wtorek, 12 lutego 2019

Moje krzywe jedynki – jak zostałam niezadrutowaną apratką


clear aligner blog


Już w dzieciństwie miałam problem z krzywą, wystającą jedynką, niestety nie trafiłam na dobrego ortodontę i przez to dopiero teraz jestem w trakcie leczenia.
Tym wypisem rozpoczynam cykl, w którym  opiszę proces mojego “prostowania” krzywej jedynki.

Moja historia z krzywą jedynką


Odkąd wyrosły mi zęby stałe, były one na tyle duże w porównaniu z małą wąską szczęką, że się nie mieściły.  Największym problemem była wypchnięta do przodu jedynka, czyli ząb najbardziej widoczny. Druga jedynka też nie była idealnie prosta.

 jak wyprostowac jedynki

Krzywa jedynka wizyty u dentysty i ortodonty


Gdy miałam 10 lat, mama zabrała mnie do ortodontki, u której leczył się mój brat. Chciała skonsultować się w sprawie tej krzywej jedynki. Pytała, czy w moim przypadku będzie również potrzebne leczenie ortodontyczne. Pamiętam doskonale, jak ortodontka powiedziała, że nie mam problemów ze zgryzem, jest on prawidłowy, więc ząb na pewno sam się wyprostuje, nie ma więc podstaw do leczenia ortodontycznego.
Zareagowaliśmy dużym zdziwieniem, ale rodzice nie zdecydowali się zasięgnąć opinii innego ortodonty i przez lata ząb coraz bardziej się wykrzywiał.
Kilka miesięcy temu, przeglądając internet w poszukiwaniu ortodontów, dowiedziałam się, że mój przypadek nie jest odosobniony. Spójrzcie na opinię poniżej.



Z resztą wybór ortodonty, to nie jest prosta sprawa. Trafiałam na opinie, z których wynikało, że po leczeniu zgryz wyglądał gorzej niż na początku.

Na moim przykładzie widać, że ząb który się wykrzywia, będzie się wykrzywia jeszcze bardziej. Nie zacznie się nagle prostować. Nie wiem skąd u niektórych ortodontów bierze się taka teoria.




Minął  dla mnie czas leczenie ortodontyczne na NFZ i wiek, w którym ortodonta mógłby zadziałać coś taki w taki sposób, żebym nie pozbywała się przy tym wielu zębów.

licówki na krzywe zęby

Kiedy uznałam, że mogę zająć się moimi krzywymi zębami, wybrałam się na konsultacje. Byłam u  dentystów i ortodontów. Usłyszałam kilka propozycji, z których żadna nie była satysfakcjonująca:
- dowiedziałam się od nich między innymi, że w takich przypadkach najczęściej proponują licówki, ale u mnie nie jest to możliwe,
- któryś dentystów polecał wybrać się do dobrej ortodontki i podał nazwisko (tej, u której byłam jako dziecko). Nie muszę chyba dodawać, czy skorzystałam,
- powiedziano mi, że gdybym była młodsza, mogłaby mieć poszerzoną szczękę, ale w tej chwili nie jest to możliwe w takim zakresie, jak jest to potrzebne, między innymi dlatego, że u osób dorosłych szew podniebienny jest już zrośnięty.

Sama wyczytałam też w internecie o dość nowej metodzie na problemy takie jak moje, o nakładkach Clear Aligner, którymi "można leczyć takie wady zgryzu jak np: silne stłoczenia zębów, diastemy, zgryzy otwarte, zgryzy głębokie, zgryzy krzyżowe i inne. Im więcej czytałam, tym bardziej byłam zdecydowana, żeby naprawić swój zgryz takimi nakładkami. Podawano, że mają wiele zalet w porównaniu z drucianym stałym aparatem, były przezroczyste i zdejmowane, więc między innymi podczas leczenia można było swobodnie jeść, pić i dbać o higienę.

krzywe zęby u dorosłych

Odwiedziłam lekarza, jedynego w mojej okolicy, którego znalazłam na stronie producenta. Poszłam na wizytę z wielką nadzieją, przygotowałam się (w rejestracji powiedziano mi, że mam przynieść świeże zdjęcie pantomograficzne), a lekarz odprawił mnie z kwitkiem. Powiedział, że Clear Aligner jest dla drobnych wad np. diastemy itp., a nie dla takich jak moja i polecił ortodontkę, tym razem taką, której nie znałam. Kolejny raz wydałam pieniądze i nic z tego nie miałam.

Po wizycie byłam bardzo przybita, naoglądałam się zdjęć, naczytałam, że aparat pomaga na rożne wady, naczekałam się na wizytę, zrobiłam kolejne w życiu badanie pantomograficzne, które nie jest obojętne dla zdrowia, a lekarz nie miał nawet potrzeby na nie spojrzeć.
Wróciłam do punktu wyjścia. Czułam się z tym fatalnie.

Zanim zdecydowałam się na wizytę u polecanego przez dentystę ortodonty, minęło kilka tygodni.
Tam również nie dowiedziałam się niczego pozytywnego. W grę wchodziły trzy opcje. Jedna, to dać sobie spokój, bo „w takich przypadkach jak mój i w takim wieku, to już nie koniecznie warto prostować zęby” (zero zrozumienia, że one się stale krzywią i ta jedynka jest już na tyle przechylona, że nie nagryzam, nie mówiąc już o tym, że nachodzące na siebie jedynki tworzą "schodki", między którymi gromadzi się czasami jedzenie).

Dwie metody leczenia były bardzo inwazyjne. Jedna wiązała się z usuwaniem co najmniej czterech zębów,  które są w dobrym stanie. Był też pomysł, żeby usunąć między innymi któryś ze słabszych zębów trzonowych, ale efekt jest jeszcze mniej pewny i wymagałby więcej czasu i pracy, aby wszystkie zęby odpowiednio ustawić względem siebie tak, by pasowały przy tym do siebie dolny i górny łuk. Zapominam dodać, że aparat koniecznie musiałabym mieć na dole, a po zakończeniu leczenia (przypuszczalnie po 3 latach) na dolnym łuku miałabym do końca życia mały drucik, bo bez niego zęby się przestawią.
Kolejna metoda wiązałaby się z zabiegiem chirurgicznym o nazwie genioplastyka, wykonanym w klinice stomatologicznej. Tego nawet nie rozważałam. Po przebojach z czterema chirurgicznymi zabiegami zatrzymywania ósemek i kilku innych równie koniecznych, miałam już dosyć tego typu ingerencji. Mam po nich ślady do dziś. Po olbrzymich opuchliznach, które sprawiały, że wyglądałam jak chomik, do dzisiaj mój kształt twarzy nie jest taki jak powinien być.


Do kolejnej wizyty zmotywowało mnie to, że miałam wykonane zdjęcie pantomograficzne, które z biegiem czasu już nie będzie takie "świeże". Przy okazji podpowiadam, że kiedyś takie zdjęcie nie wymagało skierowania, a w tej chwili jest ono konieczne. Pamiętam, bo musiałam się po nie wracać do gabinetu, ponieważ nawet lekarz nie był zorientowany.


Korona na krzywy ząb

Następnym miejscem, do którego wybrałam się na konsultację, była klinika, w której miałam zatrzymywane ósemki. Poszłam tam, jak po ostatnią deskę ratunku.  Tam dowiedziałam się, że są dla mnie dwie opcje. Jedną usłyszałam u któregoś z wcześniej odwiedzonych dentystów - zatrucie krzywej jedynki, spiłowanie jej i pozostawienie kawałka. Wymagałoby to zwężenia okolicznych zębów po to, żeby było miejsce do wstawienia korony. Wszystkie zęby musiały bowiem pasować do siebie rozmiarem.


Clear Aligner


Drugą opcję zaproponowali sami technicy, po zobaczeniu wycisków. Był nią Clear Aligner.
Gdy dowiedziałam się, jaka jest druga opcja, od razu byłam na nią zdecydowana. Po pierwsze dlatego, że nie musiałam pozbyć się żadnego zęba, a po drugie leczenia miałoby się zakończyć wyprostowaniem zębów.

W chwili kiedy piszę ten post jestem w trakcie pierwszego etapu noszenia Clear Aligner. O jego przebiegu będziecie mogli przeczytać w następnym wpisie.

15 komentarzy:

  1. Trzeba być dobrej myśli. Trzymam mocno kciuki za dobry efekt :) Moja córka niedługo będzie ściągać aparat ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujący wpis :) sama mam małą szczękę a zębów było za dużo z tym że mój przypadek był zwykły wyrywanie zębów i sciągany aparat. Oczywiście to było lata temu gdy byłam dzieckiem. Jestem bardzo ciekawa jak to dalej będzie u Ciebie trzymam kciuki żeby teraz szło już z górki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam osoby w moim wieku, które mimo, że mieszkały na wsi i daleko od dużych miast, to trafiły na rzetelnych ortodontów i w dzieciństwie miały tą samą sytuację co Ty, a ja w dużym mieście usłyszałam, że nie ma tu nic do poprawy. Jak widać nie ma reguły.

      Usuń
  3. Wczesna korekcja zgryzu jest mega ważna, cieszę się, że moi rodzice tego przypilnowali.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuszę mnie te nakładki ( wolałabym nie mieć drutów) ale cena jest zabójcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena zależy od wady i pewnie od producenta. Z tego co wiem, wychodzi taniej niż druty.

      Usuń
  5. Ale jaja, nie spodziewałam się, że to taki problem i tyle trzeba się nalatać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że efekt będzie wart moich starań ;)

      Usuń
  6. Fajne informacje? Ja na szczęście mam proste żeby i moje dzieci też :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za tego posta. Jestem ciekawa jak efekty, czy już jakieś są? Ja mam podobny problem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wrażenia są pozytywne. Wkrótce zamierzam przygotować kolejny wpis na temat moich wrażeń po pierwszym etapie noszenia Clear Aligner. Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Zapraszam do obserwowania, będzie mi bardzo miło :)
Jeśli prowadzisz bloga, z chęcią Cię odwiedzę.
Komentarz to nie miejsce na reklamę, jeśli chcesz się zareklamować na tym blogu zajrzyj na stronę KONTAKT/WSPÓŁPRACA.