środa, 8 maja 2019

Moja zaskakująca opinia o naturalnym mleczku do demakijażu Rosadia



W marcu zamieściłam na blogu wpis z moimi kosmetycznymi nowościami. Część z nich już zużyłam, przyszedł więc najwyższy czas, by zamieścić recenzje. Rozpoczynam od Mleczka do demakijażu marki Rosadia, które zużyłam jako pierwsze. Do jego zakupu skłoniły mnie pozytywne wrażenia, jakie miałam używając mleczka odżywczegoVianek (to kosmetyk tego samego producenta - Sylveco) i ciekawość jaką wzbudziła we mnie nowa marka naturalnych kosmetyków. 

Skład Mleczka do demakijażu Rosadia

 

W skład mleczka wchodzą: woda, olej słonecznikowy, sorbitol, olej rycynowy, olej z dzikiej róży, olej z pestek winogron, stearynian sorbitanu, sucrose cocoate, alkohol cetylostearylowy, witamina E, guma ksantanowa, olejek eteryczny z drzewa różanego, olejek lawendowy, alkohol benzylowy, kwas dehydrooctowy, linalol.

Patrząc na skład spodziewałam się, że mleczko będzie łagodne dla mojej skóry i przyjemne pod względem zapachu. Czy tak się stało naprawdę?

Opinia o mleczku do demakijażu Rosadia

 

Mleczko, jak i wszystkie produkty marki Rosadia przykuwają uwagę estetyczną i minimalistyczną szatą graficzną. Zanim jednak dostałam się do środka tego ładnego opakowania, nie byłam już zadowolona. Dozownik (pompka) był zablokowany i pomimo wielu usilnych prób skończyło się na dosztukowaniu dozownika ze starego egzemplarza. Z tym niestety też był problem, ponieważ wszystkie zachowane przeze mnie do takich celów pompki były za krótkie. Musiałam przelewać mleczko do innego pojemnika, a że jest ono gęste, część produktu została wewnątrz.

No cóż, pomyślałam, że wadliwe opakowania się zdarzają, a najważniejsze jest, jak mleczko sprawdza się w swojej funkcji.


Kosmetyk Rosadia i tutaj się nie sprawdził. Mleczko jest bardzo mało wydajne. Mimo że starannie je rozprowadzałam, nie tylko nie wystarczały zalecane przez producenta 1-2 dozy, ale nawet przy 4 nadal makijaż nie był zmyty. Zaznaczam, że nie używałam w tym czasie żadnych wodoodpornych kosmetyków. Zawsze był to delikatny makijaż wykonany kosmetykami naturalnymi, najczęściej podkład Annabelle Minerals albo krem Rozświetlający krem SPF 30 Clochee którego recenzję zamieszczę wkrótce na blogu
Wcześniej te same kosmetyki zmywałam łagodzącym olejkiem do demakijażu Vianek  lub mleczkiem odżywczym Vianek i nie miałam żadnego problemu. Tutaj po wykonaniu demakijażu i przetarciu twarzy tonikiem, widziałam, że wacik jest brudny od resztek make-upu.
Zapach też mnie rozczarował, zupełnie nie przypominał mi żadnego z olejków, które spodziewałam się poczuć. Trudno go ocenić, jest raczej obojętny. Na pewno nie mogę powiedzieć że to mleczko pachnie. 

Pozytywne jest to, że mleczko było delikatne dla skóry, nie powodowało podrażnień, dyskomfortu, ani zapychania porów.


Podsumowując, tak jak duże miałam do tego mleczka nadzieje, tak wielkie spotkało mnie rozczarowanie. Szkoda :(

 Jeśli znacie to mleczko lub inne produkty Rosadia, dajcie znać w komentarzach, jak się u was sprawdziły.

10 komentarzy:

  1. szkoda mega, nie lubię się tak zawodzić na kosmetyach ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czasem się zdarza. Tym razem cieszyłam się, że mleczko się skończyło, bo i tak musiałam kombinować, żeby domyć makijaż z twarzy ;)

      Usuń
  2. Mleczka to nie moja bajka, ale miałam ich micel i nie zostałam jego fanką :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Już pal sześć opakowanie, ale zapachy tej serii też mi nie przypadły do gustu. Jedynie płyn micelarny pachnie trochę różą, ale tak samo zmywa kiepsko. Serum znów jest bardzo tłuste ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale szkoda, ja właśnie mam ochotę na jakieś mleczko, ale ważne żeby było skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadal ochotę na mleczko. Właśnie będę zaczynać nowe ;)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Zapraszam do obserwowania, będzie mi bardzo miło :)
Jeśli prowadzisz bloga, z chęcią Cię odwiedzę.
Komentarz to nie miejsce na reklamę, jeśli chcesz się zareklamować na tym blogu zajrzyj na stronę KONTAKT/WSPÓŁPRACA.