wtorek, 22 stycznia 2019

Wady i zalety lokówki automatycznej Philips StyleCare Prestige BHB876/00



Nie zdecydowałam się nigdy, by kupić sobie tradycyjną lokówkę, ale informacje o tym, że dostępne są lokówki automatyczne przyjęłam z dużym entuzjazmem.

Mam naturalne fale, miejscami loki, dlatego potrzebę zakręcenia włosów odczuwałam bardzo rzadko, gdy wybierałam się na wielkie wyjście.
W takich sytuacjach przydałaby mi się lokówka, ale przy mojej gęstości włosów, używanie tradycyjnej lokówki jest trudne i bardzo czasochłonne. Kręcąc dosyć krótkie i gęste włosy, dużo łatwiej się też poparzyć. Nie robiłam więc sobie loków w domu.

Wszystko to, co powodowało, że nie zdecydowałam się na tradycyjną lokówkę, sprawiło że kupiłam lokówkę automatyczną. Wybrałam Philips StyleCare Prestige BHB876. Dziś zamierzam przedstawić Wam wady i zalety tej właśnie lokówki automatycznej.
Przeczytacie tu wszystko to, czego sama szukałam, zanim zdecydowałam się na lokówkę automatyczną. Skupiłam się przede wszystkim na tym, czego nie mogłam znaleźć w Internecie, na tych informacjach, które przydadzą się zanim zdecydujecie się taką lokówkę kupić.

Na zdjęciu poniżej, moje włosy bez użycia urządzeń do stylizacji.



Jakiej długości włosy można zakręcać przy użyciu lokówki automatycznej?

 

Lokówką automatyczną Philips, według producenta można kręcić włosy o długości od 20 do 63 cm. Moja fryzura wygląda w ten sposób, że z przodu mam włosy dłuższe, a z tyłu krótkie.  Udaje mi się zakręcać krótsze niż 20 cm włosy. Wymaga to odpowiedniego ułożenia lokówki i sporo gimnastyki, ale jak zauważycie na zdjęciach, z tyłu także udało mi się wykonać loki.

W jaki sposób/w którą stronę kręcić włosy?

 

Lokówka posiada trzy tryby kręcenia: w prawo,w lewo i naprzemiennie. Te z moich włosów, które się kręcą naturalnie, kręcą się w lewo. Uznałam więc, że w tym kierunku będę kręcić włosy za pomocą lokówki.

Tryb naprzemienny zupełnie się u mnie nie sprawdził. Suwak zmiany kierunku kręcenia włosów znajduje się bezpośrednio poniżej włącznika, który  nadusza się przy każdym nawijaniu włosów. Podczas pierwszego kręcenia włosów przypadkiem przesunęłam suwak na tryb naprzemienny.
Włosy kręcone w ten sposób wyglądały fatalnie, miałam na głowie totalny bałagan, a nie ładne loki.

W którym momencie uwolnić włosy z lokówki,  czyli kiedy następuje sygnał ciągły?

 

W instrukcji jest napisane, że powinniśmy uwolnić włosy z urządzenia dopiero w momencie, gdy usłyszymy ciągły sygnał. W rzeczywistości nie jest to sygnał ciągły, a cztery następujące po sobie piknięcia.
Podczas pierwszego używania lokówki zastanawiałam się, kiedy mam uwolnić włosy, dlatego przypuszczam, że i Wam przyda się taka podpowiedź.


Czy lokówką automatyczną  możemy wykonać drobne loczki?

 

Kupując lokówkę przez internet, możemy przeczytać, że pozwala ona “uzyskać dowolny skręt pasm włosów - od luźnych fal, po drobne loczki”.
Tej informacji nie traktowała poważnie, ponieważ to, czy dzięki rogówce zrobimy luźne fale czy drobne loczki zależne jest przede wszystkim od średnicy lokówki, a dokładniej od średnicy wałka. Uznałam, że moje loki najprawdopodobniej będą zawsze jednej wielkości i tak się stało.
Przed kupnem lokówki nie znalazłam nigdzie informacji o średnicy wałka, dlatego poświęcam jej nastepny punkt :)

Jaka jest średnica wałka w lokówce automatycznej Philips StyleCare Prestige BHB876?

 

Na temat średnicy wałka w lokówce StyleCare nie znalazłam żadnej informacji. Ani na stronie Philips, ani w instrukcji, ani w żadnym innym miejscu nie podano jaką średnicę ma lokówka. Jest to ważna informacja, ponieważ przekłada się bezpośrednio na grubość loków.
Średnice wałka zmierzyłam samodzielnie. Według mojego pomiaru, lokówka ma 26 mm średnicy.
Wracając do zdania zacytowanego w poprzednim punkcie, drobnych loczków nie będziemy w stanie taką lokówką zrobić.
Jeśli szukacie lokówki, którą wykonacie drobne loczki, polecam szukać tych, których wałek ma od 10 do 16 mm średnicy.


Czy to prawda że lokówką Philips StyleCare Prestige można zrobić aż 27 różnych stylizacji?

 

Wielokrotnie przed zakupem czytałam, że lokówką Philips StyleCare Prestige możemy wykonać aż 27 różnych stylizacji.
Prawdą jest, że lokówka posiada 3 rodzaje temperatury, 3 ustawienia długości nagrzewania i 3 tryby skrętu.
Temperatura i czas nagrzewania nie zmieniają fryzury. Jedyne, co zmienia się w tym przypadku, to trwałość fryzury.
Chyba że nie dostosujemy tych parametrów odpowiednio do grubości naszych włosów i jest niszczymy i spalimy. Wtedy już rzeczywiście będzie będziemy mieli zupełnie inną fryzurę ;) Nikomu tego jednak nie życzę.
Na to jak będą wyglądały nasze włosy po użyciu lokówki ma wpływ przede wszystkim grubość wałka, a w drugiej kolejności kierunek skrętu włosów.
Wracając do pytania, czy lokówką możemy wykonać aż 27 różnych stylizacji, odpowiadam że nie absolutnie nie widzę takiej możliwości. Do tego polecam produkty do stylizacji włosów.

Próbowałam różnych temperatur, różnego  czasu nagrzewania. Różnic w wyglądzie loków nie zauważyłam.

Czy lokówka automatyczna Philips można się poparzyć?

 

Jednym z powodów, dla których zdecydowałam się na lokówkę automatyczną, był fakt, że jest ona dużo bezpieczniejsza niż tradycyjne lokówki. Jej obudowa chroni przed poparzeniem, lokówka automatycznie nawija włosy, co oznacza że nie mamy zupełnie kontaktu z wałkiem. Jedyne co nas może lekko sparzyć, to świeżo wyjęte z lokówki włosy. Do wyjmowania włosów z lokówki nie potrzebuję też używać rąk. Uważam więc, że jest to bardzo bezpieczne urządzenie.


Czy lokówka Philips BHB876 ma ruchomy przewód?

 

Tak, lokówka Philips ma ruchomy przewód, dzięki czemu bardzo wygodnie się jej używa.

Ile waży lokówka Philips i czy wygodnie kręcić nią loki?

 

Lokówka razem z przewodem waży 0,57 kg.
Zanim zdecydowałam się na Philips StyleCare Prestige, przyglądałam się również innym lokówkom automatycznym, zarówna w sklepach internetowych, jak i stacjonarnych. Uznałam, że jest ona najwygodniejsza i ma najbardziej ergonomiczny kształt.

Czy zdarza się, że lokówka Philips StyleCare wyrywa włosy?

 

Wyrywanie włosów przez sprzęty do stylizacji,i to jest coś,co mnie najbardziej irytuje. Szukałam dlatego lokówki, która nie będzie pozbawiona takich, o które włosy mogłyby się zahaczyć.
Tutaj rzeczywiście nie mam żadnych obaw. Włosy nawijają się bez problemu, mimo że są cieniowane. Bez problemu wyjmuję je z lokówki. Nie ma możliwości, żeby włosy gdzieś się zahaczyły.

Przed rozdzieleniem pasm 
 

Jak sprawić, żeby loki miały ładny kształt?

 

Żeby loki miały ładny kształt, najlepszym sposobem jest powolne wyjmowanie ich z lokówki. Proste, ale nie wszyscy o tym wiedzą. Spróbujcie wyjąć włosy szybko i powoli. Gwarantuję, że zobaczycie różnice.

Jak szerokie pasma włosów nawijać na wałek?

 

Jednorazowo, na wałek lokówki, możemy nawinąć pasmo włosów o szerokości do 4 cm. Pomaga w tym specjalny przyrząd.
Nie polecam kręcić mniejszych pasm. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie poniżej.
Być może nawijanie mniejszych pasm sprawdza się w przypadku kręcenia w trybie naprzemiennym.

Czy grubość pasma, które nawijamy na lokówkę wpływa na grubość loków?

 

Można by sądzić, że grubość pasma, które nawijamy na lokówkę wpływa na grubość loków. Postanowiłam to sprawdzić. Wszystkie włosy podzieliłam na dużo mniejsze niż zwykle pasma (1-2 cm).
Efekt był taki, że kręcenie włosów zajęło mi 4 razy więcej czasu, a loki się połączyły i powstała taka sama fryzura, jak przy dużo mniejszym nakładzie czasu.
Po rozczesaniu palcami

Czy loki robione w lokówce Philips StyleCare Prestige BHB876 wyglądają naturalnie?

 

Czy wiecie jak wyglądają peruki z okresu Baroku? Mają loki, które bardziej przypomnij przypominają rurki niż sprężynki lub fale.
Te właśnie peruki przychodzą mi na myśl, gdy widzę włosy świeżo wyjęte spod lokówki automatycznej. Nie oznacza to, że takie muszą pozostać.

Jak sprawić, by włosy po użyciu lokówki automatycznej wyglądały naturalnie?

 

Najlepszy sposób na to, żeby po użyciu lokówki automatycznej wyglądały naturalnie, jest rozdzielenie ich za pomocą palców. Różnicę możecie zobaczyć na zdjęciu.
Nie polecam grzebienia, nawet z szeroko rozstawionymi ząbkami.

Czy lokówka automatyczna może kręcić włosy tuż przy głowie?

 

Niestety  nie, lokówka nie jest w stanie zawinąć włosy przy nasadzie.

Jak zrobić fale lokówka automatyczną?

 

Większość powyższych punktów dotyczy loków. Inaczej sytuacja ma się w przypadku fal. Fale uzyskać bardzo łatwo. Wystarczy zmniejszyć temperaturę i czas nagrzewania. W pierwszej chwili pojawią się loki. Po rozczesaniu (używam do tego grzebienia z szeroko rozstawionymi ząbkami), nieco się rozprostują i pojawią się fale.



Z fal jestem bardzo zadowolona. Mam włosy, które częściowo falują, częściowo są proste, a nieznaczna ich ilość się kręci. Gdy używam lokówki automatycznej,bardzo łatwo jest uzyskać ładne fale, które wyglądają zupełnie naturalnie.


Mam nadzieję, że moje podpowiedzi przydadzą się zarówno tym, którzy zastanawiają się nad wyborem lokówki, jak i tym, którzy zaczynają swoja przygodę z lokówką automatyczną.
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania dotyczące lokówki automatycznej Philips, piszcie je w komentarzach.

piątek, 18 stycznia 2019

Dermokosmetyki BioDermic: serum 3D z kwasem hialuronowym, krem do szyi i dekoltu z ekstraktem z pereł, krem pod oczy z ekstraktem z kawioru



Miesiąc temu pisałam o tym, jak sprawdziły się u mnie maseczki w płachcie polskiej marki dermokosmetyków. Przez ten czas poznałam też kilka innych kosmetyków BioDermic: serum intensywnie wygładzające 3D z kwasem hialuronowym, krem do szyi i dekoltu z ekstraktem z pereł oraz krem pod oczy z ekstraktem z kawioru.
Jak widać każdy z tych produktów należy do innej linii, ponieważ moja skóra ma różne potrzeby.

biodermic serum hialuronowe

 

Serum intensywnie wygładzające 3D z kwasem hialuronowym

 

Od serum z kwasem hialuronowym wymagałam przede wszystkim nawilżenia, a dokładniej hamowania procesu utraty wody przez naskórek. Zimą używam przeważnie tłustych kremów do twarzy, dlatego serum z kwasem hialuronowym jest idealnym dodatkiem (nakładam je pod krem).
Serum intensywnie wygładzające BioDermic ma wygodny pojemnik typu airless.
Podoba mi się, sposób dozowania serum. Trafiałam na różne sera w pojemnikach airless, często był z nimi problem, dlatego wolałam butelki z pipetką. W przypadku tego serum, nie mam żadnych zastrzeżeń. Wydobywam tyle produktu ile potrzebuję, nie rozlewa się i wygodnie nakłada.
Serum BioDermic ma delikatny przyjemny zapach i żelową konsystencję. Działa zgodnie z moimi oczekiwaniami, czyli powoduje, że skóra jest nawilżona, jędrna i gładka.


krem na szyję i dekolt

 

Krem do szyi i dekoltu z ekstraktem z pereł BioDermic

 

Na krem do szyi i dekoltu zdecydowałam się ponieważ moja skóra w tamtej okolicy najbardziej wymaga ujędrniania.
Jest to pierwszy mój krem tego typu wcześniej zwykła używałam kremów do twarzy, a właściwie przez długi czas  okolice szyi i dekoltu dbałam sporadycznie. Teraz zamierzam to nadrobić. Stosując krem BioDermic widzę wyraźną poprawę. Skóra stała się bardziej jędrna i gładka. Najlepsze efekty przynosi w połączeniu z wałeczkiem do masażu twarzy.


Składniki

 

W składzie znajduje się mnóstwo wartościowych składników. Ekstrakt z pereł, którego zadaniem jest nawodnienie i ujędrnienie skóry oraz spowolnienie procesu starzenia.
Wyciąg z oliwek chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Olej ze słodkich migdałów znakomicie wygładza i uelastycznia skórę.
Sekwencje oligosacharydów oparte na kwasie glukuronowym mają za zadanie zwiększyć nawilżenie i przywróć objętości skóry. 

krem pod oczy z kawiorem

 

Krem pod oczy z ekstraktem z kawioru BioDermic


Krem pod oczy BioDermic znajduje się w 15 ml  pojemniku airless. W przypadku kremu pod oczy jest to dla mnie bardzo duża zaleta, ponieważ pielęgnując skórę pod oczami, jeszcze bardziej zwracam uwagę na higienę, niż na przykład w przypadku kremu do szyi i dekoltu.
Krem pod oczy  wchłania się błyskawicznie. Natychmiast czuję, że skóra jest gładsza i ujędrniona. Do kremu pod oczy podchodzę ostrożnie, ponieważ te drogeryjne zawsze mnie podrażniały i powodowały zapychanie porów, a przez to powstawanie nieestetycznych prosaków.
W przypadku kremu BioDermic efekty są wyłącznie pozytywne. Nie podrażnia spojówek, co często mi się zdarza, szczególnie zimą gdy w jakiś sposób nawet lekkie łzawienie spowoduje że krem dostanie mi się do oczu. Poprzedni krem który używałam powodował to bardzo często. Odkąd używam kremu BioDermic nie zdarzyło mi się to ani razu.

 Składniki

 

W składzie znajduje się między innymi ekstrakt z kawioru, który ma regenerować skórę wokół oczu oraz zwiększyć produkcje kolagenu i elastyny.
Olej z  pestek moreli opóźniający oznaki starzenia, a także działa przeciwzapalnie i przeciwrodnikowo.
Pullulan i trehaloza, które wiążą wodę w naskórku, nawilżają i niwelują drobne zmarszczki.
Emolient z oliwy, chroniący przed nadmierną utratą wody z naskórka.
Emolient z trzciny cukrowej, który pomaga zmiękczyć i wygładzić skórę.

biodermic kosmetyki
Jestem zadowolona ze wszystkich produktów BioDermic, które miałam   okazję dotychczas używać. Prócz tego jak działają, podoba mi się, że mają bezpieczny skład, delikatny przyjemny zapach i eleganckie opakowania dzięki czemu świetnie nadają się jako prezent.
Zaletą opakowań jest też trwałość. Mimo codziennego używania przez kolejne miesiące, przez cały czas wyglądają jak nowe.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Przekąska na zimno na imprezę – przepis na roladki z tortilli z tuńczykiem


przepis na roladki z tortilli z tuńczykiem

Wczoraj po południu przygotowywałam się na przyjście gości. Zawijając roladki z tuńczykiem, jedną z moich ulubionych karnawałowych przekąsek na zimno, przypominałam sobie, że nie pokazałam ich jeszcze na blogu. Zdążyłam jeszcze zrobić zdjęcie ostatniej sztuki, a dziś podaję Wam przepis.

Składniki tortilli z tuńczykiem

4 tortille,
2 puszki tuńczyka w sosie własnym (razem 340 g),
3 małe ogórki kiszone lub konserwowe,
majonez,
1/2 czerwonej cebuli,
1 średnia czerwona papryka,
kilka gałązek natki pietruszki,
pieprz do smaku (nie jest konieczny).

przekąski na imprezę na zimno

Przygotowanie roladek z tortilli na zimno

1. Odsącz tuńczyka.
2. Pokrój w drobną kostkę ogórki, cebulę i paprykę.
3. Posiekaj pietruszkę.
4. Wszystkie składniki wymieszaj z 3 łyżkami majonezu.
5. Wysmaruj majonezem tortillę i ułożyć na niej farsz, w taki sposób, by około 1,5 cm od brzegu nie było farszu.

przekąski na imprezę szybkie

6. Zawiń dosyć ciasno w rulon. Aby roladki lepiej się trzymały, możesz je owinąć folią spożywczą.

roladki z tortilli z tuńczykiem
7. Wstaw do lodówki na 3 godziny.
8. Przed podaniem pokrój w kawałki o grubości 3-4 cm.

Smacznego!

czwartek, 10 stycznia 2019

Przepis na ciasto czekoladowe brownie z orzechami bez pieczenia


Brownie bez glutenu


Dziś przedstawiam Wam przepis na słodki deser bez pieczenia z samych pysznych składników – brownie z orzechami, suszonymi daktylami i śliwkami. Jest nie tylko smaczne, ale też pożywne, dlatego znakomicie nadaje się na zimę. Przepis na takie ciasto czekoladowe może spodobać się też osobom na diecie bezglutenowej, bo nie ma w nim składników zawierających gluten. 
Zapraszam :)

Składniki brownie bez pieczenia


Ciasto

1 szklanki orzechów włoskich,

1/2 szklanki orzechów laskowych,

30 g czekolady 70 %,

2 płaskie łyżki kakao,

10 suszonych daktyli,

5 suszonych śliwek,

1 łyżka roztopionego oleju kokosowego,

2 łyżki syropu klonowego.




Pianka
4 łyżki kakao,

5 suszonych daktyli,

1 łyżka płatków migdałowych albo migdałów blanszowanych,

1/2 szklanki mleka kokosowego,

3 łyżki roztopionego oleju kokosowego,

3 łyżki miodu.


Przygotowanie bezglutenowego brownie z orzechami



1. Rozdrobnij orzechy w robocie kuchennym.

2. Dodaj suszone śliwki i daktyle.

3. Rozdrobnij czekoladę (ja używam do tego noża).

4. Dodaj do masy czekoladę, kakao, olej kokosowy i syrop klonowy i dokładnie wymieszaj, aż uzyskasz zwartą konsystencję.

5. Przełóż cisto do formy wyłożonej papierem do pieczenia i pozostaw w lodówce na 20 minut.

6. Wymieszaj wszystkie składniki na piankę w taki sposób, aby uzyskać gładką masę.

7. Wyjmij ciasto z lodówki i wylej na nie piankę.

8. Pozostaw w lodówce na minimum 3 godziny.



Smacznego!


wtorek, 8 stycznia 2019

Weleda Skin Food Masło do ciała i Masło do ust – moja opinia


masło do ust

Kosmetyki marki Weleda widywałam od czasu do czasu w drogeriach, ale nie zdecydowałam się ich wypróbować. Dopiero teraz, gdy dzięki akcji zBLOGowani dowiedziałam się, że na nasz rynek wchodzą nowe produkty z serii Skin Food (masło do ciała i masło do ust) stwierdziłam, że jest to doskonała okazja, żeby poznać kolejną markę kosmetyków naturalnych.

Masło do ciała Skin Food Weleda – moja opinia


Masło znajduje się w plastikowym słoiku o pojemności 150 ml. Ma przyjemną konsystencje, która nie przypomina poznanych przeze mnie wcześniej produktów na bazie masła shea, nawet tych w postaci pianki, które przyjemniej rozprowadza się na skórze. Przypomina margarynę :D Rozprowadza się wyjątkowo łatwo na skórze, nie tworzą się grudki, jak to często bywa z masłami do ciała, i nie spływa, jak to się niekiedy dzieje z balsamami. Konsystencja idealna!

Jeszcze większym zaskoczeniem było dla mnie to, że masło wchłania się natychmiast po wsmarowaniu w skórę, nie jest lepkie, nie błyszczy się. Jedyna oznaka, że właśnie je użyłam, to bardziej gładka i przyjemna w dotyku skóra.

Z działania też jestem bardzo zadowolona. Efekty było widać już po pierwszym użyciu. Skóra jest lepiej odżywiona, bardziej sprężysta, odporna na przesuszenie i szkodliwe działanie mrozu.
Zapach masła to połączenie pomarańczy i lawendy, dla mnie pachnie po prostu cytrusowo, bardzo naturalnie i przyjemnie.

Nakładanie balsamu/masła/oleju do ciała jest dla mnie obowiązkiem, za którym nie przepadam. W przypadku masła Weleda, jest to nawet przyjemne. Nie muszę długo rozsmarowywać go na ciele, nie muszę wiele razy dobierać go ze słoika, wszystko przebiega szybko i sprawnie.

Jest jedna rzecz, którą uważam jednak za przyjemniejszą w przypadku innych gęstych maseł - podczas nakładania na skórę nie chłodzą. Masło Weledy pod tym względem przypomina balsamy do ciała. Na szczęście chłód jest tylko w pierwszym momencie, po rozsmarowaniu zupełnie go nie odczuwam, dlatego masło nadaje się na zimę nawet dla takich zmarzlaków jak ja.

 masło do ciała weleda skin food

Skład masła do ciała Skin Food Weleda


Water (Aqua)– woda,
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil - olej z nasion słonecznika,
Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter – masło kakaowe,
Glycerin – gliceryna,
Glyceryl Stearate Citrate – cytrynian stearynianu gliceryny,
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter – masło shea,
Stearic Acid – kwas stearynowy,
Palmitic Acid –kwas palmitynow,
Pentylene Glycol – Glikol pentylenowy,
Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract – ekstrakt z liści rozmarynu,
Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract – ekstrakt z kwiatów rumianku,
Calendula Officinalis Flower Extract – wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego,
Viola Tricolor Extract – wyciąg z fiołka trójbarwnego,
Alcohol,
Betaine – betaina,
Carrageenan – wyciąg z chrzęścicy kędzierzawej,
Xanthan Gum – guma ksantanowa,
Lactic Acid – kwas mlekowy,
Glyceryl Caprylate – Monogliceryd kwasu kaprylowego,
Sodium Caproyl/Lauroyl Lactylate – emulgator,
Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Geraniol – składniki substancji zapachowych, które tutaj pochodzą z naturalnych olejków eterycznych.


masło do ust skin food

Masło do ust Weleda Skin Food - moja opinia


Masło do ust Weleda Skin Food zawiera lanolinę. Jest to składnik, który bardzo dobrze sprawdza się u mnie w pielęgnacji skóry, sama wiele razy robiłam kosmetyki na bazie lanoliny, ale nie udało mi się na dobre pozbyć tego charakterystycznego zapachu, dlatego lanoliny nigdy nie używałam do pielęgnacji ust.

Byłam ciekawa, czy tutaj lanolina będzie wyczuwalna. Na szczęście okazało się, że tylko konsystencja i działanie wskazuje na lanolinę. Zapachu lanoliny nie czułam, czułam tą samą nutę zapachową, co masło do ciała Skin Food.

Masło znajduje się w tubce zakończonej zaokrąglonym aplikatorem, który okazał się dużo wygodniejszy niż dotychczas spotykane przeze mnie ukośne.
Konsystencje możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Łatwo się rozprowadza, nie lepi, zostawia przyjemną delikatną warstwę, która chroni usta przez długi czas.

Teraz najważniejsze, czyli działanie. Masło wygładza i zmiękcza skórę, regeneruje i odżywia. Suche skórki znikają bardzo szybko. Dobrze odżywia, ma świetny naturalny skład, więc może sprawdzi się także jako serum do rzęs.

masło do ust skin food


Skład masła do ust Weleda Skin Food

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil - olej z nasion słonecznika,
Lanolin – lanolina,
Beeswax (Cera Alba) – wosk pszczeli,
Glycerin - gliceryna,
Viola Tricolor Extract – wyciąg z fiołka trójbarwnego,
Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract – ekstrakt z liści rozmarynu,
Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract – ekstrakt z kwiatów rumianku,
Calendula Officinalis Flower Extract – wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego,
Alcohol,
Water (Aqua)– woda,
Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Geraniol – składniki substancji zapachowych, które tutaj pochodzą z naturalnych olejków eterycznych.


zBLOGowani.pl

czwartek, 3 stycznia 2019

Domowe sposoby leczenia dzieci, na podstawie książki Zbigniewa T. Nowaka „Zioła dla zdrowia dzieci"



Po raz pierwszy trafiłam na książkę, która dotyczy domowych sposobów leczenia dzieci za pomocą ziół. Jestem świeżo po lekturze. Postanowiłam od razu zabrać się za recenzję i na gorąco opisać moje wrażenia.
Książka nosi tytuł „Zioła dla zdrowia dzieci", a jej autorem jest Zbigniew T. Nowak.

Informacje podstawowe

Książka ma 280 stron, twardą oprawę i przyjemną szatę graficzną. Wewnątrz znajdują się liczne przepisy wraz z kolorowymi zdjęciami, które jeszcze bardziej zachęcają do przygotowania zdrowych specyfików.


Zioła dla dzieci – środki ostrożności

 

Na wstępie autor przedstawia kilka zasad, którymi powinniśmy się kierować, lecząc dzieci z pomocą ziół.
Autor podkreśla, że w wielu przypadkach zioła mogą być dobrym uzupełnieniem kuracji zaleconej przez lekarza-pediatrę lub w zupełności zastąpić przepisane leki syntetyczne. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy leczyć dzieci na własną rękę. Podawanie leków z ziół powinniśmy skonsultować z lekarzem, by zioła nie wchodziły interakcje z lekami zaleconymi przez lekarza lub nie nasilały, bądź osłabiały ich działania.
Zbigniew T. Nowak zaznacza, że po diagnozę powinniśmy zwracać się do lekarza, a nie czerpać swoją wiedzę z forów internetowych, co w przypadku dzieci jest wyjątkowo ryzykowne.
Przestrzega przed stosowaniem u dzieci leczniczych wyciągów alkoholowych. Więcej na ten temat poniżej.


Naturalne leczenie dzieci – grypa i przeziębienie

 

Dzięki książce „Zioła dla zdrowia dzieci" dowiedziałam się jak długo kształtuje się układ odpornościowy człowieka. Nie dziwne więc, że przedszkolaki tak szybko łapią choroby.
Z tego właśnie powodu pierwszy rozdział został poświęcony wzmacnianiu układu odpornościowego.
Znajdziemy w nim przepisy na wzmacniające herbatki i soki.
Kolejne rozdziały poszerzyły moją wiedzę na temat grypy i przeziębienia. Przypomniałam sobie herbatki, które w dzieciństwie podawała mi mama oraz soki, które stosuję z rodziną do dziś.
Wyjątkowe zainteresowanie wzbudził we mnie nektar z kiwi i pora na chrypkę. O leczniczym działaniu kiwi czytałam pierwszy raz.


Leczenie dzieci ziołami – najczęstsze choroby

 

Prócz sposobów na grypę, przeziębienie, chrypkę i zapalenie gardła, w książce znajdziemy naturalne środki, w przypadku wielu innych typowych dla dziecięcego wieku chorób i dolegliwości.
Należą do nich między innymi: ból ucha spowodowany ostrym zapalenie, zapalanie migdałków i angina, zapalenie zatok, gorączka, kolka niemowlęca, biegunka i zatrucie pokarmowe, zaparcia, brak apetytu, choroba lokomocyjna, zmęczone oczy, problemy ze wzrokiem, afty i pleśniawki, pobudliwość nerwowa, ADHD i wiele innych.

Nie ma chyba dzieci, których nie dotyczy przynajmniej kilka z tych przypadłości, dlatego uważam, że książka przyda się każdemu rodzicowi.
Sprawdzi się także u osób, które lubią naturalne metody leczenia, ale unikają leków z alkoholem. Tutaj znajdą dla siebie mnóstwo znakomitych przepisów.