niedziela, 29 marca 2020

Ava seria ALOE ORGANIC - moja opinia



Po zachwycie jaki wywołał u mnie krem z aloesem Ava Aloe Organic Anti Aging (recenzja tutaj ), zainteresowały mnie inne kosmetyki tej serii. Na wiosnę zdecydowałam się więc na krem pod oczy, krem na dzień i serum. Wszystkie znajdują się w szklanych opakowaniach typu air less, co jest ich dużą zaletą. A jak z działaniem? Przeczytajcie poniższą recenzję.



ALOE ORGANIC Serum do twarzy anti-aging

Konsystencja serum ALOE ORGANIC, to coś pomiędzy żelem a płynem. Zapach przypominał mi pitą w dzieciństwie herbatę w granulkach.

W składzie znajdują się: ekstrakt z aloesu, opuncji figowej i zielonej herbaty oraz hydrolat lawendowy. Ten ostatni od jakiegoś czasu ma stałe miejsce na mojej toaletce jako osobny kosmetyk.
Serum nie zastąpi kremu, sprawdza się za to pod niedoskonale. Serum szybko się wchłania, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Nie zauważyłam, żeby nawilżał, ale to zadanie pozostawiam kremom.

Choć jest dedykowane do twarzy, ja stosowałam również na szyję i dekolt i jestem zadowolona z jego działania.

Składniki

Ingredients (INCI): Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Glycerin, Sodium PCA, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract**, Beta-Glucan, Levulinic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Phytate, Polyglyceryl-4 Caprate, Xanthan Gum, Sodium Dehydroacetate, Maltodextrin, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Parfum, Citronellol, Geraniol, Linalool.

* składniki z plantacji monitorowanych
** wykonane z organicznych składników

99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
20% składników organicznych z plantacji monitorowanych 



ALOE ORGANIC Krem pod oczy anti-aging


Krem pod oczy ALOE ORGANIC, z kolei znakomicie nawilża. Skóra jest przyjemnie gładka i elastyczna. Dobrze współpracuje z korektorem pod oczy i makijażem. Z pewnością sprawdzi się jako produkt chroniący skórę wokół oczu i hamujący efekty starzenia.
Krem ma delikatny lawendowy zapach, którego nie wyczuwałam po nałożeniu.

Krem pod oczy zawiera kompozycję ekstraktów z opuncji figowej oraz z aloesu. Wzbogacony jest w naturalny beta-glukan pozyskiwany z pędów owsa, emolienty z oliwy z oliwek oraz olej makadamia.

Składniki

Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glycerin, Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Sorbitan Olivate, Olea Europaea Fruit Oil, Squalane, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract**, Sodium PCA, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Phytosterols, Hydrogenated Vegetable Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Cocos Nucifera Oil, Sodium Phytate, Beta-sitosterol, Tocopherol, Squalene, Glyceryl Stearate, Glyceryl Linolenate, Sodium Dehydroacetate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.

* składniki z plantacji monitorowanych
** wykonane z organicznych składników
98% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
24% składników organicznych z plantacji monitorowanych



ALOE ORGANIC Krem na dzień anti-aging



Formuła kremu oparta jest na połączeniu masła aloesowego, organicznego soku z liści Aloe Vera, ekstraktu z opuncji figowej oraz ekstraktu z zielonej herbaty.
Krem na dzień wygładza i uelastycznia skórę. Szybko się wchłania, dzięki czemu nie sprawia problemu przy nakładaniu makijażu.
Efektem jego stosowania, jest dobrze nawilżona i odżywiona cera. Krem na dzień spowodował u mnie złagodzenie zaczerwienień i wyraźną rewitalizację, której potrzebowała po co prawda łagodnej, ale jednak zimie.

Składniki

Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glycerin, Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Cetearyl Olivate, Squalane, Cetearyl Alcohol, Sorbitan Olivate, Olea Europaea Fruit Oil, Zea Mays Starch*, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract**, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Hydrogenated Vegetable Oil, Phytosterols, Beta-sitosterol, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Cocos Nucifera Oil, Tocopherol, Squalene, Glyceryl Stearate, Sodium Phytate, Glyceryl Linolenate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Sodium Dehydroacetate, Benzyl Alcohol, Parfum, Citronellol, Geraniol, Linalool.

*składniki z plantacji monitorowanych
** wykonane z organicznych składników
98% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
29% składników organicznych z plantacji monitorowanych



Wszystkie z wymienionych kosmetyków są certyfikowane przez ECOCERT Greenlife zgodnie ze standardami ECOCERT dostępnymi na stronie http://cosmetics.ecocert.com

środa, 25 marca 2020

Przepis na chrupiące bułki drożdżowe z makiem na słono (wytrawnie)





Ograniczenie ilości wyjść z domu do minimum z powodu zagrożenia koronawirusem spowodowało u mnie kolejne kulinarne eksperymenty. Wykorzystując kuchenne zapasy przygotowałam bułeczki drożdżowe z makiem na słono. W okolicznych piekarniach spotykam wyłącznie słodkie bułki z makiem, więc przepis na wytrawne  będę wykorzystywać jeszcze na pewno wiele razy, szczególnie że jestem miłośnikiem pieczywa z makiem. Mój mąż stwierdził natomiast, że to prawdziwe bułki, które pamięta jeszcze z dzieciństwa. Może i wy znajdziecie w nich smak starych lepszych czasów ;)

Z podanych wyżej względów robiłam zapas bułek i część z nich trafiła do zamrażarki. Z poniższego przepisu upieczecie 16 bułek. Łatwo jednak zmniejszyć proporcje i wykorzystać tylko połowę.

Składniki

Do przygotowania bułek potrzebne będą:
- drożdże (użyłam świeżych),
- mąka typ 550,
- mleko,
- cukier,
- sól,
- 1 jajko (żółtko),
- mak.

Przepis na bułki drożdżowe z makiem

 

Zacznij od przygotowania zaczynu :)
- 25 g drożdży,
- 3/4 szklanki letniego mleka,
- 2 łyżki cukru,
- 2 kopiaste łyżki mąki 550 (50 g).


Wrzuć do miski rozkruszone drożdże, zasyp je cukrem, zalej letnim mlekiem i rozmieszaj.
Dodaj mąkę i wymieszaj dokładnie, by nie było grudek.
Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 15 minut.


Ciasto na bułki

Składniki ciasta:
- 750 g mąki,
- 2 łyżeczki soli,
- 320 ml ciepłej wody,
- zaczyn,
- olej do wysmarowania miski.

Przygotowanie

Wymieszaj wszystkie składniki. Wyrabiaj do momentu aż ciasto odchodzi od ręki. W razie potrzeby dodaj wody (gdy jest za suche) lub podsyp mąką, gdy za bardzo się klei.
Gotowe ciasto przełóż do miski lekko wysmarowanej olejem (ja użyłam rzepakowego, bo taki miałam pod ręką).
Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 1,5 godziny.
Piekarnik nagrzej do 220 °C.
Podziel ciasto na 16 części, uformuj z nich bułki, podsyp mąką i lekko spłaszcz.
Posmaruj bułki z wierzchu odrobiną żółtka i posyp makiem (wystarczy łyżka maku).
Gdy bułki podwoją swoją objętość ( ok. 15 minut), wstaw je do piekarnika na 10 minut, aż się lekko zarumienią.


Smacznego!

sobota, 21 marca 2020

Plamienia w pierwszym trymestrze ciąży - moja historia



Ostatnio zabrałam się za wywoływanie zdjęć z okresu ciąży i pierwszych miesięcy życia mojej córeczki. W albumie mam już kilka zdjęć (z USG), w tym takie, które zrobione podczas wizyty w szpitalu. Było to dokładnie rok temu. Trafiłam tam zaniepokojona brązowymi plamieniami, które pojawiły się w drugim miesiącu ciąży. Z dnia na dzień były coraz bardziej obfite.
Pamiętam jak między jedną, a drugą wizytą u lekarza nie mogłam się powstrzymać, by nie szukać pokrzepiających historii w internecie. Hasła plamienia w ciąży, plamienia 6/7/8 tydzień, plamienia we wczesnej ciąży. Chyba wszystko przestudiowałam. Żyłam od wizyty do wizyty. Każda przyszła mama, która długo czekała by zajść w ciążę, na pewno mnie rozumie.
Na koniec dowiedziałam się co było przyczyną i okazało się, że jedna z historii na forum internetowym jest identyczna jak moja, ale po kolei.

Wizyta, na której miałam się upewnić, że jestem w ciąży, odbyła się w 6 tygodniu. Do tego czasu raz zdarzyło się niewielkie plamienie, które nie wywołało u nie żadnego niepokoju. Podczas wizyty u ginekologa, lekarz zauważył niewielką ilość krwi, która mogła powodować plamienia o kolorze kawy z mlekiem.
W następnych dniach plamienia zaczęły pojawiać się częściej. Były coraz ciemniejszego koloru. Przyszedł czas, że plamienie było bez przerwy. W dzień, w nocy, przy każdej wizycie w toalecie i między nimi.


Plamienie w ciąży a krwawienie - jak wygląda i jak odróżnić


Tutaj warto wspomnieć, czym różnią się plamienia od krwawień. Krwawienia, to świeża krew, która brudzi nie tylko bieliznę, ale też przez nią przesiąka.
Plamienia, to „stara krew” zwykle koloru jasnobrązowego, różowego lub ciemnobrązowego, które jedynie brudzą. 


Brązowe plamienia w ciąży


Wracając do mojej historii z plamieniami w ciąży, po konsultacji z lekarzem prowadzącym ciążę, wybrałam się do szpitala. Podczas badania USG pierwszy raz usłyszałam bicie serca mojego maleństwa. Kamień spadł mi z serca. Dowiedziałam się, że nie ma nic niepokojącego, żadnego krwiaka itp., w związku z tym nie dostałam też leków na podtrzymanie ciąży, ani zaleceń takich jak np. leżenie w łóżku. Byłam zaskoczona, bo wśród znajomych słyszałam, że każdy niepokojący objaw kończył się braniem Luteiny lub Duphastonu. Miałam jednak zaufanie do lekarza. Okazało się, że leki rzeczywiście nie były potrzebne.
Przy kolejnej wizycie dowiedziałam się, że przyczyną plamień było umiejscowienie zarodka blisko ujścia szyjki macicy. Wszystko ustało, gdy kosmówka zaczęła przekształcać się w łożysko, czyli około 16 tygodnia ciąży.
Krwawienie w ciąży
Od 16 tygodnia plamienie nie pojawiło się już ani razu. Ciąża przebiegała prawidłowo. Zdarzyło się jednak jednorazowe krwawienie. Profilaktycznie brałam wtedy No-Spę, leżałam do następnego dnia w domu, a że krwawienie się nie powtórzyło, nie dostałam leków. Tamte plamienia i krwawienie nie miały ze sobą nic wspólnego.
Czekając aż plamienia ustaną, miałam w planach napisać ten tekst, jeśli moja historia będzie jedną z tych pozytywnych. Jak wiecie spokój w ciąży to podstawa, dlatego choć jeśli odrobinę podniosę was na duchu, mój cel zostanie spełniony.
Nie wiem czy jest potrzeba, by to pisać, ale pamiętajcie, że każde plamienie powinno się zgłosić lekarzowi. Ja wybrałam takiego, który był zawsze pod telefonem i nie jechałam do szpitala na próżno. To najlepsze rozwiązanie. Warto więc zapytać lekarza prowadzącego, co robić w takiej sytuacji.
Z tamtego okresu zapamiętałam jeszcze jedno. Gdy coś jest nie tak z wczesną ciążą, należy się zgłosić na oddział Ginekologiczny, a nie Położniczy (jeśli są one osobno).

Dziś jestem mamą 5-miesięcznej dziewczynki, która gdy tylko wyjęłam album, bardzo chciała go obejrzeć, co widać na zdjęciu ;)

poniedziałek, 16 marca 2020

Co dodać do granoli - 15 pomysłów na domową granolę



Granola może być to znakomitą zdrową przekąską lub składnikiem pożywnego śniadania. Mój podstawowy przepis na granolę podałam wam w jednym z wcześniejszych wpisów Przepis na domową zimową granolę.

Tym razem podpowiem, co dodać do granoli i jak ją urozmaicić.

Co dodać do granoli

Prócz podstawowych składników, dodaję do granoli:
- różne ziarna: słonecznik, rodzynki, sezam,
- siemię lniane,
- pestki dyni,
- wiórki kokosowe.
Dla dodatkowych walorów smakowych dodają: cynamon, kakao, gorzką czekoladę.

Przygotowując domową granolę, najbardziej eksperymentuję jednak z suszonymi owocami. Wybieram te, które nie zawierają substancji konserwujących (Helio Natura).



Owoce do granoli

Do granoli polecam suszone owoce:
suszone śliwki – są bogate w błonnik, dzięki czemu pomagają w prawidłowym funkcjonowaniu jelit, zawierają miedź i potas a także witaminy B2, B6 oraz A, zapobiegają zaparciom, sycą i oczyszczają organizm ze złogów i toksyn.
suszone daktyle – są źródłem potasu i miedzi, zawierają mnóstwo błonnika, charakteryzują się niską zawartością sodu,
suszone figi – są zdrowym sposobem na uzupełnienie organizmu w węglowodany po intensywnym wysiłku fizycznym,
suszone morele - charakteryzują się niską zawartością sodu, dzięki czemu nie podnoszą ciśnienia krwi, zawierają niacynę wspomagającą min. układ nerwowy, oraz pomagającą zachować zdrową skórę, witaminę A, B2, B6, C i E; te z logiem Helio Natura przypominają w smaku karmel i są słodsze od powszechnych na rynku moreli suszonych z dodatkiem konserwantów
 
suszone goldenberry (miechunka) – zdrowszy zamiennik żurawiny, 100 gramów owoców goldenberry zawiera o 166% więcej przeciwutleniaczy niż 100 gramów żurawin,
suszone czereśnie – dla mnie zupełna nowość, uwielbiam czereśnie i jestem zachwycona że powstał ten produkt. Spróbujcie koniecznie!

Lubicie suszone owoce?

wtorek, 10 marca 2020

Żel i płyn antybakteryjny diy, czyli jak zrobić środek dezynfekcyjny w domu




Żelu antybakteryjnego zaczęłam używać regularnie odkąd zostałam mamą. Mam go przede wszystkim zawsze na przewijaku. Czasem kupuję, a czasem robię taki żel samodzielnie.

Trudno mi było uwierzyć, że po ostatnich doniesieniach na temat zagrożenia koronawirusem, w drogeriach brakuje nawet mydła. Wczorajsza wizyta w osiedlowej drogerii przekonała mnie jednak, że mój sposób na przygotowanie żelu antybakteryjnego może się wam przydać.


Jak zrobić domowy żel antybakteryjny

 

Do przygotowania żelu antybakteryjnego w domu, potrzebne są: spirytus 96 %, żel np. aloesowy, nagietkowy, hialuronowy oraz opcjonalnie olejek z drzewa herbacianego, który znakomicie dezynfekuje.

- 70 ml spirytusu 96%,
- 25 ml żelu,
- 5 ml olejku z drzewa herbacianego.

Aby przygotować żel antybakteryjny wymieszaj dokładnie wszystkie powyższe składniki (ja w takim przypadku używam spieniacza do mleka). Gotowy żel przelej do butelki z pompką. Podałam przepis na pojemność 100 ml. Ponieważ butelki o tej pojemności są łatwo dostępne w drogeriach, ze względu na możliwość przewożenia ich w bagażu podręcznym podczas podróży samolotem. Znajdziecie je na przykład w drogerii Rossmann oraz w sklepach internetowych tutaj 
Ja użyłam pustej już butelki po żelu do mycia twarzy.
Spośród wymienionych żeli, najłatwiej będzie znaleźć wam zapewne żel aloesowy. Szukajcie go w aptekach i drogeriach. Sprawdzi się na pewno ten Equlibra oraz ten marki ALOESOVE z idealną do tego celu butelką. 

Przed każdym użyciem wstrząśnij.
Gotowe!


Najprostszy przepis na płyn dezynfekcyjny

 

Dla tych, którzy wolą prosty przepis na płyn, polecam wymieszanie spirytusu z wodą. Jeśli słyszeliście, że wystarczy wódka, muszę was zmartwić. Ma ona za małą zawartość alkoholu etylowego.
Do przygotowania płynu antybakteryjnego wystarczy wymieszać:
70 ml spirytusu 96%,
30 ml wody destylowanej.

Pamiętajcie, że używając tego typu środków musicie szczególnie dbać o zachowanie bariery hydrolipidowej na skórze dłoni, stosujcie kremy do rąk częściej  niż zwykle.

Dajcie znać, czy też zauważyliście w sklepach putse półki w regałach ze środkami do higieny rąk?

poniedziałek, 2 marca 2020

O depresji klimatycznej i moich sposobach na Zero (Less) Waste




Na łamach bloga opisywałam już moje podejście do Zero Waste i ekologii. W skrócie, uważam że „zero waste” jest nierealne (choćby dlatego że pisząc to, używam komputera wykonanego w dużej części z plastiku). Bliska jest mi natomiast postawa Less Waste.
Radykalne działania wielu zniechęcają i odstraszają, ale są też tacy, którzy nie potrafią pogodzić się z tym, że mimo starań nadal tworzą śmieci. Kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że istniej jednostka chorobowa, zwana depresją klimatyczną. W skrócie, jest to lęk przed katastrofą ekologiczną spowodowaną zmianami klimatycznymi wywołanymi przez ludzi. Z reportażu, który poruszał ten temat wynikało, że na depresję klimatyczną chorują zwykle młodzi ludzie, którzy bardzo wierzą we wszystkie doniesienia dotyczące końca ludzkości wywołanego przez niszczycielską działalność człowieka, czują obawę przed przyszłością i brak sensu życia.
Cieszę się, że potrafię podejść do tego tematu z dystansem. Przeżyłam już co najmniej kilkanaście "końców świata", jestem świeżo upieczoną mamą i nie zamierzam żegnać się z tym światem, jakkolwiek by to nie zabrzmiało.


Moje sposoby na Zero Waste

Zużywam do końca – pasta do zębów, krem, balsam do ciała, jeśli tylko mogę, przecinam opakowanie i zużywam resztki.

Siatki wielorazowe – noszę przy sobie od zawsze. Dowodem na ich trwałość jet to, że używam między innymi siatek, w które moi rodzice pakowali zakupy, gdy miałam zaledwie kilka lat. To zupełnie inaczej niż w przypadku worków foliowych.

Słomki - nie jestem wielbicielką słomek, używam ich sporadycznie. Sprawiłam sobie dwie stalowe sztuki + czyścik. W trosce o szkliwo swoich zębów, używam ich głównie wtedy, gdy piję wodę z cytryną.

Szczoteczki do zębów – z plastikowych szczoteczek zrezygnowałam, choć nadal uważam, że szczoteczki i słomki to kropla w morzu i dziwi mnie, że to akurat o nich jest najgłośniej.

Woda – piję kranówke, noszę ją w termosach i butelkach termicznych. Rezygnacja z wody w plastikowych butelkach nie oznacza, że nie zużywam plastiku, ponieważ korzystam filtrów do wody. Używam dzbanka z filtrem, na butelki filtrujące się nie zdecyduję, bo póki co dostępne są tylko takie, które zostały wyprodukowane z tworzywa PET.

Zero Waste w kuchni – pilnuję dat ważności produktów; planuje posiłki z wyprzedzeniem; gdy mam czas, przygotowuje domowy jogurt; staram się nie marnować jedzenia; gotuję z resztek, dzięki czemu powstają całkiem fajne przepisy .

Ekologiczne podpaski – choć posiadam kubeczek menstruacyjny, z podpasek nie zrezygnowałam. Używam natomiast podpasek ekologicznych.

Kubeczek menstruacyjny – zakupiłam go kilka miesięcy przed zajściem w ciążę. Koszt chyba mi się nie zwróci, bo po ciąży polecane są inne rozmiary kubeczków.

Demakijaż bez wacików jednorazowych – nie używam jednorazowych wacików i ściereczek do demakijażu. W zamian stosuję gąbki celulozowe, gąbki konjac lub ściereczki bambusowe.

Kosmetyki – staram się wybierać kosmetyki w szklanych opakowaniach. Mam nadzieję, że w przyszłości będę miała większy wybór. Wiele kosmetyków robię sama, dzięki temu zużywam mniej opakowań.

Zużywam stare ubrania, prześcieradła itp. - zniszczone ubrania, prześcieradła itp. używam podczas domowych porządków. Rajstopy są najlepszymi ścierkami do kurzu. Jeśli jeszcze nie próbowaliście, sprawdźcie koniecznie.

Segregacja śmieci – cieszę się, że w tym roku pojawiły się osobne pojemniki na odpady bio.

Ubrania i inne przedmioty z drugiej ręki – w ubrania często zaopatruję się w lumpeksach, kupuję tam tylko to czego potrzebuję, gdy idę po sweter, to albo wracam ze swetrem, albo z pustymi rękami. Tak robię właściwie przy każdych zakupach.
Nie tylko ubrania kupuję używane. Mam domu m.in. przewijak, wózek dziecięcy, karuzelę na łóżeczko, które kupiłam za pośrednictwem OLX.

Drukowanie na dwóch stronach – nie mam drukarki, która automatycznie drukuje dwustronnie, ale drukowanie na raty, osobno parzystych i nieparzystych stron, nie wymaga wiele wysiłku, a powoduje mniejsze zużycie papieru.

Naturalna gąbka – od lat używam naturalnych gąbek. O dziwo, mimo że delikatne, są bardziej trwałe od syntetycznych.

Maszynki z wymiennymi ostrzami – nie używam maszynek jednorazowych, a takie, które mają wymienne ostrza.

Orzechy i inne produkty w słoikach – słoiki po kupionych przeze mnie przetworach, bardzo często wykorzystuję ponownie do własnych przetworów oraz do przechowywania produktów spożywczych takich jak np. orzechy.

Herbata sypana – z herbat w paczkach zrezygnowałam całkowicie. Zaopatrzyłam się w kilka zaparzaczy, dzięki czemu nie męczę się z pływającymi w kubeczku fusami.

Pranie – zamiast proszku do prania, wybrałam listki piorące, które znakomicie się spisują i zajmują bardzo mało miejsca. Więcej na temat listkówpiorących - tutaj.

Baterie – jeśli mam taką możliwość, stosuję baterie akumulatorki.


Nie zrezygnuję z:

Z chusteczek jednorazowych – przy moich problemach z zatokami nie wyobrażam sobie wracać do wielorazowych chusteczek, z resztą popękane naczynka na i wokół nosa świadczą o tym, że mi nie służyły.

Nie dla wielorazowych podpasek, wkładek laktacyjnych itp. - cieszę się, że żyję w czasach, w których mogę używać wkładek wielorazowych i nie zamierzam cofać się do czasów mojej prababci, których nie wspominała dobrze.

Zakupów przez internet – kupując stacjonarnie nie marnowałabym dodatkowych opakowań, ale w zamian traciłabym czas, pieniądze oraz emitowała spaliny jeżdżąc po sklepach i szukając produktu, który spełniłby moje oczekiwania.

Zabawki i wiele innych produktów dla dziecka – znalezienie zabawki, która jest z naturalnych materiałów graniczy z cudem, a jeśli już się znajdzie, to takie zabawki mają trzycyfrową cenę. Nie mam pojęcia dlaczego szmaciane lalki są wykonane z poliestru, a nie z bawełny.

Z produktów pochodzenia zwierzęcego – ograniczam mięso i produkty odzwierzęce, ale ze względu na zdrowie, nie zamierzam z nich całkowicie zrezygnować.

Podsumowanie

Z pewnością jest jeszcze wiele przykładówstosowania przeze mnie zasad Zero Warte, o których zapomniałam lub które są dla mnie zbyt oczywiste,  żeby zamieszczać je na tej liście. 
Jeśki w przyszłości coś sie zmieni, będę ja aktualizować.   

piątek, 7 lutego 2020

Jak sobie radzę z przesileniem wiosennym. Opinia o sokach Sportfood




Być może to tegoroczna zima, a może nowe obowiązki rodzicielskie, mniej snu i bardzo mało wolnego czasu, spowodowały że zamiast cieszyć się wysoką jak na tę porę roku temperaturą i słonecznymi dniami, szybciej i intensywniej niż zwykle poczułam przesilenie wiosenne. Do wiosny jeszcze sporo czasu, na szczęście znalazłam sposób na poprawę samopoczucia. Zaopatrzyłam się w 100 % naturalne soki warzywne i owocowe tłoczone na zimno firmy Sportfood.

Soki, które wybrałam można kupić pojedynczo lub w zestawie jako detoks sokowy. W ten sposób poznałam wszystkie soki, które wchodzą w skład jednodniowej diety sokowej.


Soki przygotowywane są w taki sposób, że nie traci się żadnych cennych składników (inaczej niż na przykład w przypadku sokowirówki). Technologia ta nazywa się Cold Press. Producent podaje, że w jednej butelce (każda z butelek zawiera 500 ml soku) zamknięte jest aż półtora kilograma owoców, warzyw, ziół z dodatkiem superfoods. Brzmi nieźle!

Soki trafiły do mnie w ciągu jednego dnia. Na ich spożycie miałam 7 dni (data ważności była naklejona na każdej nakrętce). Zapakowane były w styropianową skrzynkę. Wewnątrz znajdował się duży wkład mrożący, 5 butelek oraz instrukcja dotycząca spożywania i przechowywania napojów. Wszystko było solidnie zapakowane i schłodzone, więc nie miałam obaw, że soki mogły stracić na wartości. Zgodnie z zaleceniami, natychmiast wstawiłam je do lodówki.

Na etykietach znajdą się wszystkie przydatne informacje, łącznie z tym jaki jest poziom słodyczy, kwasowości, sytości i smaku posiada dany sok.

Jednodniowy detoks sokowy - jak go zrobić

Szczupła Talia sok owocowy

Na pierwszy ogień poszedł sok o nazwie Szczupła talia. Podczas stosowania detoksu sokowego 1 dniowego, sok Szczupła Talia przewidziany jest jako pierwszy, w godzinach 7:30 do 8:30. Ma on ciemny, buraczkowy kolor. Zawiera drobne kawałki owoców i ma pyszny smak, szczególnie jeśli tak jak ja, jest się wielbicielem porzeczek. Trudno było mi ocenić ocenić jakie są składniki, ponieważ żaden z nich nie wybija się ponad pozostałe. 

Szczupła Talia Sok owocowy - składniki

Jabłka (60%), truskawki (14%), porzeczki czerwone, porzeczki czarne, agrest, wiśnie.

Eliksir Miłości sok owocowy z mlekiem kokosowym

Kolejny sok, to Eliksir Miłości. W smaku delikatniejszy od poprzedniego, ponieważ zawiera mleczko kokosowe. Podczas jednodniowej diety sokowej, przeznaczony jest na godziny 10:30 – 11:30.

Eliksir Miłości – składniki

Skład jest bardzo bogaty: jabłko, truskawka, mleko kokosowe, woda, banan, jeżyna, czarny sezam.

Piękna Skóra sok owocowy

Kolejny sok, Piękna Skóra (13:30 - 14:30), smakował mi najbardziej z całej piątki. Cytrusowy, orzeźwiający, z drobinkami miąższu pomarańczy, dzięki którym widać wyraźną różnicę między takim sokiem, a popularnymi sokami z kartonów. Wewnątrz pływają również kawałki mięty oraz siemię lniane.

Piękna Skóra sok owocowy – składniki

Pomarańcze (56%), jabłka, gruszki, mięta, siemię lniane.

Święty Spokój Sok owocowy

W mojej ocenie najsłodszy jest Święty Spokój (17:00-18:00). Sok ma kolor czerwony, a skład jest najmniej różnorodny, bo znajdują się w nim 3 owoce. Najwyraźniej czułam truskawki.

Święty Spokój Sok owocowy – skład

Jabłka (50%), truskawki (40%), banany.

Wieczna Młodość Sok Warzywny

Ostatni już sok z mojego zestawu, to warzywna Wieczna Młodość (20:00-20:30). Zielony kolor nadają mu szpinak, pietruszka i jarmuż. Według mnie pierwsze skrzypce gra seler. W składzie prócz warzyw, znajduje się jabłko.

Wieczna Młodość Sok Warzywny - skład

Jabłka, seler naciowy, ogórek, jarmuż, szpinak, pietruszka.

Soki Sportfood - efekty

Nie byłam pewna, czy odczuję jakieś wyraźne efekty. Okazało się jednak, że mimo iż nie nie zdecydowałam się na jeden dzień na samych sokach, poczułam poprawę samopoczucia i zauważyłam szybszą przemianę materii. Podoba mi się, że na „kolację” przewidziany jest najmniej słodki sok, dzięki czemu nie powoduje to zaburzeń z wydzielania insuliny podczas nocy.
Cały zestaw uważam za idealny dla osób, które pierwszy raz chcą przeprowadzić detoks sokowy oraz dla tych, którym potrzebny jest mocny kop witaminowy z naturalnych źródeł jakimi są owoce i warzywa. 
Zastanawiałam się, czy soki w plastikowych butelkach, to dobry wybór i przyanję, że trudno mi to ocenić. Z jednej strony wolę szkło, a z drugiej, niejednokrotnie napoje i kosmetyki w szklanych butelkach przychodziły do mnie uszkodzone. 
Jeśli jesteś z Warszawy, to przyda Ci się informacja, że na terenie tego miasta, firma dostarcza soki w szklanych butelkach z możliwością zwrotu, który wynagradza prezentem.

Soki można również kupić pojedynczo i zastosować tak jak ja, gdy odczuwa się spadek sił witalnych, albo po prostu brak wystarczającej ilości owoców i warzyw w diecie. Znajdziesz je w sklepie  www.sokhpp.pl.

Ja na pewno będę o nich pamiętać, gdy tylko odczuję podobną jak teraz potrzebę.

wtorek, 4 lutego 2020

Makrama dla początkujących (na butelkę i jako wiszący kwietnik) - diy




Jak już mogliście zauważyć czytając mój blog, jestem zwolenniczką naturalnych zapachów, zarówno w domu, jak i w samochodzie. Przygotowując dyfuzor zapachowy do mieszkania (przepis znajdziecie tutaj), wpadłam na pomysł, aby przygotować taki odświeżacz w postaci butelki umieszczonej w makramie. Nie znalazłam nigdzie prostego instruktarzu na stworzenia takiej makramy, więc sama postanowiłam taki przygotować. Poniżej znajdziecie więc sposób na wykonanie makramy dla początkujących. Taka makrama posłużyć może również jako efektowny wiszący kwietnik.

Makarama na butelkę - diy


Mam w domu olejki eteryczne różnych producentów. Wszystkie mają około 6 cm długości. Do przygotowania makramy na taką butelkę z olejkiem zapachowym, potrzebny jest:
- bawełniany sznurek 90 cm x 5,
- nożyczki.

1. Aby przygotować makramę, potnij sznurek na 5 części, po 90 cm każda.
2. Złóż każdy z kawałków sznurka na pół.
3. Na górze zrób supeł.
4. Odmierz na jakiej wysokości zrobić pierwszy rządek supełków.
5. Na tej wysokości połącz ze sobą sznurki.
6. Niżej zrób kolejny rządek supełków - połącz z sobą każde 2 sznurki, które znajdują się obok siebie.
7. Pod dnem naczynia połącz razem wszystkie końcówki sznurka.
Gotowe!


Makrama kwietnik wiszący - diy


W ten sam sposób, używając odpowiedniego sznurka, można wykonać makramę na doniczkę, albo na ozdobną butelkę.  Taki wiszący kwietnik jest niezwykle efektowną dekoracją.
Ja nie mam możliwości wieszania w mieszkaniu takich kwietników, dlatego pokazałam przykład na miniaturowej doniczce. Do pełnowymiarowych przyda się kółko do karnisza, na którym zawiesicie całość na haczyku.

sobota, 25 stycznia 2020

Co zrobić z ugotowanym ryżem - przepis na prostą sałatkę




Pomysł na tą prostą sałatkę z ryżem przyszedł mi do głowy w sytuacji awaryjnej. Zostało mi sporo ugotowanego ryżu i mało czasu na przygotowanie kolejnego dania. Pierwsze, na co wpadłam, to sałatka na bazie ryżu.

Przepis na prostą sałatkę z ryżem


Składniki sałatki ryżowej


1 szklanka ryżu,
1,5 papryki czerwonej,
1 puszka ananasa,
majonez (około 150 ml),
1 puszka kukurydzy,
1 pierś z kurczaka lub 250 g szynki.

Do przygotowania sałatki wykorzystałam gotowe kawałki piersi z kurczaka smażone w przyprawie do gyrosa. W innej sytuacji, jeśli chcesz szybko przygotować sałatkę, polecam szynkę pokrojoną w kostkę.

 

Jak przygotować sałatkę z ryżem


1. Ugotuj ryż.
2. Usmaż kurczaka/pokrój szynkę w kostkę.
3. Kukurydzę i ananasy odsącz z zalewy.
4. Paprykę i ananasa pokrój w kawałki.
5. W misce wymieszaj wszystkie składniki z majonezem.
6. W razie potrzeby dopraw solą i pieprzem.

Gotowe!

niedziela, 19 stycznia 2020

Najlepszy krem do pupy do noworodka - przegląd maści i kremów Jak samodzielnie zrobić krem pod pieluszkę





Przygotowując wyprawkę, zaopatrzyłam się w tak zwany krem do pupy, czyli krem pod pieluszkę, zapobiegający odparzeniom. Do dziś mam już przetestowane kilka takich kremów, z lepszym i gorszym skutkiem. Przygotowałam też taki krem samodzielnie. Jaki krem do pupy sprawdził się najlepiej i jak przygotować taki krem samodzielnie? Odpowiedzi na te pytanie znajdziecie poniżej.
Krem stosujemy regularnie, co wynika z tego, że moje dziecko ma dość delikatną skórę.
Może zaskoczyć was, że przez tak krótki czas, właściwie przez pierwsze tygodnie życia dziecka, wypróbowałam tyle specyfików, ale już na samym początku przygotowałam się, że nie wszystko może sprawdzić i lepiej zaopatrzyć się w kilka produktów, niż szukać ich po sklepach mając w domu noworodka. Krótko przed porodem, gdy rozmawiałam o tych kosmetykach z koleżanką, dowiedziałam się, że cała trójka jej dzieci miała alergię skórną po maści Baphanten. Warto więc przyjrzeć się takim produktom dokładnie.



Linomag jako maść do pupy 

 

To jeden z najpopularniejszych produktów do pielęgnacji pupy niemowlaka, który polecają położne. Używałam Linomag zielony, który opisywany jest, jako to jeden z najpopularniejszych produktów stosowanych przez mamy do codziennej pielęgnacji maluszków, szczególnie przy podrażnieniach lub odparzeniach skóry.
Skład jest bardzo prosty, 100 g maści zawiera: olej lniany oraz lanolinę bezwonną i wazelinę białą. Sama staram się nie stosować kosmetyków z pochodnymi ropy naftowej, dlatego dla dziecka postanowiłam poszukać czegoś innego, co będzie przynajmniej równie skuteczne.


Bebhanten Baby

 

Kolejny polecany krem. Tutaj w składzie znajduje się olej ze słodkich migdałów, wosk pszczeli, lanolina, ale najwięcej jest olejów mineralnych (parafina, wazelina). Używałam zamiennie z Linomagiem, zanim przygotowałam krem samodzielnie.
Skład wg INCI Aqua (water), Lanolin, Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Panthenol, Prunus Amygdalus Dulcic Oil, Cera Alba, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Ozokerite, Glyceryl Oleate, Lanolin Alcohol. 
 


Krem do przewijania Mustela 1>2>3 dla noworodka

 

Poszukiwałam kremu, który zastąpi apteczne maści bazujące na wazelinie. Sięgnęłam wtedy po produkt marki Mustela. Według producenta, krem do przewijania Mustela 1>2>3, jest przeznaczony do codziennego stosowania, zapobiega podrażnieniom i zaczerwienieniom przy każdej zmianie pieluszki, koi oraz regeneruje podrażnioną skórę. Wydawałoby się, że to najbardziej uniwersalny krem. Niestety w przypadku mojego dziecka okazał się gorzej niż nieskuteczny. Powodował, że zaczerwienienia stały się coraz bardziej rozległe. Za ten stan obwiniam tlenek cynku, który jest tutaj na drugim miejscu w składzie. Liczyłam, że krem bogaty w przyjazne dla skóry składniki się sprawdzi, niestety tlenek cynku zrobił swoje.

Sudocrem dla niemowlaka

 

Sudocrem znałam wcześniej, ale nie zamierzałam nigdy stosować jako krem pod pieluszkę. Zdarzało mi się go używać na podrażnienia, ale zupełnie innego typu niż takie, które pojawiają się u niemowlaka. Polecano mi go swego czasu także, jako środek na odleżyny. Niestety, okazało się, że wtedy pogorszył stan skóry, więc do wyprawki go nie dołączyłam. Skład Sudocermu delikatnie mówiąc nie powala. Dziwię się, że jest on tak popularny i wszędzie dostępny.
Skład Sudocremu według INCI
Aqua, Paraffinum Liquidum, Zinc Oxide, Paraffin, Lanolin, Ozokerite, Sorbitan Sesquioleate, Benzyl Benzoate, Synthetic Beeswax, Benzyl Alcohol, Propylene Glycol, Benzyl Cinnamate, Parfum, Linalyl Acetate, BHA, Citric Acid, BHT.


Babydream krem ochronny i przeciw odparzeniom

 

Szykując wyprawkę, trafiłam na promocję kosmetyków w drogerii Rossmann. Skusiłam się na kilka, w tym Krem ochronny przeciw odparzeniom Babydream
Krem zawiera pantenol oraz witaminę E. Tlenek cynku w połowie składu wydawał się w porządku. Okazało się jednak, że krem bardziej wysusza niż natłuszcza, a ja potrzebowałam czegoś natłuszczającego.

Podrażnienia, które mimo stosowania kremów nie zmniejszały się, zagoiły się dzięki maści poleconej przez położna środowiskową. Już po pierwszej dobie różnica była ogromna.
Stosując zaleconą maść na zmianę z pozostałymi (Linomagiem i Bephantenem) przez kilka dni, postanowiłam zrobić samodzielnie maść do pupy. Te z cynkiem odstawiłam i chyba nigdy do nich nie wrócę.


Jak zrobić krem przeciw odparzeniom dla niemowląt

 

Przygotowanie takiego kremu jest bardzo proste. Ten który ja przygotowuję, nie zawiera wody, dzięki czemu łatwo się go robi i jest bardziej trwały (mniej narażony na zepsucie). Jako konserwant zastosowałam witaminę E.
Krem do pupy – składniki
Krem zawiera następujące składniki:
olej ze słodkich migdałów 3 łyżki,
lanolina 3 łyżki,
masło shea lub masło kakaowe 1,5 łyżki,
D-panthenol 1,5 łyżki
witamina E 0,5 łyżki

Jak przygotować krem pod pieluszkę

 

W kąpieli wodnej rozpuść lanolinę i masło kakaowe. Po ostudzeniu dolej olej ze słodkich migdałów, D-panthenol oraz lanolinę. Wszystko wymieszaj (ja stosuję do tego ręczny spieniacz do mleka). Ciepłą jeszcze mieszaninę wlej do wyparzonego słoiczka.
Gotowe!

sobota, 4 stycznia 2020

Dlaczego przestałam farbować włosy henną - henna wady i zalety




Od kilku lat regularnie farbuję, a właściwie farbowałam włosy naturalną henną. Zaczęłam od Khadi, a później Top Op oraz Sattva. Z efektów byłam zawsze zadowolona, jednak jest coś co spowodowało, że przestałam farbować włosy henną. Przybliżę wam zatem wady i zalety naturalnej farby do włosów.


Dlaczego przestałam farbować włosy henną

Henna do włosów, to przede wszystkim produkt dla cierpliwych i mogących zagospodarować sobie dużo wolnego czasu oraz dla takich, którzy mogą bardzo długo schylać się nad wanną czy umywalką, by zmyć z włosów resztki ziół.

Moment, w którym przestałam farbować włosy henną, to druga połowa ciąży. Schylanie się z ciężkim brzuchem odpadało.
Po porodzie również nie zaleca się długiego schylania (jak przy myciu włosów nad wanną), więc i wtedy nie zdecydowałam się na hennowanie. Kolejna przyczyna to brak czasu. Postanowiłam jednak użyć innej farby do włosów, która mimo wszystko hennę ma w składzie. 


Wady henny do włosów

 

CZAS 
Hennę trzeba nałożyć na wilgotne włosy, a mieszanka musi mieć odpowiednią temperaturę i konsystencję, dlatego po umyciu głowy trzeba się spieszyć, szczególnie w upały, by włosy za bardzo nie wyschły.
Nakładanie henny wymaga więcej czasu niż przy innych sposobach farbowania włosów, bo konsystencja nigdy nie jest całkowicie gładka. Tutaj pomocna jest maska do włosów.
Czas trzymania henny na włosach Zwykle trzymałam ją 1-1,5 godziny. Im więcej tym mocniejszy efekt. Niestety siedzenie 2 godziny z workiem i czapką nie należy do najwygodniejszych
ZAPACH HENNY 
Zapach nie przeszkadzał mi nawet w I trymestrze ciąży, ale to kwestia indywidualna, więc umieszczam go jako wadę. Nie wiem dlaczego, ale w przypadku henny Sattva, po zmyciu farby z włosów, w ogóle nie czułam tego specyficznego zapachu.
SIWE WŁOSY A HENNA 
Henna nadaje się do farbowania siwych włosów, jednak warto mieć na uwadze, że o wiele bardziej się one odróżniają od reszty, niż w przypadku innych farb.
KONIECZNA SAMODZIELNOŚĆ 
Nie spotkałam się z tym, aby można było nałożyć hennę w salonie fryzjerskim.
DOSTĘPNOŚĆ 
Farbę do włosów można kupić w każdej drogerii, prawdziwą hennę widuję dotychczas tylko w sklepach eko.
SIWE WŁOSY A HENNA
Henna co prawda znakomicie radzi sobie z pokrywaniem siwych włosów, ale w moim przypadku odróżniają się one po farbowaniu bardzo mocno od pozostałych.

Inne wpisy na blogu Wellness po polsku, które mogą cię zainteresować:


Nie prawda, że wadą henny są:
wysuszanie włosów – sztywne i suche włosy po hennie, to efekt nieodpowiednie płukania. Dobrze wypłukane włosów nie były u mnie nigdy za suche.
prostowanie fal i loków przez hennę – mam falowane włosy, henna nigdy tego nie zmieniła


Zalety henny

 

- dodaje włosom blasku,
- wzmacnia włosy,
- ziołowa farba działa w pewien sposób jak odżywka,
- jest bardziej bezpieczna dla zdrowia, włosów i skóry głowy niż syntetyczne farby. 


Instagram @mrs_calluna