czwartek, 25 czerwca 2020

O tym, czym najlepiej ugasić pragnienie + przepis na domowy napój izotoniczny


czym najszybciej się napić

Zdarza się Wam, że mimo wypicia wody, nadal czujecie pragnienie? Dzieje się tak dlatego, że woda, wbrew temu co powszechnie się powtarza, nie jest najlepszym napojem nawadniającym. Nie jest nawet w pierwszej piątce. Właśnie zaczęło się lato i okres wzmożonego zapotrzebowania na napoje, postanowiłam więc odpowiedzieć na pytanie, czym najlepiej ugasić pragnienie. Podam wam też mój sposób na lato, przepis na napój po którym najszybciej nie chce się pić.

Gdy moja córka miała gorączkę, pierwsze co zaleciła jej pediatra, to dopajanie (w tej chwili jest karmiona piersią + je 3 posiłki stałe). Dziecku, jak zwykle w takich sytuacjach, spadł apetyt, nie miało też ochoty na picie wody. Za to chętniej niż zwykle, piło mleko.
Czy lekarka słusznie zaleciła dopajanie?
Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez szkocki uniwersytet St. Andrews University, napojem który najlepiej nawadnia jest mleko!
Choć woda szybko gasi pragnienie, to napoje połączone z cukrem, tłuszczem i białkiem znacznie lepiej radzą sobie z utrzymaniem nawodnienia przez dłuższy czas. Najlepszym połączeniem tych składników jest właśnie mleko.
Dla niemowlaka zadanie jest więc ułatwione. Z dorosłymi sprawa jest trudniejsza, dlatego polecam wam przygotowanie prostego domowego napoju nawadniającego.

domowy izotonik

Domowy napój nawadniający

Latem lubię w ciągu dnia popijać domowe wody owocowe, czy lemoniady. Dodaję do nich często liście mięty. Przepisy znajdziecie  artykule Przepisy na domową lemoniadę

Kiedy najbardziej potrzebuję nawodnienia, przygotowuję domowy napój izotoniczny:


Domowy izotonik - składniki

1 litr wody,

sok z 1 cytryny,

łyżka miodu/cukru lub innego słodziła (moje ulubione to syrop lawendowy),

szczypta soli.

Wymieszaj wszystko i gotowe!


Czym najlepiej ugasić pragnienie

Wracając do badań, przeanalizowano działanie 13 napojów. 


czym najlepiej ugasić pragnienie

W pierwszej piątce najlepiej nawadniających napojów znalazły się:

1. Odtłuszczone mleko

2. Doustne płyny nawadniające

3. Pełnotłuste mleko

4. Sok pomarańczowy

5. Cola


Woda niegazowana i woda gazowana odpowiednio na 10 i 11 miejscu.


 

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Zdrowe pieluchy jednorazowe i inne produkty do przewijania

zdrowe pieluchy jednorazowe

Gdy spodziewałam się dziecka, zastanawiałam się jak rozwiązać temat jednorazowych pieluch. Sama z kilku powodów przerzuciłam się na ekologiczne podpaski/tampony oraz kubeczek menstruacyjny. Chciałam też żeby i moja córka nie używała pieluszek, ani innych produktów do przewijania, które zawierają szkodliwe substancje, a przy okazji zaśmiecają środowisko.

Nie mam nic przeciwko wielorazowym pieluszkom. Uważam, że to świetne rozwiązanie. Z wielu powodów nie jest to jednak rozwiązanie dla mnie. Trudno z resztą porównać dwa domy, a nawet dwoje niemowląt. Gdy moje dziecko, będąc noworodkiem zużywało dziennie minimum 8 pieluszek (jednorazowych), mój mąż od znajomego dowiedział się, że jego rówieśniczka, dziennie brudzi zaledwie 3 sztuki.

Z resztą chyba nie ma dla zdrowia nic lepszego niż brak jakiejkolwiek pieluszki. Zarówno jednorazowe, jak i wielorazowe pieluszki krępują ruchy. Każdego dnia wygospodarowuję więc dla dziecka minimum godzinę zabawy bez pieluszki i widzę jak to pozytywnie zadziałało na naukę obracania, siadania i raczkowania.


Całkowicie bez pieluszek obyć się jednak nie da. Na szczęście znalazłam odpowiednie dla mnie rozwiązanie - jednorazowe pieluszki ekologiczne.


ekologiczne pieluchy jednorazowe

Dlaczego typowe pieluszki jednorazowe nie są zdrowe


Według raportu Environment Agency, przeciętna pielucha zawiera:
pulpę celulozową (bieloną chlorem, przez co istnieje wysokie ryzyko skażenia rakotwórczymi dioksynami),
SAP – absorbent,
PP– polipropylen,
LDPE – Low Density Polyethylene - polimer wykorzystywany do produkcji plastikowych folii,
klej
PET popularny jako tworzywo do produkcji jednorazowych plastikowych butelek.
Prócz tych składników, często dodawane są również substancje zapachowe.

pieluchy jednorazowe skład
Źródło

Taki skład jest częstą przyczyną odparzeń. U chłopców może powodować przegrzanie genitaliów, a w konsekwencji prowadzić do problemów z płodnością (twierdzi prof. Wolfgang Sippell z Uniwersytetu w Kiel w Niemczech).

Kolejny argument przeciwko wielorazówkom, to zanieczyszczenie środowiska. Pieluszki jednorazowe rozkładają się ponad 500 lat i stanowią ponad 4% domowych odpadów


pieluszki bambusowe


Pieluszki jednorazowe


W pierwszych tygodniach życia, gdy dziecko najszybciej rosło i przybierało na wadze, trudno mi było dopasować pieluszki jednej firmy. Mam więc porównanie do różnych marek (Pampers, Dada, Babydream (2 rodzaje), Bambo Nature i Bambiboo). Te ostatnie odpowiadają nam najbardziej i od miesięcy kupuję je regularnie. Z dostępnością nie mam problemu, bo znaleźć je można w każdym Rossmannie lub w sklepie internetowym producenta.


Bambusowe pieluszki ekologiczne jednorazowego użytku - zdrowe pieluszki jednorazowe


Pieluszki ekologiczne Bambiboo nie różnią się wyglądem zewnętrznym od popularnych pieluszek jednorazowych. Mają falbanki, rzepy, wskaźnik wilgotności, który zmienia kolor.




pieluszki bambiboo opakowanie

Wady i zalety pieluszek bambusowych Bambiboo

są przyjemniejsze w dotyku niż tradycyjne "pampersy",

nie są śnieżnobiałe, na pierwszy rzut oka widać więc że nie są bielone chlorem,

zawierają włókno bambusowe, które jest całkowicie biodegradowalne,

nie lubię gdy produkty higieniczne są perfumowane, z pieluszkami bambusowymi nie ma tego problemu, ponieważ są całkowicie bezzapachowe,

powodują mniej odparzeń, co jest najbardziej widoczne w pierwszych miesiącach, gdy dziecko często brudziło pieluszki, sprawdzą się więc też podczas upałów,

w paczkach nie ma dużej ilości sztuk, dzięki czemu nie mam obaw, że dziecko wyrośnie z nich i zostanę z kilkudziesięcioma za małymi pieluszkami,

posiadają certyfikat TUV Austria „OK biobased”, który potwierdza że są wysoce biodegradowalne, dają poczucie większej dbałości o nasza planetę,

trzeba je nieco częściej zmieniać niż jednorazówki, bo są mniej chłonne (na dobę 1-2 pieluszki więcej),

wersja dla noworodków (używałam ją ponad 8 miesięcy temu) była mało wygodna do zakładania przy niezagojonym pępku,

są droższe niż inne jednorazówki, warto więc śledzić promocje, które na szczęście pojawiają się dość często.



Inne produkty ekologiczne do przewijania


Chusteczki nawilżane Bambiboo

Chusteczki nawilżane Bambiboo - są wykonane z biodegradowalnej włókniny bambusowej, nieperfumowane, dobrze nasączone, używam ich przede wszystkim poza domem.


Waciki bawełniane do przewijania + przegotowana woda

Do przemywania pupy używam jednorazowych bawełnianych wacików i chusteczek.
Wielorazowe produkty, które używam na przykład do przecierania buzi dziecka, czy dla siebie, do demakijażu szybko się niszczyły. Nie sądzę więc że byłyby bardziej ekologicznym rozwiązaniem. Często natomiast zdarza się podczas przewijania, mycie bieżącą wodą pod kranem.








czwartek, 18 czerwca 2020

Kosmetyczni ulubieńcy minionego miesiąca - polskie marki kosmetyków naturalnych

Krem do rąk basiclab

Połowa czerwca za nami, a ja zabieram się za odłożony gdzieś na półkę z mniej pilnymi, blogowy wpis z moimi ulubieńcami maja. Tak się złożyło, że wśród nich znalazły się wyłącznie polskie marki, które produkują kosmetyki naturalne.
Maj był kolejnym miesiącem, który upłynął mi pod znakiem izolacji, a co za tym idzie, wolniej zużywałam kosmetyki do makijażu i demakijażu.  Zabrałam się natomiast za próbki, które gromadziłam przez wiele miesięcy.
Przy okazji wykorzystywania zapasów, zabrałam się za samodzielne przygotowanie podkładu mineralnego (tu przeczytacie, jak zrobić domowy kosmetyk do makijażu).
Hitami kosmetycznym maja zostałytrzy nowości i jeden kosmetyk, o którym pisałam już w poprzednim roku.

Kosmetycznie ulubieńcy maja

Clochee Rozjaśniająco-Energetyzujący Krem Pod Oczy

Pierwszy z moich ulubieńców, to  Rozjaśniająco-Energetyzujący Krem Pod Oczy marki Clochee. Polubiłam jeden z kremów do twarzy tego producenta i przy okazji jakichś zakupów skusiłam się na promocję kremu pod oczy. Pamiętam, że był on w wyjątkowo dobrej cenie i wzięłam go w ciemno.
Krem pod oczy clochee



Krem nie wywarł na mnie najlepszego pierwszego wrażenia. Bardzo ciężko było mi się dostać do dozownika, nakrętka nie była uszkodzona, ale z trudem mogłam ją zdjąć. Po około 10 użyciach, w końcu się wyrobiła.
Sam produkt ma lekką konsystencję, łatwo go wydostać z pojemnika typu airless. Nie ma wyrazistego zapachu, co lubię w kremach pod oczy. Dobrze się rozprowadza, bez problemu współgra z kosmetykami do makijażu, czy korektorem pod oczy.
Po zużyciu 2/3 opakowania zauważyłam że moja skóra w okół oczu zaczęła wyglądać młodziej, stała się bardziej jędrna, gładka i promienna. Nie używałam w tym czasie żadnych innych kosmetyków na okolice oczu, więc to zasługa kremu. Jestem z niego zadowolona i z chęcią sięgnę po kolejne opakowanie.

Krem znajdziecie tutaj.

Maska enzymatyczna Ava, Beauty Home Care Age Control


Kolejny produkt, który z przyjemnością używałam w ubiegłym miesiącu, to maska Maska enzymatyczna Beauty Home Care Age Control marki Ava. 
Lubię ją za wygodne opakowanie wielorazowe, łatwą zmywalność i oczywiście efekty. Więcej przeczytacie w recenzji .
Maskę kupicie w drogeriach i aptekach.

Pianka do twarzy Ava

Pure & Free Łagodna pianka do mycia twarzy


Kolejny produkt, to jak poprzedni, kosmetyk marki AVA. Nowość ostatnich miesięcy, Pure & Free Łagodna pianka do mycia twarzy. Pisałam o niej kilka tygodni temu (recenzję znajdziecie tutaj).
Ma wszystkie zalety, jakie według mnie powinien posiadać kosmetyk do mycia twarzy. Począwszy od opakowania, którym jest butelka z dozownikiem, a skończywszy na gładkiej i oczyszczonej cerze po jego użyciu.

Basiclab Ochronny Krem do rąk

Kupiłam go z nadzieja, że w końcu znajdę  krem z naturalnym składem, który dobrze chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, zarówno pogodowymi jak i chemicznymi. Krem ochronny Basiclab jest bezzapachowy, wygładza, działa ochronnie, natłuszcza, nie pozostawia lepkiej warstwy, ale tworzy przyjemny film na skórze dłoni.
Krem do rąk Basiclab zachęcił mnie do przyjrzenia się innym produktom tej marki.



Znacie te marki? Często używacie polskich kosmetyków?

środa, 10 czerwca 2020

Jak zrobić domowy kosmetyk do makijażu - porady dla początkujących


Jak zrobić domowy kosmetyk do makijażu


Od dawna przygotowuję kosmetyki samodzielnie, ale nie wiedzieć czemu, nie zdecydowałam się zabrać za tak zwaną kolorówkę. W końcu się odważyłam i pewnej deszczowej niedzieli postanowiłam sprawdzić, jak to jest zrobić domowy kosmetyk do makijażu, a dokładniej - podkład mineralny.
Składniki do samodzielnego przygotowania podkładu kupiłam wiele miesięcy wcześniej, ponieważ  spodziewałam się, że szybciej zużyję podkłady, które miałam w domu.  Odeszły one w odstawkę, gdy zaczęłam używać kremu Clochee. Teraz, gdy widzę, że zbliżam się do dna w kolejnym słoiczku z podkładem, przypomniałam sobie o odłożonym do szafki zestawie do samodzielnego przygotowania  kosmetyku.


Infografika kolory


Jak przygotować samodzielnie kosmetyk do demakijażu

Uznałam, że najprostszy sposób na przygotowanie podkładu do twarzy dla osoby początkującej, to zakupienie gotowego zestawu. Wybór jest spory, więc z pewnością znajdzie komplet składników, odpowiedni dla swojej cery.
Ja nie potrzebowałam pojemnika na puder, więc zamówiłam wszystkie składniki takiego zestawu pojedynczo.

Koło barw


Koło barw

Jedną z najważniejszych zasad jest poznanie koła baw. Dzięki temu stworzycie odcień odpowiedni dla swojej cery.
Ta wiedza przyda się wam także przy farbowaniu włosów, gdy na przykład zechcecie zneutralizować pomarańczowy odcień na włosach.

Do przygotowania podkładu, potrzebne są:
moździerz,
pędzel,
zestaw składników (baza, dodatki i pigmenty),
paski testowe,
słoiczek.

Uwagi

Wraz z komponentami do przygotowania podkładu, otrzymałam również paski testowe.

Jeśli macie już podkład który wam pasuje, przyda się on jako wzorzec. Mimo wszystko nie obejdzie się bez testowania na skórze.

Składniki można mieszać w moździerzu lub w torebce strunowej.

Kosmetyk do demakijażu DIY - wady i zalety

Odnotowała zarówno kilka wad, jak i zalet samodzielnego przygotowywania kosmetyków do makijażu. 


Wady samodzielnego przygotowania kosmetyku do makijażu


Niektóre pigmenty ciężko jest wymieszać. Dotyczy to zarówno mieszania w torebce strunowej, jak i moździerzu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że podkład jest już gotowy, a po nałożeniu na twarz, pojawia się ciemna, niebieska smuga, i całą zabawę trzeba zaczynać od nowa.

Tlenki żelaza, które stanowią składniki pigmentów, z czasem ciemnieją, więc to, że podkład wydaje się w porządku po przygotowaniu, nie oznacza, że taki będzie również później.

Początkujący, czyli ktoś taki jak ja, potrzebuje bardzo wielu prób, nim stworzy najlepszy odcień, odpowiedni dla swojej cery.

Całe zadanie wymaga sporo pracy i powoduje bałagan,a umycie moździerza po wszystkim, to nie lada wyzwanie (pod tym względem zdecydowanie wygrywa torebka strunowa).

Zalety samodzielnego przygotowania kosmetyku do makijażu

Można przygotować kosmetyk do makijażu według własnych potrzeb.

Dzięki pigmentom można zmienić już gotowy produkt mineralny.

Gdy cera zmienia swój odcień w ciągu roku (opalenizna), wystarczy lekko zmodyfikować gotowy już podkład, a nie szukać nowego.

Satysfakcja ze stworzenia kosmetyku od podstaw.

Jest to dużo tańsze niż kupno gotowych kosmetyków mineralnych.

W przyszłości, gdy już ma się pigmenty, wystarczy kupować bazę i dodatki, ponieważ pigmenty zużywa się bardzo wolno.

Gdy ma się wolny czas, przygotowanie kolorowego kosmetyku w domu  można potraktować jako zabawę.


Podsumowanie

Dziś, bogatsza o nowe doświadczenie, wiem że gdy będę chciała przygotować dla siebie kolejny podkład mineralny, uproszczę sobie zadanie i nie zdecyduję się na "czyste pigmenty".  Niebieski pigment zastąpię niebieską bazą kolorystyczną.

Co siądziecie o samodzielnym przygotowywaniu kosmetyków do makijażu?


poniedziałek, 25 maja 2020

Dzień Matki niemowlaka, czyli jak wygląda mój dzień

dzień matki


Wkrótce Dzień Matki. Mój pierwszy Dzień Matki w życiu, więc być może dlatego zebrało mi się na refleksje.
Pewnego majowego ranka, przede wszystkim dla własnej wiedzy, postanowiłam spisać dokładnie jak wygląda mój dzień. Decyzja była spontaniczna, a przyczyniły się do niej informacje, które zobaczyłam na dwóch obserwowanych przeze mnie profilach na Instagramie. Pierwszy, to profil Ryfki, która pokazywała na Istastories jak wygląda jej rozkład dnia. Drugi, to zdanie, które przeczytałam na profilu mataja.pl, a brzmiało ono: "Dlaczego mamy bywają tak zmęczone? Bo mają za dużo przerw..." .
Od kiedy zostałam mamą, mam wrażenie, że każde zadanie, którego się podejmę, jest przerywane niezliczoną ilość razy, i że przy jednej czynności nie spędzam bez przerwy dłużej niż 20 minut.
Postanowiłam sprawdzić więc jak to na prawdę wygląda i przyznam, że efekt zaskoczył nawet mnie samą.
Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że tak może wyglądać dzień z życia matki niemowlaka, na pewno byłabym bardzo zaskoczona. Przecież zewsząd słyszy się, że niemowlę tylko je i śpi.
Zaznaczam, byście nie sugerowali się, że to typowy dzień matki niemowlaka. Zdarzają się różne dni. Wczorajszy, w którym wybraliśmy się na podobno najbardziej bolesne sczepienie, był o wiele spokojniejszy. Poza tym, moje dziecko, w odróżnieniu od większości niemowląt prawie nie śpi w ciągu dnia. Teraz, gdy ma 7 miesięcy doszło jeszcze ząbkowanie i lęk separacyjny, który na szczęście powoli się zmniejsza. Krótko mówiąc nie jest lekko, dlatego ten wpis możecie również potraktować, jako odpowiedź na pytanie, jaki jest mój sposób na zrzucenie kilogramów po ciąży do wagi niższej niż przed ciążą ;)

Dzień matki niemowlaka

Zatem do rzeczy. Jak wygląda dzień matki niemowlaka na moim przykładzie:
3:20 karmienie i odłożenie dziecka do łóżeczka,
6:25 drugie karmienie i próba uśpienia córki (Misi) w łóżeczku; nie udało się, zabieram ją do łóżka, mąż idzie do pracy; gdzieś w międzyczasie wyskakuję do łazienki,
7:50 Misia usnęła, ja jem śniadanie, dziecko leży przy mnie, ma bardzo lekki sen i co chwilę otwiera oczy,
9:05 sprawdzam maile na telefonie,
9:20 Misia się obudziła, karmię,
9:35 bawię się z dzieckiem na łóżku, tam zawsze najlepiej wychodziły jej pierwsze obroty i tak samo jest z raczkowaniem,
10:30 zmiana pieluchy, bo intensywna zabawa spowodowała, że plecy są mokre, Misię zabieram na matę do zabawy,
11:40 deser, ja herbata, tata kawa i ciastka, Misia z nami,
11:45 kończę herbatę, bo córka zaczęła marudzić, domyślam się, że jest głodna,
11:53 szybko wypijam herbatę i zaczynam karmić,
12:20 kończę karmienie, po kilku minutach Misia zaczyna płakać, podaję żel na ząbkowanie,

kojec do zabawy

13:00 kładę dziecko na placu zabaw (tak nazywam kojec, bo uważam że dla nie go to bardziej trafna nazwa), idę umyć zęby i  skorzystać z toalety, zajmuje mi to chwilę, a córka w tym czasie stale pokrzykuje, wracam, bawię się z nią, rozkładam obok matę, zabieram tam dziecko i  przy okazji robię kilka ćwiczeń na bolący kręgosłup,
13:25 Misia płacze, próbuję ją uspokoić i uśpić,
13:38 Misia usnęła i śmiała się przez sen, poszłam więc przygotować obiad (na więcej niż podgrzanie gotowej zupy i zagotowanie makaronu zwykle nie mam czasu),
13:55 zauważyłam że mała się przebudza, pogłaskałam po buzi, usnęła dalej,
14:05 Misia obudziła się na dobre, potrzebowała czegoś na ząbkowanie, podałam kropelki,
14:20 - 14:25 karmienie, dalszy płacz o zęby, podaję żel,  
14:40 przygotowanie obiadu dla siebie i Misi, jem i karmię, ogarniam dziecko i kuchnię,
15:14 siadam do pisania bloga,
16:15 koniec pisania, zdejmuję pranie i wstawiam kolejne,
16:30 wspólny czas we troje, dziś bez spaceru, bo pogoda się nie nadaje, z resztą podczas pandemii rzadziej wychodzę na spacery,
17:30 karmienie,
18:00 przygotowuję kolację dla dziecka, jem przekąskę - orzechy,
19:11 karmię kilka minut,
19:20 kładę spać dziecko, pierwszy raz wygląda na to, że czeka żebym wyszła, aby mogła spokojnie zasnąć sama,
19:21 jem kolację, siadam do komputera, robię zakupy przez Internet i załatwiam sprawy związane z blogiem,
21:05 wsiadam na rower stacjonarny,
21:30 myję się, mam czas zadbać o siebie, krem do twarzy, balsam do ciała itp.,
22:00 czas spędzony z mężem,
22:50 idę spać.

Na pewno każdej czynności nie zapisywałam. Jest chociażby tylko jedna zmiana pieluchy, awaryjna, która wiązała się z przebieraniem.
Mój dzień w czasie pandemii, różni się nieco od tego, jak wyglądał wcześniej, ponieważ mąż pracuje zdalnie i do 15:00 zajmuje jeden z pokoi. Teraz rzadziej wychodzę z domu, mąż robi jedne duże zakupy na cały tydzień, za to ja jeszcze więcej niż dawniej zamawiam przez internet. Przez to uzbierałam już na kolejny zwrot w Refunder (wpis na temat + kod rabatowy 15 zł od Refunder znajdziecie tutaj). Wcześniej spacerowałam do południa po osiedlu, teraz często jeździmy we troje i wybieramy bardziej odludne miejsca. Tyle zmian w moim trybie dnia. A jak to wygląda u Was?

Zauważyliście zmiany w swoim trybie dnia,  odkąd rozpanoszył się wirus?

środa, 20 maja 2020

Kosmetyki do demakijażu - nowości AVA Pure & Free żel, pianka i płyn micelany

Kosmetyki do demakijażu - nowości AVA Pure & Free


Moje upodobania, co do kosmetyków do demakijażu zmieniają się wraz ze zmianą pór roku. Zimą stawiam na olejki i mleczka, latem wolę pianki i żele. Po płyny sięgam głównie pod wpływem impulsu, gdy zaciekawi mnie coś nowego. Tak było i tym razem, gdy dowiedziałam się o świeżo wypuszczonej na rynek serii AVA Pure & Free. Jako że mamy środek wiosny, prócz płynu micelarnego, postanowiłam poznać również piankę oraz żel do mycia twarzy.

AVA Pure & Free Płyn micelarny do demakijażu

Ostatnio nie miałam szczęścia do płynów, trafiałam na takie, po których cera była bardzo wysuszona, a przy tym musiałam się strasznie namęczyć, by dokładnie usunąć makijaż. Z produktów AVA byłam dotychczas bardzo zadowolona, dlatego postanowiłam dać szansę płynowi micelarnemu.

AVA Pure & Free Płyn micelarny do demakijażu - opinia


Płyn micelarny AVA Pure & Free znajduje się w wygodnej buteleczce zamykanej na klik. Ma przyjemny zapach, który przypomina zielone jabłuszko. Przywodzi mi on na myśl pozytywne skojarzenia z pierwszymi perfumami z okresu gdy miałam jakieś 10 czy 11 lat.

W użyciu płyn okazał się bardzo wydajny. Przy delikatnym makijażu wystarczyło nasączyć jeden wacik. Nie musiałam intensywnie przecierać, co mnie ogromnie ucieszyło.

Cera po użyciu płynu stała się gładka, miła w dotyku. Sprawiała wrażenie, jak bym użyła dobrego toniku. Płyn zawiera składniki, których działanie bardzo lubię. Są to: ekstrakt z rokitnika i chabra bławatka oraz kwas hialuronowy. Dzięki nim cera jest nawilżona, bardziej elastyczna, a podrażnienia złagodzone. Jest to jeden z najlepszych płynów do demakijażu jaki dotychczas miałam.

Kosmetyki do demakijażu AVA Pure & Free pianka

Pure & Free Łagodna pianka do mycia twarzy

Kolejny produkt, to pianka do mycia twarzy AVA Pure & Free. Muszę przyznać, że pianki dotychczas sprawdzały się u mnie najlepiej. Tym bardziej się cieszę, że marka którą lubię od dawna ma takie produkty w swojej ofercie. Dotychczas miałam już okazję poznać piankę AVA Rosacea Repair, przeznaczoną dla cery naczynkowej i z trądzikiem różowatym.  Tym razem używałam pianki, która działa przede wszystkim nawilżająco i łagodząco.

Pure & Free Łagodna pianka do mycia twarzy - opinia

Pianka do mycia twarzy AVA Pure & Free zawiera między innymi witaminę B3, która reguluje nawilżenie i złuszczanie się skóry, ogranicza wydzielanie sebum i eliminuje stany zapalne oraz  D-pantenol, który łagodzi podrażnienia.
Pianka ma przyjemną w użyciu formułę, jedno naduszenie pompki  wystarcza na całą twarz. Znakomicie radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Po jej użyciu skóra jest przyjemna w dotyku, nawilżona i oczyszczona. Stosuję ją przede wszystkim w porannej pielęgnacji, gdyż świetnie reguluje wydzielanie sebum.

AVA Pure & Free żel

Pure & Free Żel do mycia twarzy

Żel do mycia twarzy AVA Pure & Free znajduje się w tubce. Przyzwyczaiłam się do żeli w butelce z pompką. Te w innych pojemnikach, zwykle przelewam. W tym wypadku tubka okazała się na tyle wygodna, że całkowicie zapomniałam o możliwości przelania. Przypomniałam sobie o tym dopiero przy okazji pisania tej recenzji.

Pure & Free Żel do mycia twarzy - opinia

Żel zaskoczył mnie swoją wydajnością. Jedna doza żelu wystarcza na dokładne przemycie twarzy na której znajduje się makijaż. Zawiera ekstrakt z aloesu, jest delikatny dla cery, dzięki czemu stanowi doskonałą alternatywę dla osób, które do mycia twarzy nie mogą stosować tradycyjnych mydeł.
Żel Ava Pure & Free nie wysusza, nie działa ściągająco, dobrze i szybko oczyszcza. Stosowałam go zarówno rano, jak i wieczorem, na twarz, szyję i dekolt. Bardzo go polubiłam, ale muszę przyznać że moim faworytem jest pianka, dzięki której wyraźnie czułam, że skóra jest przyjemnie nawilżona.


Macie swoją ulubioną formułę kosmetyków do demakijażu?

czwartek, 14 maja 2020

Co na suche ręce – sprawdzone sposoby i obalone mity

Co na suche ręce


Odkąd wszyscy chroniąc się przed koronawirusem stosujemy częśćiej niż zwykle środki do mycia rąk i do dezynfekcji, dla wielu z nas ogromnym problemem stały się suche ręce. Sucha skóra na dłoniach może mieć różne przyczyny (w moim przypadku, kilka lat tamu, pomogła rezygnacja z produktów do mycia zawierających SLES i SLS (pisałam o tym w artykule Niebezpieczne składniki w kosmetykach SLS iSLES).

Dziś zajmę się tematem suchych rąk po środkach do dezynfekcji i częstym myciu rąk. Takimi, które pieką, szczypią, być może swędzą.


Jaki olej na suche dłonie

Absolutnie odradzam na wysuszone dłonie stosowanie olejów bezpośrednio na skórę (bez znaczenia, czy to olej kokosowy, oliwa z oliwek, winogronowy, czy nawet mój ulubiony ze słodkich migdałów).

Sam olej nie działa na skórę nawilżająco, a czasami wręcz działą odwrotnie. Oleje, są emollientami, co oznacza, że zapobiegają utracie wody z naskórka, ale tym samym tworzą osłonę, która blokuje zwiększenie poziomu nawilżenie skóry w głębszych jej warstwach.


Miód na suche dłonie

Jeśli masz zrogowaciałą skórę dłoni, to miód zapewne się u ciebie sprawdzi, ale nie jako okład na suche dłonie, ale jako peeling cukrowy, który przy okazji ma działanie odzywcze.

Miód na pewno nie zda egzaminu, gdy skóra dłoni jest co chwilę poddawana kontaktowi z detergentami, czy środkami opartymi na spirytusie.


Parafina na suche dłonie

Zabieg parafinowy na dłonie jest bardzo popularny, tani i wyjątkowo łatwy do przeprowadzenia. Z pewnością spowoduje, że dłonie staną się gładsze. Parafina nie doprowadzi jednak dłoni do takiego stanu, którego potrzebujemy w tym momencie.


Krem na suche dłonie

Dłonie najlepiej kremować po każdym myciu. Choć jestem fanką naturalnych kosmetyków, nie znalazłam wśród nich mojego faworyta na suche dłonie. Mam jednak ulubieńców:


Mixa krem do rąk Intensywne odżywienie ( więcej na jego temat znajdziecie w artykule pod tytułem Mixa kremdo rąk Intensywne odżywienie – patent na suche dłonie). Krem znajdziecie tutaj.


Krem na suche dłonie z apteki

Dwa spośród moich faworytów na suche dłonie, to kremy do rąk z apteki


Krem na suche dłonie z apteki


AVA Hand Line, krem silnie nawilżający do rąk

Pierwszy z nich, AVA Hand Line, to krem silnie nawilżający do rąk (pisałam o nim w artykule Krem do rąk dla bardzo suchejskóry). Krem Ava znajdziecie w tych aptekach.


krem z apteki

OILLAN Med+, krem-koncentrat do rąk

O produkcie OILLAN Med+, krem-koncentrat nie pisałam na blogu, bo sama rzadko go używam. Poleciłam go natomiast bliskiej osobie, która ma atopową skórę i jest z jego działania bardzo zadowolona. Krem do kupienia w tych aptekach.


Inne sposoby z apteki

Maść z witaminą A

Maść z witaminą A może całkiem dobrze sprawdzić się na suche dłonie, ale jest ona przeznaczona przede wszystkim na gojenie się np. zajadów i innych drobnych ranek. Nie sądzę, by zastąpiła krem lub maskę na całe dłonie, które mają codzienny kontakt ze szkodzącymi im substancjami. Warto ją jednak mieć w domowej apteczce.


Maseczka na suche dłonie

Jeśli kremowanie dłoni nie wystarcza, warto przynajmniej raz w tygodniu, przygotować maseczkę. W przypadku bardzo suchej skóry można stosować ją nawet raz dziennie.

Maseczka na dłonie, może być po prostu grubszą warstwą kremu do rąk. Po nałożeniu kosmetyku, dobrze jest założyć rękawiczki foliowe lub worek foliowy. Jeszcze lepszy efekt uzyskamy owijając wcześniej dłonie gazą.

Maseczkę należy trzymać na dłoniach przez 20 minut.


Rękawiczki na suche dłonie


Rękawiczki na suche dłonie – bawełniane

Zamiast folii, możecie użyć rękawiczek bawełnianych. Są w sprzedaży specjalne tego typu rękawiczki, przeznaczone do zabiegów kosmetycznych. Wystarczy nanieść dużą ilość kremu na dłonie i założyć rękawiczki. Można pozostawić na dłoniach przez całą noc, a później wyprać w temperaturze 30 stopni.


Rękawiczki na suche dłonie – gotowe maski

Dobrym rozwiązaniem są maski na dłonie. Mają jednak tą wadę, że są jednorazowe, dlatego polecam stosowanie ich sporadycznie.

Maska na dłonie, którą mogę polecić, to Rękawice Kolagenowe - Voesh New York Delux Spa Manicure Collagen Gloves.

Takie rękawiczki nie są wykonane z typowej folii, dlatego po wykorzystaniu do pierwotnego celu, stosuję je wielokrotnie do różnych zabiegów na dłoniach.


Aktualizacja:

Pisząc ten post zaczełam stosować krem apteczny z naturalnym składem, który zasługuje na miejsce na niniejszej liście. To krem ochronny marki Basiclab.


wtorek, 5 maja 2020

Przepis na bułki razowe, bułki orkiszowe z mąki pełnoziarnistej





Chleb na mące razowej piekłam wiele razy, ale nigdy nie znalazłam przepisu, który by mnie satysfakcjonował. To samo, gdy szukałam przepisu na bułki. Zaczęłam więc eksperymentować. Dostosowałam mój przepis na bułki pszenne i tak powstała receptura na bułki razowe, bułki orkiszowe z mąki pełnoziarnistej.
Do posypania bułek użyłam czarnego sezamu. Świetnie łączy się on z pieczywem pełnoziarnistym.


Przepis na bułki razowe

Przepis sprawdziłam zarówno na mące pełnoziarnistej (orkiszowej), jak i mące razowej. W przypadku mąki razowej potrzeba 600 g, reszta składników jest taka sama.


Przepis na bułki  orkiszowe z mąki pełnoziarnistej 


Do przygotowania bułek z mąki orkiszowej pełnoziarnistej, potrzebne są następujące składniki:
Zaczyn

1 szklanka letniego mleka,
25 g drożdży,
2 łyżki cukru,
2 kopiaste łyżki mąki


Ciasto na bułki
650 g mąki,
1 szklanka wody,
2,5 łyżeczki soli,
zaczyn.



Jak przygotować bułki razowe i bułki orkiszowe z mąki pełnoziarnistej



Wrzuć do miski rozkruszone drożdże, zasyp je cukrem, zalej letnim mlekiem i rozmieszaj.


Dodaj mąkę i wymieszaj dokładnie, by nie było grudek.


Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 15 minut.



Przygotowanie


Wymieszaj wszystkie składniki. Wyrabiaj do momentu aż ciasto odchodzi od ręki. W razie potrzeby dodaj wody (gdy jest za suche) lub podsyp mąką, gdy za bardzo się klei.


Gotowe ciasto przełóż do miski lekko wysmarowanej olejem (ja użyłam rzepakowego, bo taki miałam pod ręką).


Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 1,5 godziny.


Piekarnik nagrzej do 220 °C.


Podziel ciasto na równe części, uformuj z nich bułki, podsyp mąką i lekko spłaszcz.


Posmaruj bułki z wierzchu odrobiną żółtka i posyp czarnym sezamem.


Gdy bułki podwoją swoją objętość (ok. 15 minut), wstaw je do piekarnika na około 10 minut.


Smacznego!

piątek, 24 kwietnia 2020

Przeciwzmarszczkowe serum Biolaven i Eliksir Vianek - które to hit, a które kit


W ostatnim roku, zużyłam dwa sera przeciwzmarszczkowe do twarzy tego samego producenta (Sylveco). Jedno jest dla mnie hitem, natomiast o drugim, mam zupełnie inne zdanie. Te produkty, to Serum przeciwzmarszczkowe do twarzy Biolaven i Przeciwzmarszczkowy eliksir do twarzy z witaminą C Vianek.





Przeciwzmarszczkowe Serum Biolaven

 

Serum Biolaven wybrałam, bo lubię kosmetyki z lawendą. Świetnie sprawdza się u mnie na przykład hydrolat lawendowy. Produkt ma formułę olejową i pachnie prawdziwą lawendą. Łatwo się rozprowadza i wygodnie nakłada za pomocą pipety.



Skład Serum Biolaven


W składzie znajduje się olej sojowy, olej z pestek winogron, arganowy i skwalan roślinny oraz witamina E i wspomniany już olejek eteryczny z lawendy lekarskiej.




Serum przeciwzmarszczkowe Biolaven - opinia

 

Serum jest bardzo wydajne, nie zapychało mojej skóry, mimo że ma ona do tego skłonności. Nie wchłania się szybko, ale też nie stwarzało mi problemu, gdy chciałam nałożyć na nie makijaż. Wbrew temu co zaleca producent, serum sprawdzało się u mnie nie tylko wieczorem.
Muszę jednak przyznać, że wolałam je nakładać przed snem, ze względu na lawendowy, odprężający zapach.
Najlepiej aplikować je na skórę zwilżoną np. hydrolatem, wtedy lepiej się wchłania.
Serum jest bardzo wydajne. Pod koniec terminu ważności, gdy zostało mi więcej produktu, niż byłabym w stanie wykorzystać na twarz i szyję, używałam również na brzuch, który po ciąży wracał do dawnej formy. Z pewnością nada się również na inne partie ciała, jeśli ktoś ma taką potrzebę.
Serum działa kojąco. Skóra jest po nim gładka, ma wyrównany koloryt, jest bardziej jędrna, gładka i elastyczna, a zmarszczki mniej widoczne.





Eliksir przeciwzmarszczkowy Vianek

 

Zupełnie inaczej ma się sprawa, w przypadku Eliksiru przeciwzmarszczkowego Vianek. Plusem tego serum jest również buteleczka zapatrzona w pipetę, jednak w przypadku tego serum, nie widać ile produktu jest wewnątrz, ponieważ butelka nie jest przezroczysta. Nie ma jednak obaw, że zużyje się produkt przed końcem terminu ważności, bo wynosi on 3 miesiące od otwarcia.

Ja stosowałam eliksir regularnie na twarz, szyję i dekolt, a nie zużyłam całości.

Skład Eliksiru przeciwzmarszczkowego Vianek


Po składzie można by się wiele spodziewać. Prócz ekstraktów roślinnych mających działać odmładzająco, jest i kwas hialuronowy, proteiny pszenicy, alantoina i pantenol. Stężenie witaminy C za to jest niewielkie, bo wynosi zaledwie 5 %. Jak na coś nazwanego eliksirem, to bardzo mało.





Zapach jest przyjemny, ale w idróżnieniu od serum Biolaven, syntetyczny. Przypomina mi nueco oranżadę :)
Konsystencja, wbrew temu co czytałam w internetowych opiniach, jest typowo oleista, a nie żelowa. Widać to na poniższym zdjęciu.

 

A co mi w nim najbardziej nie pasowało?


Po nałożeniu serum, przez krótki czas efekt jest obiecujący. Skóra wydaje się gładka i przyjemna w dotyku. Eliksir szybko się wchłania, dzięki czemu cera jest zmatowiona i można w krótkim czasie nałożyć makijaż.

I tu kończą się dla mnie plusy. Po wchłonięciu, skóra jest ściągnięta, przez co wygląda starzej, a nie młodziej, jak obiecuje producent. Powoduje to przy okazji duży dyskomfort. Nie ważne, czy nakładałam małą, czy większą ilość, nieprzyjemny efekt ściągnięcia zawsze był bardzo odczuwalny.

Dodaj napis

Mam cerę naczynkową, mieszaną i dość wrażliwą. Liczyłam że serum z witaminą C pomoże złagodzić zaczerwienienia i w pewien sposób zapobiegnie chociaż powstawaniu nowych, a przy okazji wzmocni naczynia krwionośne. Bardzo się rozczarowałam. Rozszerzone naczynka są jeszcze bardziej widoczne niż były, a nawet pojawiły się nowe. 
Sucha skóra była zarówno na policzkach, które są najbardziej podatne na wysuszenie, jak i na tłustej zazwyczaj strefie T.
Cera się nie rozjaśniła, a ja musiałam ratować się różnymi kremami, by nie szczypała z powodu wysuszenia będącego następstwem użyciem serum.


Znacie któryś z tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdziły?



piątek, 17 kwietnia 2020

Najlepszy przepis na szybkie i tanie pączki drożdżowe




Tegoroczne nietypowe święta Wielkiej Nocy zaowocowały w moim domu nietypowym menu. Zamiast babki wielkanocnej, postanowiłam przygotować pączki, za którymi tęskniłam od dawna. Darowałam sobie kupno takich pączków w czasie pandemii, stworzyłam za to prosty przepis na szybkie pączki drożdżowe, tradycyjne, bez serka i bez olbrzymiej ilości jaj.
Przy małym dziecku żadne skomplikowane receptury nie wchodziły w grę. Z resztą jestem fanką prostych rozwiązań i małej ilości składników, co możecie zauważyć przeglądając wiele moich przepisów. Z przepisu wychodzi 20 puszystych drożdżowych pączków.





Szybkie i tanie pączki drożdżowe – składniki:

60 dg mąki,
50 g cukru,
50 g drożdży,
szklanka mleka,
3 żółtka,
1 całe jajko,
szczypta soli,
1 cukier waniliowy,
3 łyżki oleju,
1 kieliszek wódki,
olej do smażenia.




Szybkie pączki drożdżowe – przepis:

Do dużej miski wkrusz drożdże, dodaj 2 łyżki mąki, łyżkę cukru i ciepłe mleko
Zaczyn wymieszaj i odstaw na 15 minut.

Po wyrośnięciu zaczynu, dodaj stopniowo wszystkie składniki i je wymieszaj. Wyrabiaj do momentu aż ciasto odchodzi od ręki.
Gotowe ciasto przełóż do miski lekko wysmarowanej olejem (ja użyłam rzepakowego, bo taki miałam pod ręką).
Przykryj i odstaw do wyrośnięcia do czasu aż podwoi swoją obiętość (u mnie zajęło to 30 minut).
Po wyrośnięciu, rozwałkuj ciasto na placki o grubości około 2 cm.
Wytnij krążki np. za pomocą szklanki.
Pozostaw na 15 minut do wyrośnięcia, w tym czasie rozgrzej olej.
Wrzucaj krążki do rozgrzanego oleju i smaż aż się zezłocą.
Przełóż na drugą stronę. Gdy będą złote po obu stronach, wyjmij je na papier, by odsączyć tłuszcz.
Na koniec, nadziej pączki póki są świeże, za pomocą szprycy lub strzykawki.



Uwaga!
Pączki smaż w szerokim garnku używając do tego smalcu lub oleju rzepakowego.
Temperatura podczas smażenia nie może przekraczać 180 stopni Celsjusza

Pamiętaj by mleko użyte do ciasta drożdżowego było ciepłe, ale nie gorące.

Smacznego!

środa, 8 kwietnia 2020

Co na ścianę do salonu - obrazy czy zdjęcia Moja domowa galeria zdjęć na płótnie



O domowej galerii zdjęć na ścianie pisałam już w jednym z wcześniejszych artykułów. Znajdziecie tam mnóstwo pomysłów na umieszczenie zdjęć w ciekawe ramki oraz podpowiedzi, jak je rozmieścić. Dziś skupię się na salonie i pokażę na czym ja wieszam zdjęcia na ścianie.

Obrazy czy zdjęcie na ścianę do salonu



Mój salon ma klasyczny styl, dlatego typowe zdjęcia w ramkach do niego nie pasowały. Urządzając go, zastanawiałam się nad obrazami, a w końcu wybrałam coś, co łączy obrazy na płótnie i zwykłe zdjęcia. To fotoobrazy na płótnie.
Pierwsze z fotoobrazów, jakie powiesiłam na ścianie, były zdjęciami wybranymi z katalogu drukarni oferującej tego typu zdjęcia.
W razie potrzeby można też skorzystać z darmowych katalogów zdjęć takich jak na przykład Pixaba.

Moje prywatne zdjęcia miały wtedy słabą jakość, więc nie zastanawiałam się nad przeszukiwaniem prywatnego archiwum zdjęć. Za to kilka lat później zachwyciłam się galerią domową moich znajomych, którzy mają piękne zdjęcia z sesji ślubnej wydrukowane właśnie na płótnie. Wtedy dopiero upewniłam się, że nic nie dorówna prywatnym zdjęciom wydrukowanym w ten sposób.

Dziś do mojej salonowej galerii dołączył kolejny fotoobraz. To zdjęcie jest inne niż poprzednie, bo prywatne, rodzinne, z sesji brzuszkowej, robionej latem zeszłego roku. Zmieniłam właśnie aranżacją salonu i została mi pusta ściana do zagospodarowania. Uznałam, że takie zdjęcie będzie idealne do powieszenia nad kanapą.






Jak wygląda zdjęcie na płótnie



Zdjęcie na płótnie to dla mnie idealne połączenie klasyki i nowoczesności.  Zamówiłam je przez internet, na stronie www.galeriadruku.com.pl Przygotowanie takiego obrazu online jest bardzo proste. Nie musiałam mieć zdjęcia o odpowiednim rozmiarze, mogłam je dopasować za pomocą kreatora do rozmiaru ramki. Zajęło mi to nie więcej niż minutę.
Składając zamówienie spodziewałam się, że może nie dotrzeć do mnie przed Wielkanocą, tymczasem już następnego dnia było w drodze.


A jak wygląda takie zdjęcie? Obraz jest solidnie wykonany. To zupełnie inna jakość niż typowe zdjęcie. Zdecydowałam się na naturalne płótno i jestem zadowolona z wyboru. Można również zamówić zdjęcie na tkaninie o fakturze płótna, które jest wykonane z poliestru, wodoodporne, błyszczące i bardziej odporne na uszkodzenia.

Zdjęcie na płótnie - rama

Nie zamierzam oprawiać moich fotoobrazów, dlatego wybrałam ramę o szerokości 2 cm. Jeśli macie inne plany, możecie zamówić obraz na wymiar, czy oprawę na grubej ramie o profilu 4 cm.
Zaletą takich obrazów jest dowolny rozmiar z przeskokiem co 5 cm.
Taki obraz z pewnością przetrwa wiele lat i się nam nie znudzi. Ja, co do swojego fotoobrazu nie mam żadnych wątpliwości, bo jest to szczególne zdjęcie.

Co wy sądzicie o takim rozwiązaniu?


niedziela, 29 marca 2020

Ava seria ALOE ORGANIC - moja opinia



Po zachwycie jaki wywołał u mnie krem z aloesem Ava Aloe Organic Anti Aging (recenzja tutaj ), zainteresowały mnie inne kosmetyki tej serii. Na wiosnę zdecydowałam się więc na krem pod oczy, krem na dzień i serum. Wszystkie znajdują się w szklanych opakowaniach typu air less, co jest ich dużą zaletą. A jak z działaniem? Przeczytajcie poniższą recenzję.



ALOE ORGANIC Serum do twarzy anti-aging

Konsystencja serum ALOE ORGANIC, to coś pomiędzy żelem a płynem. Zapach przypominał mi pitą w dzieciństwie herbatę w granulkach.

W składzie znajdują się: ekstrakt z aloesu, opuncji figowej i zielonej herbaty oraz hydrolat lawendowy. Ten ostatni od jakiegoś czasu ma stałe miejsce na mojej toaletce jako osobny kosmetyk.
Serum nie zastąpi kremu, sprawdza się za to pod niedoskonale. Serum szybko się wchłania, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Nie zauważyłam, żeby nawilżał, ale to zadanie pozostawiam kremom.

Choć jest dedykowane do twarzy, ja stosowałam również na szyję i dekolt i jestem zadowolona z jego działania.

Składniki

Ingredients (INCI): Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Glycerin, Sodium PCA, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract**, Beta-Glucan, Levulinic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Phytate, Polyglyceryl-4 Caprate, Xanthan Gum, Sodium Dehydroacetate, Maltodextrin, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Parfum, Citronellol, Geraniol, Linalool.

* składniki z plantacji monitorowanych
** wykonane z organicznych składników

99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
20% składników organicznych z plantacji monitorowanych 



ALOE ORGANIC Krem pod oczy anti-aging


Krem pod oczy ALOE ORGANIC, z kolei znakomicie nawilża. Skóra jest przyjemnie gładka i elastyczna. Dobrze współpracuje z korektorem pod oczy i makijażem. Z pewnością sprawdzi się jako produkt chroniący skórę wokół oczu i hamujący efekty starzenia.
Krem ma delikatny lawendowy zapach, którego nie wyczuwałam po nałożeniu.

Krem pod oczy zawiera kompozycję ekstraktów z opuncji figowej oraz z aloesu. Wzbogacony jest w naturalny beta-glukan pozyskiwany z pędów owsa, emolienty z oliwy z oliwek oraz olej makadamia.

Składniki

Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glycerin, Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Sorbitan Olivate, Olea Europaea Fruit Oil, Squalane, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract**, Sodium PCA, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Phytosterols, Hydrogenated Vegetable Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Cocos Nucifera Oil, Sodium Phytate, Beta-sitosterol, Tocopherol, Squalene, Glyceryl Stearate, Glyceryl Linolenate, Sodium Dehydroacetate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.

* składniki z plantacji monitorowanych
** wykonane z organicznych składników
98% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
24% składników organicznych z plantacji monitorowanych



ALOE ORGANIC Krem na dzień anti-aging



Formuła kremu oparta jest na połączeniu masła aloesowego, organicznego soku z liści Aloe Vera, ekstraktu z opuncji figowej oraz ekstraktu z zielonej herbaty.
Krem na dzień wygładza i uelastycznia skórę. Szybko się wchłania, dzięki czemu nie sprawia problemu przy nakładaniu makijażu.
Efektem jego stosowania, jest dobrze nawilżona i odżywiona cera. Krem na dzień spowodował u mnie złagodzenie zaczerwienień i wyraźną rewitalizację, której potrzebowała po co prawda łagodnej, ale jednak zimie.

Składniki

Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glycerin, Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Cetearyl Olivate, Squalane, Cetearyl Alcohol, Sorbitan Olivate, Olea Europaea Fruit Oil, Zea Mays Starch*, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract**, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Hydrogenated Vegetable Oil, Phytosterols, Beta-sitosterol, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Cocos Nucifera Oil, Tocopherol, Squalene, Glyceryl Stearate, Sodium Phytate, Glyceryl Linolenate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Sodium Dehydroacetate, Benzyl Alcohol, Parfum, Citronellol, Geraniol, Linalool.

*składniki z plantacji monitorowanych
** wykonane z organicznych składników
98% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
29% składników organicznych z plantacji monitorowanych



Wszystkie z wymienionych kosmetyków są certyfikowane przez ECOCERT Greenlife zgodnie ze standardami ECOCERT dostępnymi na stronie http://cosmetics.ecocert.com

środa, 25 marca 2020

Przepis na chrupiące bułki drożdżowe z makiem na słono (wytrawnie)





Ograniczenie ilości wyjść z domu do minimum z powodu zagrożenia koronawirusem spowodowało u mnie kolejne kulinarne eksperymenty. Wykorzystując kuchenne zapasy przygotowałam bułeczki drożdżowe z makiem na słono. W okolicznych piekarniach spotykam wyłącznie słodkie bułki z makiem, więc przepis na wytrawne  będę wykorzystywać jeszcze na pewno wiele razy, szczególnie że jestem miłośnikiem pieczywa z makiem. Mój mąż stwierdził natomiast, że to prawdziwe bułki, które pamięta jeszcze z dzieciństwa. Może i wy znajdziecie w nich smak starych lepszych czasów ;)

Z podanych wyżej względów robiłam zapas bułek i część z nich trafiła do zamrażarki. Z poniższego przepisu upieczecie 16 bułek. Łatwo jednak zmniejszyć proporcje i wykorzystać tylko połowę.

Składniki

Do przygotowania bułek potrzebne będą:
- drożdże (użyłam świeżych),
- mąka typ 550,
- mleko,
- cukier,
- sól,
- 1 jajko (żółtko),
- mak.

Przepis na bułki drożdżowe z makiem

 

Zacznij od przygotowania zaczynu :)
- 25 g drożdży,
- 3/4 szklanki letniego mleka,
- 2 łyżki cukru,
- 2 kopiaste łyżki mąki 550 (50 g).


Wrzuć do miski rozkruszone drożdże, zasyp je cukrem, zalej letnim mlekiem i rozmieszaj.
Dodaj mąkę i wymieszaj dokładnie, by nie było grudek.
Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 15 minut.


Ciasto na bułki

Składniki ciasta:
- 750 g mąki,
- 2 łyżeczki soli,
- 320 ml ciepłej wody,
- zaczyn,
- olej do wysmarowania miski.

Przygotowanie

Wymieszaj wszystkie składniki. Wyrabiaj do momentu aż ciasto odchodzi od ręki. W razie potrzeby dodaj wody (gdy jest za suche) lub podsyp mąką, gdy za bardzo się klei.
Gotowe ciasto przełóż do miski lekko wysmarowanej olejem (ja użyłam rzepakowego, bo taki miałam pod ręką).
Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 1,5 godziny.
Piekarnik nagrzej do 220 °C.
Podziel ciasto na 16 części, uformuj z nich bułki, podsyp mąką i lekko spłaszcz.
Posmaruj bułki z wierzchu odrobiną żółtka i posyp makiem (wystarczy łyżka maku).
Gdy bułki podwoją swoją objętość ( ok. 15 minut), wstaw je do piekarnika na 10 minut, aż się lekko zarumienią.


Smacznego!

Instagram @mrs_calluna