piątek, 16 marca 2018

Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku - recenzja książki

książki o pielęgnacji skóry


„Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku” została napisana przez Barbarę Kwiatkowską, biotechnologa, eksperta w dziedzinie skóry, konsultantkę w firmach kosmetycznych (BiochemiaUrody) oraz farmaceutycznych. Książka w zamyśle jest przede wszystkim odpowiedzią na pytanie, jak dostosować azjatyckie programy pielęgnacyjne do polskich warunków, ale wg mnie porusza sporo innych zagadnień z dziedziny kosmetologii.

Napisana jest w sposób przejrzysty, najważniejsze informacje znajdują się w kolorowych ramkach, dlatego gdy się do niej zabrałam, nie byłam w stanie się oderwać i całość przeczytałam za jednym zamachem. Podzielona jest na 10 rozdziałów (łącznie 271 stron), część z nich przeznaczona jest kolejnym etapom pielęgnacji, inna część ważnym składnikom znajdującym się w kosmetykach, reszta to praktyczne porady oraz słowniczek pojęć.
azjatycka pielęgnacja


Dzięki książce dowiemy się między innymi: czym są peptydy, które antyoksydanty są najsilniejsze, dlaczego warto chronić skórę przed promieniowaniem UV. Znajdziemy tu także informacje przydatne podczas kuracji kwasami i nie są to ogólniki, a wyczerpujące odpowiedzi na często pojawiające się pytania. Właściwie w żadnym z poruszanych zagadnień nie ma zbędnego lania wody.

W książce nie znajdziemy przepisów na kosmetyki, za to dowiemy się jakich składników potrzebuje nasza cera, a nawet w jakim kosmetyku znajduje się taki składnik i w jakim stężeniu.


Jest to świetny poradnik dla każdej kobiety, która nie chce podejmować decyzji o wyborze kosmetyku czytając slogany w reklamach czy na etykietach, ale zależy jej, aby prawdziwie zadbać o swoją cerę i dobrać do niej kosmetyki z odpowiednimi składnikami.

Zabierając się za lekturę sporo już wiedziałam na temat etapów pielęgnacji, czy składników, ale nie oznacza to, że książka nie była, dla mnie przydatna. Znakomicie stematyzuje wiedzę i z pewnością wiele razy po nią sięgnę, chociażby poznając nowe hydrolaty, które przedstawione są tutaj w szczegółowej tabeli.

 Skóra. Azjaty pielęgnacja po polsku - cena


31 komentarzy:

  1. Dużo słyszę o azjatyckiej pielęgnacji skóry, ale nigdy nie korzystałam z takich kosmetyków, nie licząc manicure japońskiego ;) Mówisz, że warto? Jak efekty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, ale ja stosuję tylko wersję spolszczoną ;)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba ten pomysł przełożenia wschodniej pielęgnacji na zachodnie realia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba wszystkiego przekładać 1:1, w końcu żyjemy w zupełnie innym klimacie.

      Usuń
  3. Czyli ta książka jest dla mnie!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa pozycja, chętnie bym po nią sięgnęła

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się bardzo ciekawie. Chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. Przydałaby mi się ta książka z pewnością rozwinęłaby moją wiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo duzo informacji, więc na pewno pogłębia wiedzę :)

      Usuń
  7. Mam ją gdzieś, ale nie mam na nią weny póki co :P Może na wiosnę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak przeczytałam "mam ją gdzieś" to się zdziwiłam, dobrze że było coś dalej ;)

      Usuń
  8. a dla kompletnych amatorów też się nada? przydałoby mi się trochę dokształcić :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie bym ją przeczytała, ale póki co mam szlaban na zakup książek hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też przydałby się taki szlaban:P

      Usuń
    2. Ja mam zrywy,ostatnio kupiłam sporo, a teraz przerwa ;)

      Usuń
  10. Z pewnością interesująca pozycja dla zainteresowanych tematem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię czytać i ta książka wydaje się być interesująca :) dopisuje do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niby jestem kobietą, ale jakoś nie mój klimat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, temat nie każdą kobietę musi interesować ;)

      Usuń
  13. Słyszałam sporo dobrego o tej książce a teraz Twój artykuł. Dopisuje do listy 😀

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz azjatycka pielęgnacja jest na topie. Książka wydaje się być bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Teraz wszędzie się słyszy o urodzie i pielęgnacji azjatek! Jest mnóstwo kosmetyków azjatyckich w drogeriach, osobiście jeszcze nie próbowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej nie używam azjatyckich kosmetyków, ostatnio jak miałam takie, to okazało się, że są "made in USA" :D

      Usuń
  16. mam ale jeszcze sie nie zabralam za nia:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Po wypróbowaniu na sobie azjatyckiej pielęgnacji (po książce Charlotte Cho, nadmiarze kosmetyków i mega problemach ze skórą), stwierdziłam, że to w 100% nie dla mnie. Fajnie, że ktoś napisał książkę dopasowującą azjatyckie podejście do naszych, polskich realiów. Być może po nią sięgnę, bo z Twojego opisu wynika, że jest bardzo przydatna i ciekawa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Zapraszam do obserwowania, będzie mi bardzo miło :)
Jeśli prowadzisz bloga, z chęcią Cię odwiedzę.
Komentarz to nie miejsce na reklamę, jeśli chcesz się zareklamować na tym blogu zajrzyj na stronę KONTAKT/WSPÓŁPRACA.