czwartek, 25 czerwca 2020

O tym, czym najlepiej ugasić pragnienie + przepis na domowy napój izotoniczny


czym najszybciej się napić

Zdarza się Wam, że mimo wypicia wody, nadal czujecie pragnienie? Dzieje się tak dlatego, że woda, wbrew temu co powszechnie się powtarza, nie jest najlepszym napojem nawadniającym. Nie jest nawet w pierwszej piątce. Właśnie zaczęło się lato i okres wzmożonego zapotrzebowania na napoje, postanowiłam więc odpowiedzieć na pytanie, czym najlepiej ugasić pragnienie. Podam wam też mój sposób na lato, przepis na napój po którym najszybciej nie chce się pić.

Gdy moja córka miała gorączkę, pierwsze co zaleciła jej pediatra, to dopajanie (w tej chwili jest karmiona piersią + je 3 posiłki stałe). Dziecku, jak zwykle w takich sytuacjach, spadł apetyt, nie miało też ochoty na picie wody. Za to chętniej niż zwykle, piło mleko.
Czy lekarka słusznie zaleciła dopajanie?
Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez szkocki uniwersytet St. Andrews University, napojem który najlepiej nawadnia jest mleko!
Choć woda szybko gasi pragnienie, to napoje połączone z cukrem, tłuszczem i białkiem znacznie lepiej radzą sobie z utrzymaniem nawodnienia przez dłuższy czas. Najlepszym połączeniem tych składników jest właśnie mleko.
Dla niemowlaka zadanie jest więc ułatwione. Z dorosłymi sprawa jest trudniejsza, dlatego polecam wam przygotowanie prostego domowego napoju nawadniającego.

domowy izotonik

Domowy napój nawadniający

Latem lubię w ciągu dnia popijać domowe wody owocowe, czy lemoniady. Dodaję do nich często liście mięty. Przepisy znajdziecie  artykule Przepisy na domową lemoniadę

Kiedy najbardziej potrzebuję nawodnienia, przygotowuję domowy napój izotoniczny:


Domowy izotonik - składniki

1 litr wody,

sok z 1 cytryny,

łyżka miodu/cukru lub innego słodziła (moje ulubione to syrop lawendowy),

szczypta soli.

Wymieszaj wszystko i gotowe!


Czym najlepiej ugasić pragnienie

Wracając do badań, przeanalizowano działanie 13 napojów. 


czym najlepiej ugasić pragnienie

W pierwszej piątce najlepiej nawadniających napojów znalazły się:

1. Odtłuszczone mleko

2. Doustne płyny nawadniające

3. Pełnotłuste mleko

4. Sok pomarańczowy

5. Cola


Woda niegazowana i woda gazowana odpowiednio na 10 i 11 miejscu.


 

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Zdrowe pieluchy jednorazowe i inne produkty do przewijania

zdrowe pieluchy jednorazowe

Gdy spodziewałam się dziecka, zastanawiałam się jak rozwiązać temat jednorazowych pieluch. Sama z kilku powodów przerzuciłam się na ekologiczne podpaski/tampony oraz kubeczek menstruacyjny. Chciałam też żeby i moja córka nie używała pieluszek, ani innych produktów do przewijania, które zawierają szkodliwe substancje, a przy okazji zaśmiecają środowisko.

Nie mam nic przeciwko wielorazowym pieluszkom. Uważam, że to świetne rozwiązanie. Z wielu powodów nie jest to jednak rozwiązanie dla mnie. Trudno z resztą porównać dwa domy, a nawet dwoje niemowląt. Gdy moje dziecko, będąc noworodkiem zużywało dziennie minimum 8 pieluszek (jednorazowych), mój mąż od znajomego dowiedział się, że jego rówieśniczka, dziennie brudzi zaledwie 3 sztuki.

Z resztą chyba nie ma dla zdrowia nic lepszego niż brak jakiejkolwiek pieluszki. Zarówno jednorazowe, jak i wielorazowe pieluszki krępują ruchy. Każdego dnia wygospodarowuję więc dla dziecka minimum godzinę zabawy bez pieluszki i widzę jak to pozytywnie zadziałało na naukę obracania, siadania i raczkowania.


Całkowicie bez pieluszek obyć się jednak nie da. Na szczęście znalazłam odpowiednie dla mnie rozwiązanie - jednorazowe pieluszki ekologiczne.


ekologiczne pieluchy jednorazowe

Dlaczego typowe pieluszki jednorazowe nie są zdrowe


Według raportu Environment Agency, przeciętna pielucha zawiera:
pulpę celulozową (bieloną chlorem, przez co istnieje wysokie ryzyko skażenia rakotwórczymi dioksynami),
SAP – absorbent,
PP– polipropylen,
LDPE – Low Density Polyethylene - polimer wykorzystywany do produkcji plastikowych folii,
klej
PET popularny jako tworzywo do produkcji jednorazowych plastikowych butelek.
Prócz tych składników, często dodawane są również substancje zapachowe.

pieluchy jednorazowe skład
Źródło

Taki skład jest częstą przyczyną odparzeń. U chłopców może powodować przegrzanie genitaliów, a w konsekwencji prowadzić do problemów z płodnością (twierdzi prof. Wolfgang Sippell z Uniwersytetu w Kiel w Niemczech).

Kolejny argument przeciwko wielorazówkom, to zanieczyszczenie środowiska. Pieluszki jednorazowe rozkładają się ponad 500 lat i stanowią ponad 4% domowych odpadów


pieluszki bambusowe


Pieluszki jednorazowe


W pierwszych tygodniach życia, gdy dziecko najszybciej rosło i przybierało na wadze, trudno mi było dopasować pieluszki jednej firmy. Mam więc porównanie do różnych marek (Pampers, Dada, Babydream (2 rodzaje), Bambo Nature i Bambiboo). Te ostatnie odpowiadają nam najbardziej i od miesięcy kupuję je regularnie. Z dostępnością nie mam problemu, bo znaleźć je można w każdym Rossmannie lub w sklepie internetowym producenta.


Bambusowe pieluszki ekologiczne jednorazowego użytku - zdrowe pieluszki jednorazowe


Pieluszki ekologiczne Bambiboo nie różnią się wyglądem zewnętrznym od popularnych pieluszek jednorazowych. Mają falbanki, rzepy, wskaźnik wilgotności, który zmienia kolor.




pieluszki bambiboo opakowanie

Wady i zalety pieluszek bambusowych Bambiboo

są przyjemniejsze w dotyku niż tradycyjne "pampersy",

nie są śnieżnobiałe, na pierwszy rzut oka widać więc że nie są bielone chlorem,

zawierają włókno bambusowe, które jest całkowicie biodegradowalne,

nie lubię gdy produkty higieniczne są perfumowane, z pieluszkami bambusowymi nie ma tego problemu, ponieważ są całkowicie bezzapachowe,

powodują mniej odparzeń, co jest najbardziej widoczne w pierwszych miesiącach, gdy dziecko często brudziło pieluszki, sprawdzą się więc też podczas upałów,

w paczkach nie ma dużej ilości sztuk, dzięki czemu nie mam obaw, że dziecko wyrośnie z nich i zostanę z kilkudziesięcioma za małymi pieluszkami,

posiadają certyfikat TUV Austria „OK biobased”, który potwierdza że są wysoce biodegradowalne, dają poczucie większej dbałości o nasza planetę,

trzeba je nieco częściej zmieniać niż jednorazówki, bo są mniej chłonne (na dobę 1-2 pieluszki więcej),

wersja dla noworodków (używałam ją ponad 8 miesięcy temu) była mało wygodna do zakładania przy niezagojonym pępku,

są droższe niż inne jednorazówki, warto więc śledzić promocje, które na szczęście pojawiają się dość często.



Inne produkty ekologiczne do przewijania


Chusteczki nawilżane Bambiboo

Chusteczki nawilżane Bambiboo - są wykonane z biodegradowalnej włókniny bambusowej, nieperfumowane, dobrze nasączone, używam ich przede wszystkim poza domem.


Waciki bawełniane do przewijania + przegotowana woda

Do przemywania pupy używam jednorazowych bawełnianych wacików i chusteczek.
Wielorazowe produkty, które używam na przykład do przecierania buzi dziecka, czy dla siebie, do demakijażu szybko się niszczyły. Nie sądzę więc że byłyby bardziej ekologicznym rozwiązaniem. Często natomiast zdarza się podczas przewijania, mycie bieżącą wodą pod kranem.








czwartek, 18 czerwca 2020

Kosmetyczni ulubieńcy minionego miesiąca - polskie marki kosmetyków naturalnych

Krem do rąk basiclab

Połowa czerwca za nami, a ja zabieram się za odłożony gdzieś na półkę z mniej pilnymi, blogowy wpis z moimi ulubieńcami maja. Tak się złożyło, że wśród nich znalazły się wyłącznie polskie marki, które produkują kosmetyki naturalne.
Maj był kolejnym miesiącem, który upłynął mi pod znakiem izolacji, a co za tym idzie, wolniej zużywałam kosmetyki do makijażu i demakijażu.  Zabrałam się natomiast za próbki, które gromadziłam przez wiele miesięcy.
Przy okazji wykorzystywania zapasów, zabrałam się za samodzielne przygotowanie podkładu mineralnego (tu przeczytacie, jak zrobić domowy kosmetyk do makijażu).
Hitami kosmetycznym maja zostałytrzy nowości i jeden kosmetyk, o którym pisałam już w poprzednim roku.

Kosmetycznie ulubieńcy maja

Clochee Rozjaśniająco-Energetyzujący Krem Pod Oczy

Pierwszy z moich ulubieńców, to  Rozjaśniająco-Energetyzujący Krem Pod Oczy marki Clochee. Polubiłam jeden z kremów do twarzy tego producenta i przy okazji jakichś zakupów skusiłam się na promocję kremu pod oczy. Pamiętam, że był on w wyjątkowo dobrej cenie i wzięłam go w ciemno.
Krem pod oczy clochee



Krem nie wywarł na mnie najlepszego pierwszego wrażenia. Bardzo ciężko było mi się dostać do dozownika, nakrętka nie była uszkodzona, ale z trudem mogłam ją zdjąć. Po około 10 użyciach, w końcu się wyrobiła.
Sam produkt ma lekką konsystencję, łatwo go wydostać z pojemnika typu airless. Nie ma wyrazistego zapachu, co lubię w kremach pod oczy. Dobrze się rozprowadza, bez problemu współgra z kosmetykami do makijażu, czy korektorem pod oczy.
Po zużyciu 2/3 opakowania zauważyłam że moja skóra w okół oczu zaczęła wyglądać młodziej, stała się bardziej jędrna, gładka i promienna. Nie używałam w tym czasie żadnych innych kosmetyków na okolice oczu, więc to zasługa kremu. Jestem z niego zadowolona i z chęcią sięgnę po kolejne opakowanie.

Krem znajdziecie tutaj.

Maska enzymatyczna Ava, Beauty Home Care Age Control


Kolejny produkt, który z przyjemnością używałam w ubiegłym miesiącu, to maska Maska enzymatyczna Beauty Home Care Age Control marki Ava. 
Lubię ją za wygodne opakowanie wielorazowe, łatwą zmywalność i oczywiście efekty. Więcej przeczytacie w recenzji .
Maskę kupicie w drogeriach i aptekach.

Pianka do twarzy Ava

Pure & Free Łagodna pianka do mycia twarzy


Kolejny produkt, to jak poprzedni, kosmetyk marki AVA. Nowość ostatnich miesięcy, Pure & Free Łagodna pianka do mycia twarzy. Pisałam o niej kilka tygodni temu (recenzję znajdziecie tutaj).
Ma wszystkie zalety, jakie według mnie powinien posiadać kosmetyk do mycia twarzy. Począwszy od opakowania, którym jest butelka z dozownikiem, a skończywszy na gładkiej i oczyszczonej cerze po jego użyciu.

Basiclab Ochronny Krem do rąk

Kupiłam go z nadzieja, że w końcu znajdę  krem z naturalnym składem, który dobrze chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, zarówno pogodowymi jak i chemicznymi. Krem ochronny Basiclab jest bezzapachowy, wygładza, działa ochronnie, natłuszcza, nie pozostawia lepkiej warstwy, ale tworzy przyjemny film na skórze dłoni.
Krem do rąk Basiclab zachęcił mnie do przyjrzenia się innym produktom tej marki.



Znacie te marki? Często używacie polskich kosmetyków?

środa, 10 czerwca 2020

Jak zrobić domowy kosmetyk do makijażu - porady dla początkujących


Jak zrobić domowy kosmetyk do makijażu


Od dawna przygotowuję kosmetyki samodzielnie, ale nie wiedzieć czemu, nie zdecydowałam się zabrać za tak zwaną kolorówkę. W końcu się odważyłam i pewnej deszczowej niedzieli postanowiłam sprawdzić, jak to jest zrobić domowy kosmetyk do makijażu, a dokładniej - podkład mineralny.
Składniki do samodzielnego przygotowania podkładu kupiłam wiele miesięcy wcześniej, ponieważ  spodziewałam się, że szybciej zużyję podkłady, które miałam w domu.  Odeszły one w odstawkę, gdy zaczęłam używać kremu Clochee. Teraz, gdy widzę, że zbliżam się do dna w kolejnym słoiczku z podkładem, przypomniałam sobie o odłożonym do szafki zestawie do samodzielnego przygotowania  kosmetyku.


Infografika kolory


Jak przygotować samodzielnie kosmetyk do demakijażu

Uznałam, że najprostszy sposób na przygotowanie podkładu do twarzy dla osoby początkującej, to zakupienie gotowego zestawu. Wybór jest spory, więc z pewnością znajdzie komplet składników, odpowiedni dla swojej cery.
Ja nie potrzebowałam pojemnika na puder, więc zamówiłam wszystkie składniki takiego zestawu pojedynczo.

Koło barw


Koło barw

Jedną z najważniejszych zasad jest poznanie koła baw. Dzięki temu stworzycie odcień odpowiedni dla swojej cery.
Ta wiedza przyda się wam także przy farbowaniu włosów, gdy na przykład zechcecie zneutralizować pomarańczowy odcień na włosach.

Do przygotowania podkładu, potrzebne są:
moździerz,
pędzel,
zestaw składników (baza, dodatki i pigmenty),
paski testowe,
słoiczek.

Uwagi

Wraz z komponentami do przygotowania podkładu, otrzymałam również paski testowe.

Jeśli macie już podkład który wam pasuje, przyda się on jako wzorzec. Mimo wszystko nie obejdzie się bez testowania na skórze.

Składniki można mieszać w moździerzu lub w torebce strunowej.

Kosmetyk do demakijażu DIY - wady i zalety

Odnotowała zarówno kilka wad, jak i zalet samodzielnego przygotowywania kosmetyków do makijażu. 


Wady samodzielnego przygotowania kosmetyku do makijażu


Niektóre pigmenty ciężko jest wymieszać. Dotyczy to zarówno mieszania w torebce strunowej, jak i moździerzu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że podkład jest już gotowy, a po nałożeniu na twarz, pojawia się ciemna, niebieska smuga, i całą zabawę trzeba zaczynać od nowa.

Tlenki żelaza, które stanowią składniki pigmentów, z czasem ciemnieją, więc to, że podkład wydaje się w porządku po przygotowaniu, nie oznacza, że taki będzie również później.

Początkujący, czyli ktoś taki jak ja, potrzebuje bardzo wielu prób, nim stworzy najlepszy odcień, odpowiedni dla swojej cery.

Całe zadanie wymaga sporo pracy i powoduje bałagan,a umycie moździerza po wszystkim, to nie lada wyzwanie (pod tym względem zdecydowanie wygrywa torebka strunowa).

Zalety samodzielnego przygotowania kosmetyku do makijażu

Można przygotować kosmetyk do makijażu według własnych potrzeb.

Dzięki pigmentom można zmienić już gotowy produkt mineralny.

Gdy cera zmienia swój odcień w ciągu roku (opalenizna), wystarczy lekko zmodyfikować gotowy już podkład, a nie szukać nowego.

Satysfakcja ze stworzenia kosmetyku od podstaw.

Jest to dużo tańsze niż kupno gotowych kosmetyków mineralnych.

W przyszłości, gdy już ma się pigmenty, wystarczy kupować bazę i dodatki, ponieważ pigmenty zużywa się bardzo wolno.

Gdy ma się wolny czas, przygotowanie kolorowego kosmetyku w domu  można potraktować jako zabawę.


Podsumowanie

Dziś, bogatsza o nowe doświadczenie, wiem że gdy będę chciała przygotować dla siebie kolejny podkład mineralny, uproszczę sobie zadanie i nie zdecyduję się na "czyste pigmenty".  Niebieski pigment zastąpię niebieską bazą kolorystyczną.

Co siądziecie o samodzielnym przygotowywaniu kosmetyków do makijażu?


poniedziałek, 25 maja 2020

Dzień Matki niemowlaka, czyli jak wygląda mój dzień

dzień matki


Wkrótce Dzień Matki. Mój pierwszy Dzień Matki w życiu, więc być może dlatego zebrało mi się na refleksje.
Pewnego majowego ranka, przede wszystkim dla własnej wiedzy, postanowiłam spisać dokładnie jak wygląda mój dzień. Decyzja była spontaniczna, a przyczyniły się do niej informacje, które zobaczyłam na dwóch obserwowanych przeze mnie profilach na Instagramie. Pierwszy, to profil Ryfki, która pokazywała na Istastories jak wygląda jej rozkład dnia. Drugi, to zdanie, które przeczytałam na profilu mataja.pl, a brzmiało ono: "Dlaczego mamy bywają tak zmęczone? Bo mają za dużo przerw..." .
Od kiedy zostałam mamą, mam wrażenie, że każde zadanie, którego się podejmę, jest przerywane niezliczoną ilość razy, i że przy jednej czynności nie spędzam bez przerwy dłużej niż 20 minut.
Postanowiłam sprawdzić więc jak to na prawdę wygląda i przyznam, że efekt zaskoczył nawet mnie samą.
Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że tak może wyglądać dzień z życia matki niemowlaka, na pewno byłabym bardzo zaskoczona. Przecież zewsząd słyszy się, że niemowlę tylko je i śpi.
Zaznaczam, byście nie sugerowali się, że to typowy dzień matki niemowlaka. Zdarzają się różne dni. Wczorajszy, w którym wybraliśmy się na podobno najbardziej bolesne sczepienie, był o wiele spokojniejszy. Poza tym, moje dziecko, w odróżnieniu od większości niemowląt prawie nie śpi w ciągu dnia. Teraz, gdy ma 7 miesięcy doszło jeszcze ząbkowanie i lęk separacyjny, który na szczęście powoli się zmniejsza. Krótko mówiąc nie jest lekko, dlatego ten wpis możecie również potraktować, jako odpowiedź na pytanie, jaki jest mój sposób na zrzucenie kilogramów po ciąży do wagi niższej niż przed ciążą ;)

Dzień matki niemowlaka

Zatem do rzeczy. Jak wygląda dzień matki niemowlaka na moim przykładzie:
3:20 karmienie i odłożenie dziecka do łóżeczka,
6:25 drugie karmienie i próba uśpienia córki (Misi) w łóżeczku; nie udało się, zabieram ją do łóżka, mąż idzie do pracy; gdzieś w międzyczasie wyskakuję do łazienki,
7:50 Misia usnęła, ja jem śniadanie, dziecko leży przy mnie, ma bardzo lekki sen i co chwilę otwiera oczy,
9:05 sprawdzam maile na telefonie,
9:20 Misia się obudziła, karmię,
9:35 bawię się z dzieckiem na łóżku, tam zawsze najlepiej wychodziły jej pierwsze obroty i tak samo jest z raczkowaniem,
10:30 zmiana pieluchy, bo intensywna zabawa spowodowała, że plecy są mokre, Misię zabieram na matę do zabawy,
11:40 deser, ja herbata, tata kawa i ciastka, Misia z nami,
11:45 kończę herbatę, bo córka zaczęła marudzić, domyślam się, że jest głodna,
11:53 szybko wypijam herbatę i zaczynam karmić,
12:20 kończę karmienie, po kilku minutach Misia zaczyna płakać, podaję żel na ząbkowanie,

kojec do zabawy

13:00 kładę dziecko na placu zabaw (tak nazywam kojec, bo uważam że dla nie go to bardziej trafna nazwa), idę umyć zęby i  skorzystać z toalety, zajmuje mi to chwilę, a córka w tym czasie stale pokrzykuje, wracam, bawię się z nią, rozkładam obok matę, zabieram tam dziecko i  przy okazji robię kilka ćwiczeń na bolący kręgosłup,
13:25 Misia płacze, próbuję ją uspokoić i uśpić,
13:38 Misia usnęła i śmiała się przez sen, poszłam więc przygotować obiad (na więcej niż podgrzanie gotowej zupy i zagotowanie makaronu zwykle nie mam czasu),
13:55 zauważyłam że mała się przebudza, pogłaskałam po buzi, usnęła dalej,
14:05 Misia obudziła się na dobre, potrzebowała czegoś na ząbkowanie, podałam kropelki,
14:20 - 14:25 karmienie, dalszy płacz o zęby, podaję żel,  
14:40 przygotowanie obiadu dla siebie i Misi, jem i karmię, ogarniam dziecko i kuchnię,
15:14 siadam do pisania bloga,
16:15 koniec pisania, zdejmuję pranie i wstawiam kolejne,
16:30 wspólny czas we troje, dziś bez spaceru, bo pogoda się nie nadaje, z resztą podczas pandemii rzadziej wychodzę na spacery,
17:30 karmienie,
18:00 przygotowuję kolację dla dziecka, jem przekąskę - orzechy,
19:11 karmię kilka minut,
19:20 kładę spać dziecko, pierwszy raz wygląda na to, że czeka żebym wyszła, aby mogła spokojnie zasnąć sama,
19:21 jem kolację, siadam do komputera, robię zakupy przez Internet i załatwiam sprawy związane z blogiem,
21:05 wsiadam na rower stacjonarny,
21:30 myję się, mam czas zadbać o siebie, krem do twarzy, balsam do ciała itp.,
22:00 czas spędzony z mężem,
22:50 idę spać.

Na pewno każdej czynności nie zapisywałam. Jest chociażby tylko jedna zmiana pieluchy, awaryjna, która wiązała się z przebieraniem.
Mój dzień w czasie pandemii, różni się nieco od tego, jak wyglądał wcześniej, ponieważ mąż pracuje zdalnie i do 15:00 zajmuje jeden z pokoi. Teraz rzadziej wychodzę z domu, mąż robi jedne duże zakupy na cały tydzień, za to ja jeszcze więcej niż dawniej zamawiam przez internet. Przez to uzbierałam już na kolejny zwrot w Refunder (wpis na temat + kod rabatowy 15 zł od Refunder znajdziecie tutaj). Wcześniej spacerowałam do południa po osiedlu, teraz często jeździmy we troje i wybieramy bardziej odludne miejsca. Tyle zmian w moim trybie dnia. A jak to wygląda u Was?

Zauważyliście zmiany w swoim trybie dnia,  odkąd rozpanoszył się wirus?

środa, 20 maja 2020

Kosmetyki do demakijażu - nowości AVA Pure & Free żel, pianka i płyn micelany

Kosmetyki do demakijażu - nowości AVA Pure & Free


Moje upodobania, co do kosmetyków do demakijażu zmieniają się wraz ze zmianą pór roku. Zimą stawiam na olejki i mleczka, latem wolę pianki i żele. Po płyny sięgam głównie pod wpływem impulsu, gdy zaciekawi mnie coś nowego. Tak było i tym razem, gdy dowiedziałam się o świeżo wypuszczonej na rynek serii AVA Pure & Free. Jako że mamy środek wiosny, prócz płynu micelarnego, postanowiłam poznać również piankę oraz żel do mycia twarzy.

AVA Pure & Free Płyn micelarny do demakijażu

Ostatnio nie miałam szczęścia do płynów, trafiałam na takie, po których cera była bardzo wysuszona, a przy tym musiałam się strasznie namęczyć, by dokładnie usunąć makijaż. Z produktów AVA byłam dotychczas bardzo zadowolona, dlatego postanowiłam dać szansę płynowi micelarnemu.

AVA Pure & Free Płyn micelarny do demakijażu - opinia


Płyn micelarny AVA Pure & Free znajduje się w wygodnej buteleczce zamykanej na klik. Ma przyjemny zapach, który przypomina zielone jabłuszko. Przywodzi mi on na myśl pozytywne skojarzenia z pierwszymi perfumami z okresu gdy miałam jakieś 10 czy 11 lat.

W użyciu płyn okazał się bardzo wydajny. Przy delikatnym makijażu wystarczyło nasączyć jeden wacik. Nie musiałam intensywnie przecierać, co mnie ogromnie ucieszyło.

Cera po użyciu płynu stała się gładka, miła w dotyku. Sprawiała wrażenie, jak bym użyła dobrego toniku. Płyn zawiera składniki, których działanie bardzo lubię. Są to: ekstrakt z rokitnika i chabra bławatka oraz kwas hialuronowy. Dzięki nim cera jest nawilżona, bardziej elastyczna, a podrażnienia złagodzone. Jest to jeden z najlepszych płynów do demakijażu jaki dotychczas miałam.

Kosmetyki do demakijażu AVA Pure & Free pianka

Pure & Free Łagodna pianka do mycia twarzy

Kolejny produkt, to pianka do mycia twarzy AVA Pure & Free. Muszę przyznać, że pianki dotychczas sprawdzały się u mnie najlepiej. Tym bardziej się cieszę, że marka którą lubię od dawna ma takie produkty w swojej ofercie. Dotychczas miałam już okazję poznać piankę AVA Rosacea Repair, przeznaczoną dla cery naczynkowej i z trądzikiem różowatym.  Tym razem używałam pianki, która działa przede wszystkim nawilżająco i łagodząco.

Pure & Free Łagodna pianka do mycia twarzy - opinia

Pianka do mycia twarzy AVA Pure & Free zawiera między innymi witaminę B3, która reguluje nawilżenie i złuszczanie się skóry, ogranicza wydzielanie sebum i eliminuje stany zapalne oraz  D-pantenol, który łagodzi podrażnienia.
Pianka ma przyjemną w użyciu formułę, jedno naduszenie pompki  wystarcza na całą twarz. Znakomicie radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Po jej użyciu skóra jest przyjemna w dotyku, nawilżona i oczyszczona. Stosuję ją przede wszystkim w porannej pielęgnacji, gdyż świetnie reguluje wydzielanie sebum.

AVA Pure & Free żel

Pure & Free Żel do mycia twarzy

Żel do mycia twarzy AVA Pure & Free znajduje się w tubce. Przyzwyczaiłam się do żeli w butelce z pompką. Te w innych pojemnikach, zwykle przelewam. W tym wypadku tubka okazała się na tyle wygodna, że całkowicie zapomniałam o możliwości przelania. Przypomniałam sobie o tym dopiero przy okazji pisania tej recenzji.

Pure & Free Żel do mycia twarzy - opinia

Żel zaskoczył mnie swoją wydajnością. Jedna doza żelu wystarcza na dokładne przemycie twarzy na której znajduje się makijaż. Zawiera ekstrakt z aloesu, jest delikatny dla cery, dzięki czemu stanowi doskonałą alternatywę dla osób, które do mycia twarzy nie mogą stosować tradycyjnych mydeł.
Żel Ava Pure & Free nie wysusza, nie działa ściągająco, dobrze i szybko oczyszcza. Stosowałam go zarówno rano, jak i wieczorem, na twarz, szyję i dekolt. Bardzo go polubiłam, ale muszę przyznać że moim faworytem jest pianka, dzięki której wyraźnie czułam, że skóra jest przyjemnie nawilżona.


Macie swoją ulubioną formułę kosmetyków do demakijażu?

Instagram @mrs_calluna