piątek, 18 stycznia 2019

Dermokosmetyki BioDermic: serum 3D z kwasem hialuronowym, krem do szyi i dekoltu z ekstraktem z pereł, krem pod oczy z ekstraktem z kawioru



Miesiąc temu pisałam o tym, jak sprawdziły się u mnie maseczki w płachcie polskiej marki dermokosmetyków. Przez ten czas poznałam też kilka innych kosmetyków BioDermic: serum intensywnie wygładzające 3D z kwasem hialuronowym, krem do szyi i dekoltu z ekstraktem z pereł oraz krem pod oczy z ekstraktem z kawioru.
Jak widać każdy z tych produktów należy do innej linii, ponieważ moja skóra ma różne potrzeby.

biodermic serum hialuronowe

 

Serum intensywnie wygładzające 3D z kwasem hialuronowym

 

Od serum z kwasem hialuronowym wymagałam przede wszystkim nawilżenia, a dokładniej hamowania procesu utraty wody przez naskórek. Zimą używam przeważnie tłustych kremów do twarzy, dlatego serum z kwasem hialuronowym jest idealnym dodatkiem (nakładam je pod krem).
Serum intensywnie wygładzające BioDermic ma wygodny pojemnik typu airless.
Podoba mi się, sposób dozowania serum. Trafiałam na różne sera w pojemnikach airless, często był z nimi problem, dlatego wolałam butelki z pipetką. W przypadku tego serum, nie mam żadnych zastrzeżeń. Wydobywam tyle produktu ile potrzebuję, nie rozlewa się i wygodnie nakłada.
Serum BioDermic ma delikatny przyjemny zapach i żelową konsystencję. Działa zgodnie z moimi oczekiwaniami, czyli powoduje, że skóra jest nawilżona, jędrna i gładka.


krem na szyję i dekolt

 

Krem do szyi i dekoltu z ekstraktem z pereł BioDermic

 

Na krem do szyi i dekoltu zdecydowałam się ponieważ moja skóra w tamtej okolicy najbardziej wymaga ujędrniania.
Jest to pierwszy mój krem tego typu wcześniej zwykła używałam kremów do twarzy, a właściwie przez długi czas  okolice szyi i dekoltu dbałam sporadycznie. Teraz zamierzam to nadrobić. Stosując krem BioDermic widzę wyraźną poprawę. Skóra stała się bardziej jędrna i gładka. Najlepsze efekty przynosi w połączeniu z wałeczkiem do masażu twarzy.


Składniki

 

W składzie znajduje się mnóstwo wartościowych składników. Ekstrakt z pereł, którego zadaniem jest nawodnienie i ujędrnienie skóry oraz spowolnienie procesu starzenia.
Wyciąg z oliwek chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Olej ze słodkich migdałów znakomicie wygładza i uelastycznia skórę.
Sekwencje oligosacharydów oparte na kwasie glukuronowym mają za zadanie zwiększyć nawilżenie i przywróć objętości skóry. 

krem pod oczy z kawiorem

 

Krem pod oczy z ekstraktem z kawioru BioDermic


Krem pod oczy BioDermic znajduje się w 15 ml  pojemniku airless. W przypadku kremu pod oczy jest to dla mnie bardzo duża zaleta, ponieważ pielęgnując skórę pod oczami, jeszcze bardziej zwracam uwagę na higienę, niż na przykład w przypadku kremu do szyi i dekoltu.
Krem pod oczy  wchłania się błyskawicznie. Natychmiast czuję, że skóra jest gładsza i ujędrniona. Do kremu pod oczy podchodzę ostrożnie, ponieważ te drogeryjne zawsze mnie podrażniały i powodowały zapychanie porów, a przez to powstawanie nieestetycznych prosaków.
W przypadku kremu BioDermic efekty są wyłącznie pozytywne. Nie podrażnia spojówek, co często mi się zdarza, szczególnie zimą gdy w jakiś sposób nawet lekkie łzawienie spowoduje że krem dostanie mi się do oczu. Poprzedni krem który używałam powodował to bardzo często. Odkąd używam kremu BioDermic nie zdarzyło mi się to ani razu.

 Składniki

 

W składzie znajduje się między innymi ekstrakt z kawioru, który ma regenerować skórę wokół oczu oraz zwiększyć produkcje kolagenu i elastyny.
Olej z  pestek moreli opóźniający oznaki starzenia, a także działa przeciwzapalnie i przeciwrodnikowo.
Pullulan i trehaloza, które wiążą wodę w naskórku, nawilżają i niwelują drobne zmarszczki.
Emolient z oliwy, chroniący przed nadmierną utratą wody z naskórka.
Emolient z trzciny cukrowej, który pomaga zmiękczyć i wygładzić skórę.

biodermic kosmetyki
Jestem zadowolona ze wszystkich produktów BioDermic, które miałam   okazję dotychczas używać. Prócz tego jak działają, podoba mi się, że mają bezpieczny skład, delikatny przyjemny zapach i eleganckie opakowania dzięki czemu świetnie nadają się jako prezent.
Zaletą opakowań jest też trwałość. Mimo codziennego używania przez kolejne miesiące, przez cały czas wyglądają jak nowe.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Przekąska na zimno na imprezę – przepis na roladki z tortilli z tuńczykiem


przepis na roladki z tortilli z tuńczykiem

Wczoraj po południu przygotowywałam się na przyjście gości. Zawijając roladki z tuńczykiem, jedną z moich ulubionych karnawałowych przekąsek na zimno, przypominałam sobie, że nie pokazałam ich jeszcze na blogu. Zdążyłam jeszcze zrobić zdjęcie ostatniej sztuki, a dziś podaję Wam przepis.

Składniki tortilli z tuńczykiem

4 tortille,
2 puszki tuńczyka w sosie własnym (razem 340 g),
3 małe ogórki kiszone lub konserwowe,
majonez,
1/2 czerwonej cebuli,
1 średnia czerwona papryka,
kilka gałązek natki pietruszki,
pieprz do smaku (nie jest konieczny).

przekąski na imprezę na zimno

Przygotowanie roladek z tortilli na zimno

1. Odsącz tuńczyka.
2. Pokrój w drobną kostkę ogórki, cebulę i paprykę.
3. Posiekaj pietruszkę.
4. Wszystkie składniki wymieszaj z 3 łyżkami majonezu.
5. Wysmaruj majonezem tortillę i ułożyć na niej farsz, w taki sposób, by około 1,5 cm od brzegu nie było farszu.

przekąski na imprezę szybkie

6. Zawiń dosyć ciasno w rulon. Aby roladki lepiej się trzymały, możesz je owinąć folią spożywczą.

roladki z tortilli z tuńczykiem
7. Wstaw do lodówki na 3 godziny.
8. Przed podaniem pokrój w kawałki o grubości 3-4 cm.

Smacznego!

czwartek, 10 stycznia 2019

Przepis na ciasto czekoladowe brownie z orzechami bez pieczenia


Brownie bez glutenu


Dziś przedstawiam Wam przepis na słodki deser bez pieczenia z samych pysznych składników – brownie z orzechami, suszonymi daktylami i śliwkami. Jest nie tylko smaczne, ale też pożywne, dlatego znakomicie nadaje się na zimę. Przepis na takie ciasto czekoladowe może spodobać się też osobom na diecie bezglutenowej, bo nie ma w nim składników zawierających gluten. 
Zapraszam :)

Składniki brownie bez pieczenia


Ciasto

1 szklanki orzechów włoskich,

1/2 szklanki orzechów laskowych,

30 g czekolady 70 %,

2 płaskie łyżki kakao,

10 suszonych daktyli,

5 suszonych śliwek,

1 łyżka roztopionego oleju kokosowego,

2 łyżki syropu klonowego.




Pianka
4 łyżki kakao,

5 suszonych daktyli,

1 łyżka płatków migdałowych albo migdałów blanszowanych,

1/2 szklanki mleka kokosowego,

3 łyżki roztopionego oleju kokosowego,

3 łyżki miodu.


Przygotowanie bezglutenowego brownie z orzechami



1. Rozdrobnij orzechy w robocie kuchennym.

2. Dodaj suszone śliwki i daktyle.

3. Rozdrobnij czekoladę (ja używam do tego noża).

4. Dodaj do masy czekoladę, kakao, olej kokosowy i syrop klonowy i dokładnie wymieszaj, aż uzyskasz zwartą konsystencję.

5. Przełóż cisto do formy wyłożonej papierem do pieczenia i pozostaw w lodówce na 20 minut.

6. Wymieszaj wszystkie składniki na piankę w taki sposób, aby uzyskać gładką masę.

7. Wyjmij ciasto z lodówki i wylej na nie piankę.

8. Pozostaw w lodówce na minimum 3 godziny.



Smacznego!


wtorek, 8 stycznia 2019

Weleda Skin Food Masło do ciała i Masło do ust – moja opinia


masło do ust

Kosmetyki marki Weleda widywałam od czasu do czasu w drogeriach, ale nie zdecydowałam się ich wypróbować. Dopiero teraz, gdy dzięki akcji zBLOGowani dowiedziałam się, że na nasz rynek wchodzą nowe produkty z serii Skin Food (masło do ciała i masło do ust) stwierdziłam, że jest to doskonała okazja, żeby poznać kolejną markę kosmetyków naturalnych.

Masło do ciała Skin Food Weleda – moja opinia


Masło znajduje się w plastikowym słoiku o pojemności 150 ml. Ma przyjemną konsystencje, która nie przypomina poznanych przeze mnie wcześniej produktów na bazie masła shea, nawet tych w postaci pianki, które przyjemniej rozprowadza się na skórze. Przypomina margarynę :D Rozprowadza się wyjątkowo łatwo na skórze, nie tworzą się grudki, jak to często bywa z masłami do ciała, i nie spływa, jak to się niekiedy dzieje z balsamami. Konsystencja idealna!

Jeszcze większym zaskoczeniem było dla mnie to, że masło wchłania się natychmiast po wsmarowaniu w skórę, nie jest lepkie, nie błyszczy się. Jedyna oznaka, że właśnie je użyłam, to bardziej gładka i przyjemna w dotyku skóra.

Z działania też jestem bardzo zadowolona. Efekty było widać już po pierwszym użyciu. Skóra jest lepiej odżywiona, bardziej sprężysta, odporna na przesuszenie i szkodliwe działanie mrozu.
Zapach masła to połączenie pomarańczy i lawendy, dla mnie pachnie po prostu cytrusowo, bardzo naturalnie i przyjemnie.

Nakładanie balsamu/masła/oleju do ciała jest dla mnie obowiązkiem, za którym nie przepadam. W przypadku masła Weleda, jest to nawet przyjemne. Nie muszę długo rozsmarowywać go na ciele, nie muszę wiele razy dobierać go ze słoika, wszystko przebiega szybko i sprawnie.

Jest jedna rzecz, którą uważam jednak za przyjemniejszą w przypadku innych gęstych maseł - podczas nakładania na skórę nie chłodzą. Masło Weledy pod tym względem przypomina balsamy do ciała. Na szczęście chłód jest tylko w pierwszym momencie, po rozsmarowaniu zupełnie go nie odczuwam, dlatego masło nadaje się na zimę nawet dla takich zmarzlaków jak ja.

 masło do ciała weleda skin food

Skład masła do ciała Skin Food Weleda


Water (Aqua)– woda,
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil - olej z nasion słonecznika,
Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter – masło kakaowe,
Glycerin – gliceryna,
Glyceryl Stearate Citrate – cytrynian stearynianu gliceryny,
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter – masło shea,
Stearic Acid – kwas stearynowy,
Palmitic Acid –kwas palmitynow,
Pentylene Glycol – Glikol pentylenowy,
Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract – ekstrakt z liści rozmarynu,
Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract – ekstrakt z kwiatów rumianku,
Calendula Officinalis Flower Extract – wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego,
Viola Tricolor Extract – wyciąg z fiołka trójbarwnego,
Alcohol,
Betaine – betaina,
Carrageenan – wyciąg z chrzęścicy kędzierzawej,
Xanthan Gum – guma ksantanowa,
Lactic Acid – kwas mlekowy,
Glyceryl Caprylate – Monogliceryd kwasu kaprylowego,
Sodium Caproyl/Lauroyl Lactylate – emulgator,
Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Geraniol – składniki substancji zapachowych, które tutaj pochodzą z naturalnych olejków eterycznych.


masło do ust skin food

Masło do ust Weleda Skin Food - moja opinia


Masło do ust Weleda Skin Food zawiera lanolinę. Jest to składnik, który bardzo dobrze sprawdza się u mnie w pielęgnacji skóry, sama wiele razy robiłam kosmetyki na bazie lanoliny, ale nie udało mi się na dobre pozbyć tego charakterystycznego zapachu, dlatego lanoliny nigdy nie używałam do pielęgnacji ust.

Byłam ciekawa, czy tutaj lanolina będzie wyczuwalna. Na szczęście okazało się, że tylko konsystencja i działanie wskazuje na lanolinę. Zapachu lanoliny nie czułam, czułam tą samą nutę zapachową, co masło do ciała Skin Food.

Masło znajduje się w tubce zakończonej zaokrąglonym aplikatorem, który okazał się dużo wygodniejszy niż dotychczas spotykane przeze mnie ukośne.
Konsystencje możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Łatwo się rozprowadza, nie lepi, zostawia przyjemną delikatną warstwę, która chroni usta przez długi czas.

Teraz najważniejsze, czyli działanie. Masło wygładza i zmiękcza skórę, regeneruje i odżywia. Suche skórki znikają bardzo szybko. Dobrze odżywia, ma świetny naturalny skład, więc może sprawdzi się także jako serum do rzęs.

masło do ust skin food


Skład masła do ust Weleda Skin Food

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil - olej z nasion słonecznika,
Lanolin – lanolina,
Beeswax (Cera Alba) – wosk pszczeli,
Glycerin - gliceryna,
Viola Tricolor Extract – wyciąg z fiołka trójbarwnego,
Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract – ekstrakt z liści rozmarynu,
Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract – ekstrakt z kwiatów rumianku,
Calendula Officinalis Flower Extract – wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego,
Alcohol,
Water (Aqua)– woda,
Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Geraniol – składniki substancji zapachowych, które tutaj pochodzą z naturalnych olejków eterycznych.


zBLOGowani.pl

czwartek, 3 stycznia 2019

Domowe sposoby leczenia dzieci, na podstawie książki Zbigniewa T. Nowaka „Zioła dla zdrowia dzieci"



Po raz pierwszy trafiłam na książkę, która dotyczy domowych sposobów leczenia dzieci za pomocą ziół. Jestem świeżo po lekturze. Postanowiłam od razu zabrać się za recenzję i na gorąco opisać moje wrażenia.
Książka nosi tytuł „Zioła dla zdrowia dzieci", a jej autorem jest Zbigniew T. Nowak.

Informacje podstawowe

Książka ma 280 stron, twardą oprawę i przyjemną szatę graficzną. Wewnątrz znajdują się liczne przepisy wraz z kolorowymi zdjęciami, które jeszcze bardziej zachęcają do przygotowania zdrowych specyfików.


Zioła dla dzieci – środki ostrożności

 

Na wstępie autor przedstawia kilka zasad, którymi powinniśmy się kierować, lecząc dzieci z pomocą ziół.
Autor podkreśla, że w wielu przypadkach zioła mogą być dobrym uzupełnieniem kuracji zaleconej przez lekarza-pediatrę lub w zupełności zastąpić przepisane leki syntetyczne. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy leczyć dzieci na własną rękę. Podawanie leków z ziół powinniśmy skonsultować z lekarzem, by zioła nie wchodziły interakcje z lekami zaleconymi przez lekarza lub nie nasilały, bądź osłabiały ich działania.
Zbigniew T. Nowak zaznacza, że po diagnozę powinniśmy zwracać się do lekarza, a nie czerpać swoją wiedzę z forów internetowych, co w przypadku dzieci jest wyjątkowo ryzykowne.
Przestrzega przed stosowaniem u dzieci leczniczych wyciągów alkoholowych. Więcej na ten temat poniżej.


Naturalne leczenie dzieci – grypa i przeziębienie

 

Dzięki książce „Zioła dla zdrowia dzieci" dowiedziałam się jak długo kształtuje się układ odpornościowy człowieka. Nie dziwne więc, że przedszkolaki tak szybko łapią choroby.
Z tego właśnie powodu pierwszy rozdział został poświęcony wzmacnianiu układu odpornościowego.
Znajdziemy w nim przepisy na wzmacniające herbatki i soki.
Kolejne rozdziały poszerzyły moją wiedzę na temat grypy i przeziębienia. Przypomniałam sobie herbatki, które w dzieciństwie podawała mi mama oraz soki, które stosuję z rodziną do dziś.
Wyjątkowe zainteresowanie wzbudził we mnie nektar z kiwi i pora na chrypkę. O leczniczym działaniu kiwi czytałam pierwszy raz.


Leczenie dzieci ziołami – najczęstsze choroby

 

Prócz sposobów na grypę, przeziębienie, chrypkę i zapalenie gardła, w książce znajdziemy naturalne środki, w przypadku wielu innych typowych dla dziecięcego wieku chorób i dolegliwości.
Należą do nich między innymi: ból ucha spowodowany ostrym zapalenie, zapalanie migdałków i angina, zapalenie zatok, gorączka, kolka niemowlęca, biegunka i zatrucie pokarmowe, zaparcia, brak apetytu, choroba lokomocyjna, zmęczone oczy, problemy ze wzrokiem, afty i pleśniawki, pobudliwość nerwowa, ADHD i wiele innych.

Nie ma chyba dzieci, których nie dotyczy przynajmniej kilka z tych przypadłości, dlatego uważam, że książka przyda się każdemu rodzicowi.
Sprawdzi się także u osób, które lubią naturalne metody leczenia, ale unikają leków z alkoholem. Tutaj znajdą dla siebie mnóstwo znakomitych przepisów.

niedziela, 30 grudnia 2018

Mój wybór na zimę – kremy Ava ECO LINEA i maseczka samowchłaniająca się


krem półtłusty


Śpieszę dziś do Was z recenzją kosmetyków do twarzy, które znakomicie nadają się na zimę. Jest to seria ECO LINEA polskiej marki Ava, która jako pierwsza na naszym rynku, posiada certyfikat ECOCERT.

Wybór kremu na zimę


Choć tegoroczna zima, póki co należy do łagodnych, daje o sobie znać ciągłą wilgocią, która przy niskich temperaturach powoduje nieprzyjemne uczucie na skórze, przypominające wbijanie się lodowych igiełek.
Od lat na zimę wybieram tłuste kremy. Odkąd zrezygnowałam z kremów z parafiną, wybór pielęgnacji na zimę stał się dla mnie większym wyzwaniem. Na szczęście kremy bez parafiny są dla mojej cery o niebo lepsze, więc poszukiwania się opłacają.
W zeszłym roku postawiłam na mazidła, które nie zwierały wody. Do działania takich kremów nie miałam zastrzeżeń, niestety wyraźnym minusem było ich wchłanianie. Makijaż musiałam nakładać na tłustą skórę, co powodowało, że włosie pędzla natychmiast stawało się tłuste.

Seria Ava ECO LINEA

W tym roku trafiłam na serię Ava ECO LINEA, która choć nie jest dedykowana na zimę, idealnie wpasowała się w potrzeby, które moja skóra ma o tej właśnie porze roku.
Cała seria przyjemnie pachnie olejkiem z trawy cytrynowej. Poniżej przedstawiam trzy produkty, które do tej pory poznałam.

kremy ava

ECO LINEA Rewitalizujący Krem na dzień

 

Krem znajduje się w szklanym słoiczku. Ma półtłustą konsystencję, znakomicie się rozprowadza i wchłania niemal błyskawicznie. Po jego nałożeniu skóra się nie błyszczy, za to wyraźnie staje się gładsza i elastyczna.
Po wyjściu na zewnątrz czuję, że warstwa kremu stanowi barierę ochronną przed szkodliwym działaniem mrozu i wiatru.
Krem znakomicie nadaje się pod makijaż, na pewno zadowolone z niego będą nie tylko posiadaczki suchej skóry. Ja mam mieszaną i nie zamieniła bym go na żaden inny.

Skład Rewitalizującego Krem na dzień

 

Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Squalane, Vitis Vinifera Seed Oil, Cetearyl Olivate, Zea Mays Starch*, Hydrogenated Vegetable Oil, Cetearyl Alcohol, Acacia Decurrens Flower Cera, Sorbitan Olivate, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Tocopherol, Phytosterols, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Althaea Officinalis Root Extract*, Zingiber Officinale Root Extract*, Beta-sitosterol, Sodium Dehydroacetate, Dehydroacetic Acid, Squalene, Glyceryl Stearate, Glyceryl Linolenate, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Benzyl Alcohol, Citral, Linalool, Limonene, Geraniol 


ECO LINEA Rewitalizująco – ochronny krem na noc


Krem na noc ma nieco bardziej treściwą konsystencję niż wersja dzienna. Za to jego zapach jest delikatniejszy.
Przede wszystkim znakomicie sprawdza się, gdy skóra potrzebuje odżywienia i ujędrnienia.
Wchłania się odrobinę wolniej niż krem na dzień, ale nie powoduje błyszczenia, zapychania porów, czy uczucia lepkości.

Skład Rewitalizująco – ochronnego kremu na noc

 

Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Squalane, Vitis Vinifera Seed Oil, Cetearyl Olivate, Hydrogenated Vegetable Oil, Cetearyl Alcohol, Zea Mays Starch*, Sorbitan Olivate, Acacia Decurrens Flower Cera, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Tocopherol, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Althaea Officinalis Root Extract*, Zingiber Officinale Root Extract*, Squalene, Beta-sitosterol, Phytosterols, Sodium Dehydroacetate, Dehydroacetic Acid, Glyceryl Stearate, Glyceryl Linolenate, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Benzyl Alcohol, Citral, Linalool, Geraniol, Limonene 


maseczka samowchłaniająca się

ECO LINEA Maseczka samowchłaniająca się


Maseczka ma najlżejszą konsystencje i najintensywniej pachnie lawendą, którą osobiście uwielbiam. Jeśli ktoś nie jest fanem tych zapachów, na pocieszenie dodam, że nie są one tutaj, tak intensywne, żeby mogły przeszkadzać. Po nałożeniu na skórę szybko się ulatniają.
Forma aplikacji należny do najwygodniejszych. Dzięki temu, że maska znajduje się butelce airless, nakładając ją na skórę nie tylko łatwiej zachować higienę, ale także dozować odpowiednią ilość kosmetyku. Powoduje to, że maseczka jest bardzo wydajna.
Ostatnio przekonałam się do masek w płachcie, ponieważ przy mojej skłonności do zaczerwienień, zmywanie kosmetyku z twarzy powoduje podrażnienia. Maseczka samochłaniająca jest równie dobrą, jeśli nie jeszcze lepszą formą aplikacji.
Maseczki ECO LINEA używam, gdy widzę, że moja skóra potrzebuje mocnego zastrzyku regeneracji. Szybko się wchłania, poprawia wygląd cery, sprawia że skóra wygląda bardziej świeżo i młodo.

Skład Maseczki ECO LINEA

 

Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Squalane, Cetearyl Olivate, Zea Mays Starch*, Sorbitan Olivate, Cetearyl Alcohol, Acacia Decurrens Flower Cera, Hydrogenated Vegetable Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Tocopherol, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Camellia Sinensis Leaf Extract*, Althaea Officinalis Root Extract*, Zingiber Officinale Root Extract*, Squalene, Beta-sitosterol, Sodium Dehydroacetate, Dehydroacetic Acid, Phytosterols, Glyceryl Linolenate, Glyceryl Stearate, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Benzyl Alcohol, Citral, Linalool, Geraniol


Wszystkie z powyższych kosmetyków sprawdziły się na mojej skórze znakomicie. Najbardziej polubiłam krem na dzień, a to dlatego, że długo naszukałam się czegoś co będzie nie za tłuste, nie za lekkie i z dobrym składem. Ten krem spełnia wszystkie moje wymagania.
Cała seria ECO LINEA składa się z 7 kosmetyków. Kolejny kosmetyk z tej serii, który mnie ciekawi, to mleczko do demakijażu.