieny intymnej przekonują nas tym, że my kobiety musimy do okolic intymnych używać specjalnych płynów, ponieważ mają one odpowiednie pH. Na tym opiera się ich cała filozofia.
Przygotowując ten artykuł, poszperałam trochę w internecie, poszukałam badań naukowych, a przy okazji zauważyłam, że płyny do higieny intymnej to temat, który budzi duże zainteresowanie.
Popularne zapytania na temat płynów do higieny intymnej wg Google


na pierwszym miejscu: płyn do higieny intymnej dla dzieci i dla dziewczynek,


popularne hasło z przeciwnej strony barykady, to: czy używać płynu do higieny intymnej.
Zauważcie, że obydwa hasła, są prawie tak samo popularne i mają tyle samo wyników. Nie łatwo się więc w tym odnaleźć.



Szkodliwość płynów do higieny intymnej

 

Na temat szkodliwości płynów do higieny intymnej możecie przeczytacie w tym artyule A Questionfor Women's Health: Chemicals in Feminine Hygiene Products andPersonal Lubricants

Zwróćcie też uwagę na przypisy (badania naukowe) do których odnosi się autorka.

Czy używać płynu do higieny intymnej – moje podejście

 

Właściwie powinnam napisać Czy używać płynu do higieny intymnej – moja historia, bo moje podejście to wynik dotychczasowych doświadczeń oraz tego czego się dowiedziałam na temat prawidłowej higieny intymnej.
Nie zgadzam się z tym, że kiedyś było super, bo kobiety (nasze mamy i babcie) używały mydła w kostce do całego ciała i było OK. Bardzo dobrze pamiętam, że gdy jako dziecko dostawałam mydło do mycia, to po kąpieli, czułam w tamtym miejscu pieczenie. Co prawda przez krótki czas, ale nie jest to na pewno efekt jaki powinnam odczuwać przy dobrze dobranych produktach do higieny.
Moje szczęście, że nic więcej prócz pieczenia się nie działo i nie było innych konsekwencji stosowania nieodpowiednich środków do mycia.
Obstawiam, że głównymi winowajcami moich dolegliwości były substancje zapachowe dodawane do mydeł. Gdy sama zaczęłam używać delikatniejszych produktów, problemy ustały.
Z czasem przerzuciłam się na żele pod prysznic, ale jak każda kobieta, słysząc o specjalnych płynach do higieny intymnej i ich odpowiednim dla tamtych okolic pH, postanowiłam zaopatrzyć się w taki płyn.

Ziaja, Intima, Kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem mlekowym


Po raz pierwszy sięgnęłam po popularną Ziaję. Płynu nie używałam jednak wyłącznie do higieny intymnej, ale także do całego ciała. Wyczytałam, że kwas mlekowy świetnie działa na skórę, reguluję jej pH, nawilża itd. Przyznam, że nie miałam do płynu zastrzeżeń, do momentu, w którym zorientowałam się, że zawiera składnik, który szkodzi mi we wszelkich innych produktach do mycia. Chodzi o Sodium Laureth Sulfate (pisałam o nim tutaj)


SLES powoduje straszne przesuszanie na moich dłoniach oraz problemy ze skórą głowy i włosami. Najwidoczniej Ziaja Intima ma składniki, która niwelowały u mnie negatywne skutki SLES, bo nadal po każdym kontakcie z mydłem z SLES mam te same problemy ze skórą.
Przestałam używać kosmetyków z SLS i SLES i płyny do higieny intymnej traktowałam jak każdy inny żel pod prysznic. Właściwie żaden z nich nie miał konsystencji płynu, aż do używanej ostatnio przeze mnie Anyżowej Ziołomyjki, ale o tym później.

Inne artykuły na blogu Wellness po polsku, które mogą Cię zainteresować
Opinia o uniwersalny żelu pod prysznic bez SLS, SLES i parabenów


Szkodliwość płynów do higieny intymnej – co wyczytałam u mamyginekolog

 

O tym, że stosuję takie płyny prawidłowo, upewniłam się czytając artykuł Mamy Ginekolog – znajdziecie go tutaj.

W skrócie, pisze ona, że do mycia okolic intymnych powinnyśmy używać głównie wody, a do tego odrobiny delikatnego mydła. Jeśli chcemy możemy używać płynu do higieny intymnej, ale nie jest to produkt konieczny i działa na tej samej zasadzie, jak np. osobny krem do każdej partii w okolicach twarzy (okolice oczu, na dekolt i szyję itp.) , gdzie równie dobrze może sprawdzić się jeden produkt.
Jeśli czytaliście artykuł Nicole Wendee, który przytoczyłam na początku, to wiecie, że szkodliwość płynów do higieny intymnej wynika przede wszystkim z ich nieprawidłowego używania - gdy dostają się do pochwy, oraz gdy używa się ich w zbyt dużej ilości.


Płyny do higieny intymnej bez SLS i z naturalnym składem

 

Tyle o moim podejściu, teraz czas na recenzję dwóch płynów bez SLS i z naturalnym składem.
Płyn do higieny intymnej z wyciągiem z borówki i nagietka z upraw ekologicznych, Pierpaoli Anthyllis

Producent zapewnia, że płyn do higieny intymnej Pierpaoli Anthyllis zapobiega podrażnieniom, stanom zapalnym, łagodzi, odżywia i odświeża oraz że nadaje się dla osób o bardzo delikatnej skórze. Produkt znajduje się w butelce z pompką, pojemność to 300 ml. Kupić możecie go w tych sklepach.

Skład płynu do higieny intymnej z wyciągiem z borówki i nagietka z upraw ekologicznych, Pierpaoli Anthyllis

 

Płyn zawiera wyciąg z nagietka, ekstrakt z owoców borówki czarnej, olejek lawendowy oraz kwas mlekowy. Nie zawiera sztucznych substancji zapachowych.

Skład wg INCI

Aqua, Sorbitol, Disodium Cocoamphodiacetate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Disodium Capryloyl Glutamate, Lactic Acid, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Lavendula Hybrida Oil*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract*, Glycerin, Linalool.
* z upraw ekologicznych 


  

Moja opinia o płynie do higieny intymnej z wyciągiem z borówki i nagietka z upraw ekologicznych, Pierpaoli Anthyllis

 

Płyn ma, jak większość tego typu produktów, konsystencję żelu. Ma żółty kolor, pachnie delikatnie ziołowo, trochę przypomina zapach lawendy, trochę eukaliptusa. Delikatnie się pieni.
Jako że płyn do higieny intymnej stosuję jak żel pod prysznic, mogę ocenić, że spisał się dobrze do mycia całego ciała. Nie wysuszał skóry, nie podrażniał, łatwo było go rozprowadzić, a do tego okazał się całkiem wydajny.

Anyżowa ZIOŁOMYJKA Płyn do higieny intymnej Kosmetyki DLA

 

Ten produkt dostałam w wersji mini (50 g), na stoisku marki Kosmetyki DLA podczas festiwalu See Bloggers. Taka buteleczka, to świetne rozwiązanie na podróż. W sprzedaży są jednak wyłącznie butelki o pojemności 150 g. Cena takiego płynu to 25,50 zł.

Skład Anyżowej Ziołomyjki

 

W składzie podobnie jak w płynie Pierpaoli Anhyllis: lawenda, nagietek i kwas mlekowy. Płyn zawiera także: tatarak, prawoślaz, przywrotnik, d-pantenol i allantoinę.

Skład wg INCI

Decoctum Althea Officinalis Root, Decoctum Acorus Calamus Rhizome, Infusion of Calendula Officinalis Flower, Infusion of Alchemilla Vulgaris, Infusion of Lavandula Officinalis Flower, Glycerin, Panthenol, Potassium Cammelinate, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Ascorbic Acid, Pimpinella Ansium Seed Oil, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum



Anyżowa ZIOŁOMYJKA Płyn do higieny intymnej Kosmetyki DLA – moja opinia

 

Na opakowaniu widniej informacja, że płyn odmładza. Na stronie producenta możemy przeczytać, że płyn powstał na życzenie klientek, którym zależało na czymś co pozwoli na zachowanie młodości w tych strefach.
Ja na temat działania odmładzającego nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Mogę za to opisać jak się tego płynu używa. Ma on całkowicie wodnistą konsystencję, przez co ciężko go nałożyć. Producent podaje, że jest to produkt do codziennego stosowania, do użytku zewnętrznego. Należy nanieść niewielką ilość płynu na mokrą dłoń, umyć miejsca intymne i dokładnie spłukać ciepłą wodą.
Brzmi prosto, ale płyn jak woda wypływa z dłoni, łatwo przecieka między palcami, przez co trzeba się bardzo postarać, by nałożyć go w miejsce do tego przeznaczone.
Produkt ma naturalny anyżowy zapach, dosyć intensywny, ale dla mnie zupełnie nie przeszkadzający, ponieważ używałam go jedynie do higieny intymnej.
Tak, ten płyn, z racji konsystencji, mimo że próbowałam, nie nadawał się do mycia całego ciała. Zupełnie się nie pieni. Próbowałam stosować go również na gąbkę (jeśli używam gąbki to naturalnej, jak ta o której pisałam tutaj). Mam wrażenie, że na naturalnych gąbkach produkty lepiej się rozprowadzają i bardziej pienią, niestety nie ten płyn.
Co do samego działania nie mam żadnych zastrzeżeń, ale nie wiem, czy zdecyduję się w przyszłości na jego pełnowymiarową wersję.

Jakie jest Wasze zdanie na temat płynów do higieny intymnej? Używacie ich?

niedziela, 25 sierpnia 2019

Ekspresowe sposoby: czym myć ramy okienne i jak odkleić naklejkę z mebla





Jakiś czas temu kupiłam mieszkanie na rynku wtórnym. Okna co prawda zastałam wymienione na plastiki, co do ich funkcjonalności nie mam zastrzeżeń, ale od początku wyglądały na trwale zabrudzone.
Próbowaliśmy z mężem wielu metod, by ramy okienne i parapety doprowadzić do czystości, ale żadna nie przyniosła nawet najmniejszego rezultatu. Usunąć dał się tylko świeży kurz czy brud. Wydawało się nam, że jedyne wyjście, by okna i parapety wyglądały jak nowe, to po prostu wymiana na nowe. Uznaliśmy, że skoro brud nie chce dać się zmyć, przy użyciu środków do czyszczenia, to nie jest to typowy brud, a pozostałości po remontach (farbach, klejach itp.).



Rzeczywiście w dużym stopniu tak było, na parapecie były wyraźne ślady farby, ale nie tylko. Okazało się, że jest na to sposób. Ostatnio podczas wymiany rolet, dowiedziałam się, że jest coś lepszego niż specjalne środki przeznaczone do czyszczenia ram okiennych. Najbardziej zaskakujące, że jest to produkt, który prawdopodobnie każdy ma w domu – mleczko do czyszczenia Cif. Ja w swojej łazience mam takie mleczko z mikrogranulkami, takie jak tutaj.
Wszystkie wieloletnie zabrudzenia zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Teraz przypomniało mi się, że nawet niedawno była bajkowa reklama produktów Cif. Coś jednak w tym jest ;)
Nie wiem, czy inne mleczka działają w ten sam sposób, podaję Wam to, bo używam go we własnym domu.

Czym wyczyścić po remoncie ramy okien plastikowych z farby


Polecam wam czyszczenie mleczkiem mocno zabrudzonych okien plastikowych, w tym brudnych od farby. To samo dotyczy plastikowych parapetów. Wszystkie zabrudzenia, które zostały tam po nie jednym już na pewno remoncie, oczyściliśmy bez problemu za pomocą mleczka. Nic nie żółknie, a odwrotnie, wróciła biel, której odkąd mamy mieszkanie, w tych miejscach nie było.


Jak myć ramy okienne


Mycie plastikowych ram okiennych (pożółkłych, zaniedbanych, czy zabrudzonych po remoncie) jest banalnie proste. Wystarczy nałożyć mleczko na szmatkę i przetrzeć nią ramę. Jeśli zabrudzenie trudno schodzi, należy mleczko nałożyć na bezpośrednio na zabodzone miejsce. Przy trudnych do zmycia plamach z farby wystarczy nałożyć mleczko i odczekać minutę. Po tym czasie, farba schodzi przy przetarciu ściereczką lub lekkim podważeniu. Nie chcąc porysować ram okiennych używałam do tego plastikowego gadżetu - zdrapki (ściągacza) do stemplowania paznokci.



Jak myć plastikowe parapety


Ta sama metoda sprawdziła się doskonale przy myciu plastikowych parapetów. Nie potrzebny jest żaden specjalny środek do czyszczenia parapetów. Mleczko Cif nałożone na zabrudzone miejsca spowodowało, że wystarczyło przetarcie ściereczką z mikrofibry i parapet z pcv odzyskał dawną biel.
W ten sposób wyczyściliśmy parapety we wszystkich pokojach. Niestety w salonie parapet będzie do wymiany, ponieważ widać, że stawiano na nim gorące przedmioty, przez co w niektórych miejscach są odkształcenia. Salon jest jednak najbardziej reprezentacyjnym miejscem, więc bardzo chętnie wymienię tam w przyszłości parapet na bardziej elegancki.


Jak odkleić naklejkę z mebla


Drugi problem, który udało mi się ostatnio rozwiązać, też to duża naklejka na meblu. Na zdjęciu widać już tylko część naklejki, bo zmywanie ostatnim ze sposobów, na jaki się zdecydowałam, poszło tak szybko, że omal zapomniałam, by utrwalić to na zdjęciach :)

Mebel to przewijak ze sklepu Ikea, który kupiłam z drugiej ręki.
Poprzedni właściciele nie dali rady uporać się z naklejką, którą na meblu umieścił producent. Przez jakiś czas mebel stał w ich garażu, gdzie pozostałości kleju złapały mnóstwo kurzu. Obawiałam się, że i nam nie będzie łatwo.


Usuwanie naklejek majonezem i oliwką dla dzieci


Usuwanie naklejki i resztek kleju zaczełam od smarowania tłuszczem (oliwka dla dzieci, majonez, masło itp.) . Próbowałam metody z oliwką wcześniej, gdy usuwałam klej z parkietu (poprzedni właściciele mieszkania przykryli parkiet wykładziną i przymocowali ją taśmą klejącą). Efekty, zarówno wtedy, jak i teraz były marne. Majonez i masło działały podobnie. Na pewno naklejka zeszłaby po wielu godzinach drapania, ale byłaby to ciężka praca. Parkiet oczyszczałam z kleju przy kilkunastu podejściach.



Jak odkleić naklejkę z mebli


Przypomniałam sobie o innej metodzie. Pomocne okazały się dwie rzeczy, które miałam w kosmetyczce: zmywacz do paznokci z acetonem oraz opisywana przeze mnie wyżej zdrapka do stempelków. Pomocna mogła też być łopatka do nakładania maseczek.
Swoją drogą, zabawne, że wystarczyła zawartość kosmetyczki, a nie skrzynki z narzędziami.


Jak wyczyścić klej po naklejce


Zarówno klej, jak i sama naklejka bez problemu dawały się zedrzeć po nawilżeniu acetonem. Jedne kawałki kleju trzeba bardziej zwilżyć inne mniej, ale wszystko udaje się zdrapać bez wysiłku.
Teraz przewijak wygląda jak nowy :)

środa, 21 sierpnia 2019

Opinie o czterech pastach do zębów Natura Siberica bez fluoru: Lodowe Jagody, 7 ziół Północy, Minerały Kamczatki, Arktyczna Ochrona



Od lat, z powodu alergii, używam wyłącznie past bez fluoru. Przez lata nie miałam dużego wyboru, więc musiałam się zadowolić dwiema dostępnymi na rynku. Wybór miałam tym mniejszy, że patrzyłam na skład i brałam pod uwagę nie tylko to, czy pasta zawiera fluor, ale także np. SLS, jak na przykład Ziaja pasta bez fluoru (więcej o tym dlaczego go unikam przeczytacie w artykule Niebezpieczne składniki w kosmetykachSLS i SLES)
Poszukując nowej pasty do zębów, zauważyłam, że w sklepach pojawiły się produkty Natura Siberica, które mają bardzo dobry skład i przystępna cenę. Zdecydowałam się na cztery Naturalne Syberyjskie pasty do zębów: Lodowe Jagody, 7 ziół Północy, Minerały Kamczatki, Arktyczna Ochrona. Zużycie past i przygotowanie opinii sporo trwało, bo pasty używałam po kolei,. Jedna z nich trafiła do mnie dopiero w czerwcu, podczas odwiedzin stoiska Natura Siberica na konferencji See Bloggers. Był to idealny moment, bo właśnie kończyłam używać trzecią :)


Naturalna Syberyjska Pasta do zębów 7 ziół Północy

 

Na pierwszy ogień poszła pasta 7 ziół Północy. Najbardziej mnie zaciekawiła. W smaku przypominała eukaliptus oraz delikatnie cytrusy. Trudno to opisać, ale smak był bardzo ciekawy i orzeźwiający. Jeśli lubicie miętowe pasty o wyrazistym smaku, przypuszczam że tutaj też nie będziecie rozczarowani.
Pasta ma za zadanie oczyszczać, odświeżać oddech, działać antybakteryjnie i przeciwzapalnie.

Naturalna Syberyjska Pasta do zębów 7 ziół Północy - skład

 

Pasta 7 ziół Północy zawiera między innymi: szałwię, miętę, rumianek, malwę wrzosowiec syberyjski, wieczornik syberyjski i bylicę pospolitą.
Składnikiem aktywny pasty jest również kalident, hydroksyapatyt występujący w przyrodzie w postaci minerałów. Jest nieorganicznym składnikiem kości i zębów, źródłem naturalnego wapnia. Wzmacnia szkliwo, wypełnia mikropęknięcia i zarysowania. Ma taki sam skład jak szkliwo nazębne, dzięki czemu wzmacnia szkliwo, a zęby stają się bardziej odporne i zdrowsze.

Skład według INCI

 

Aqua, Hydrated Silica, Hydrogenated Starch Hudrolysate, Glycerin, Corispermum Sibricum ExtractWH, Hesperis Sibrica ExtractWH, Agrostis Sibrica ExtractWH, Chamomilla Recutita Flower Water*, Mentha Piperita Leaf Water*, Artemisia Vulgaris Extract, Trifolium Pratense Flower Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Gypsohila Paniculata Root Extract, Malva Sylvestris Flower Extract*, Salvia fficinalis Leaf Water*, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Calcium Glycerophosphate, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil*, Pineamidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Aroma, Menthol, Sodium Saccharin, Sodium Ascorbyl Phosphate, Disodium Rutinyl Disulfate, PVP, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cl77891, Cl19140, Cl42090, Cl15985, Cl14720, Limonene, Eugenol, Linalool.
(*) otrzymywane z ekologicznych upraw
(HR) Dziki Rokitnik
(WH) Organiczne ekstrakty z Dzikich Syberyjskich Ziół
(PS) Olejek z orzeszków piniowych

Moja opinia o paście do zębów 7 ziół Północy

 

Pasta, jak już wspomniałam ma dość intensywny smak. Dobrze się pieni, świetnie rozprowadza się na zębach. Jest wydajna, przez co starczyła mi na długo. Mam dość wrażliwe zęby, a stosując tą pastę nie miałam żadnych problemów z wrażliwością. Konsystencja jest gładka (pasta nie zawiera żadnych drobinek). Zdecydowanie była to najlepsza dotychczas przeze mnie używana pasta bez fluoru. Na pewno będę do niej wracać. Pastę 7 ziół Północy znajdziecie w tych sklepach.


Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów  Mroźne/Lodowe Jagody

 

Kolejna pasta Natura Siberica, jaką używałam, to Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Lodowe Jagody. Pasta od poprzednio opisywanej różni się bardzo smakiem, konsystencją i składem, ale działanie ma mieć podobne.

Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Mroźne/Lodowe Jagody – skład

 

Pasta Mroźne Jagody (spotkać można ją też pod nazwą Lodowe Jagody) zawiera olej z nasion żurawiny, ekstrakt z maliny moroszki (wzmacnia naczynia krwionośne), ekstrakt z dzikiej maliny (ma działanie antyseptyczne) oraz ekstrakt z syberyjskiego jałowca (wzmacnia szkliwo) oraz opisywany przeze mnie wcześniej kalident.

Skład według INCI

 

Aqua, Hydrated Silica, Hydrogenated Starch Hudrolysate, Glycerin, Sorbus Sibrica Needle ExtractWH, Juniperus Sibrica Needle ExtractWH, Crataegus Oxyacantha Flower Water*, Empentrum Nigrum Fruit Juice*, Ribes Nigrum Leaf Water*, Rubus Idaeus Fruit Extract*, Rubus Chamaemorus Fruit Extract*, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil*, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Calcium Glycerohosphae Rhamnoides Fruit Oil*, Pinemidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Aroma, Zinc Citrate, Papain, Menthol, Sodium Saccharin, PVP, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate Cl77891, Cl73360.
(*) otrzymywane z ekologicznych upraw
(HR) Dziki Rokitnik
(WH) Organiczne ekstrakty z Dzikich Syberyjskich Ziół
(PS) Olejek z orzeszków piniowych

Moja opinia o paście do zębów  Mroźne Jagody

 

Pasta ma różowy kolor i owocowy smak. Ze względu na smak, nie przypadła mi do gusty. Nie lubiłam owocowych past jako dziecko i do teraz mi on nie odpowiada. Nie przeszkadzał za to mojemu mężowi, który zwykle nie uznaje innej pasty niż miętowa. Pasta Mroźne jagody odpowiadała mu dzięki temu, że miała smak sprawiający wrażenia chłodzenia i orzeźwienia. Wydajność pasty oceniam na mniejszą od poprzedniej, ale zupełnie w porządku. Pasta dobrze się pieni i spełnia swoje zadanie. Pastę Mroźne Jagody kupicie tutaj.


Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Arktyczna Ochrona

 

Następna pasta, po którą sięgnęłam, to Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Arktyczna Ochrona. Przeznaczona jest do zębów wrażliwych.

Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Arktyczna Ochrona – skład

 

Pasta zawiera olej rokitnikowy, który korzystnie wpływa na naczynia krwionośne, ekstrakt za caldonii śnieżnej, który działa regenerująco na skórę, ekstrakt z miodunki plamiastej o działaniu przeciwzapalnym i antyseptycznym.
Ponadto w składzie znajdują się hydrolat z kwiatów rumianku oraz hydrolat z liści mięty pieprzowej oraz opisywany przeze mnie wcześniej kalident.

Skład według INCI

 

Aqua, Hydrated Silica, Hydrogenated Starch Hudrolysate, Glycerin, Cetraria Nivalis ExtractWH, Cortusa Sibrica ExtractWH, Agrostis Sibrica ExtractWH, Chamomilla Recutita Flower Water*, Mentha Piperita Leaf Water*, Pulmonaria Officinalis Extract, Rubus Arcticus Fruit Extract, Oxalis Teraphylla Extract Echnacea Purpurea Extract, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Calcium Glycerophosphate, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil*, Pinemidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Aroma, Menthol, Sodium Saccharin, PVP, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cl 42051, Limonene.
(*) otrzymywane z ekologicznych upraw
(HR) Dziki Rokitnik
(WH) Organiczne ekstrakty z Dzikich Syberyjskich Ziół
(PS) Olejek z orzeszków piniowych

Moja opinia o paście do zębów Arktyczna Ochrona Natura Siberica

 

Pasta ma najbardziej wyrazisty smak spośród wszystkich past Natura Siberica, które używałam. Ja odczuwam go jako połączenie mięty oraz delikatnego dodatku przypraw korzennych.
Ma lekko żelową konsystencję. Dobrze się pieni, świetnie odświeża, a poczucie to pozostaje na długo. Jest to pasta, która najbardziej przypadnie do gustu osobom, które lubią klasyczny miętowy smak, a rezygnują z pasty z fluorem, czy SLS.
Trudno mi ocenić, czy tak jak obiecał producent, pasta redukuje płytkę nazębną. Być może przetestuje ją pod tym kontem, gdy wrócę do leczenia zgryzu (o leczeniu za pomocą nakładek Clear Aligner pisałam tutaj). Wtedy bardzo przyda mi się pasta o takim działaniu. Pasta Arktyczna Ochrona do kupienia w tych sklepach.

Jeśli interesują cię pasty do zębów bez fluoru, poczytasz o nich też w innych artykułach na moim bogu „Wellness po polsku”:


Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Minerały Kamczatki

 

Ostatnia pasta, która trafiła do mnie najpóźniej (co widać na załączonych zdjęciach), to Syberyjska Pasta do Zębów Minerały Kamczatki. Jej zadaniem jest wzmocnienie szkliwa i dziąseł, zapobieganie próchnicy i delikatne wybielanie. Właśnie ze względu na brak potrzeby wybielania (moje zęby są białe ale niestety słabe), w pierwszej kolejności zdecydowałam się na inne pasty.

Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Minerały Kamczatki – skład

 

Pasta do zębów Minerały Kamczatki zawiera między innymi wodę termalną z Kamczatki, która ma chronić dziąsła i łagodzić stan zapalny; aktywny węgiel, chroniący szkliwo, ekstrakt z perły, ekstrakt różeńca górskiego, ekstrakt żeń-szenia oraz ekstrakt dzikiego krwawnika azjatyckiego. Jak wszystkie opasane powyżej pasty zawiera też kalident.

Skład według INCI

 

Aqua, Hydrated Silica, Hydrogenated Starch Hudrolysate, Glycerin, Achillea Asiatica ExtractWH, Rhodiola Rosea Root ExtractWH, Cetraria Nivalis ExtractWH, Panax Ginseng Root Extract*, Betula Alba Juice*, Aralia Elata Root Extract, Mother Of Pearl Extract, Calcium Glycerophosphate, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Pineamidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Aroma, Menthol, Sdium Saccharin, PVP, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cl 42051, Cl19140, Cl42090, Cl74260, Limonene, Geraniol.
(*) otrzymywane z ekologicznych upraw
(HR) Dziki Rokitnik
(WH) Organiczne ekstrakty z Dzikich Syberyjskich Ziół
(PS) Olejek z orzeszków piniowych

Moja opinia o paście do zębów Minerały Kamczatki Natura Siberica

 

Pasta do zębów Natura Siberica Minerały Kamczatki ma najdelikatniejszy ze wszystkich, miętowy smak. Zawiera małe drobinki, których nie czuje się podczas szczotkowania zębów. Konsystencja jest lekko żelowa, a kolor pasty miętowy, tak jak kolor opakowania. Pasta daje przyjemne uczucie świeżości, zmniejszyła u mnie krwawienia z dziąseł, do których w ciąży mam większe skłonności. Pastę Minerały Kamczatki kupicie tutaj.

Instagram @mrs_calluna