środa, 21 sierpnia 2019

Opinie o czterech pastach do zębów Natura Siberica bez fluoru: Lodowe Jagody, 7 ziół Północy, Minerały Kamczatki, Arktyczna Ochrona



Od lat, z powodu alergii, używam wyłącznie past bez fluoru. Przez lata nie miałam dużego wyboru, więc musiałam się zadowolić dwiema dostępnymi na rynku. Wybór miałam tym mniejszy, że patrzyłam na skład i brałam pod uwagę nie tylko to, czy pasta zawiera fluor, ale także np. SLS, jak na przykład Ziaja pasta bez fluoru (więcej o tym dlaczego go unikam przeczytacie w artykule Niebezpieczne składniki w kosmetykachSLS i SLES)
Poszukując nowej pasty do zębów, zauważyłam, że w sklepach pojawiły się produkty Natura Siberica, które mają bardzo dobry skład i przystępna cenę. Zdecydowałam się na cztery Naturalne Syberyjskie pasty do zębów: Lodowe Jagody, 7 ziół Północy, Minerały Kamczatki, Arktyczna Ochrona. Zużycie past i przygotowanie opinii sporo trwało, bo pasty używałam po kolei,. Jedna z nich trafiła do mnie dopiero w czerwcu, podczas odwiedzin stoiska Natura Siberica na konferencji See Bloggers. Był to idealny moment, bo właśnie kończyłam używać trzecią :)


Naturalna Syberyjska Pasta do zębów 7 ziół Północy

 

Na pierwszy ogień poszła pasta 7 ziół Północy. Najbardziej mnie zaciekawiła. W smaku przypominała eukaliptus oraz delikatnie cytrusy. Trudno to opisać, ale smak był bardzo ciekawy i orzeźwiający. Jeśli lubicie miętowe pasty o wyrazistym smaku, przypuszczam że tutaj też nie będziecie rozczarowani.
Pasta ma za zadanie oczyszczać, odświeżać oddech, działać antybakteryjnie i przeciwzapalnie.

Naturalna Syberyjska Pasta do zębów 7 ziół Północy - skład

 

Pasta 7 ziół Północy zawiera między innymi: szałwię, miętę, rumianek, malwę wrzosowiec syberyjski, wieczornik syberyjski i bylicę pospolitą.
Składnikiem aktywny pasty jest również kalident, hydroksyapatyt występujący w przyrodzie w postaci minerałów. Jest nieorganicznym składnikiem kości i zębów, źródłem naturalnego wapnia. Wzmacnia szkliwo, wypełnia mikropęknięcia i zarysowania. Ma taki sam skład jak szkliwo nazębne, dzięki czemu wzmacnia szkliwo, a zęby stają się bardziej odporne i zdrowsze.

Skład według INCI

 

Aqua, Hydrated Silica, Hydrogenated Starch Hudrolysate, Glycerin, Corispermum Sibricum ExtractWH, Hesperis Sibrica ExtractWH, Agrostis Sibrica ExtractWH, Chamomilla Recutita Flower Water*, Mentha Piperita Leaf Water*, Artemisia Vulgaris Extract, Trifolium Pratense Flower Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Gypsohila Paniculata Root Extract, Malva Sylvestris Flower Extract*, Salvia fficinalis Leaf Water*, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Calcium Glycerophosphate, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil*, Pineamidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Aroma, Menthol, Sodium Saccharin, Sodium Ascorbyl Phosphate, Disodium Rutinyl Disulfate, PVP, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cl77891, Cl19140, Cl42090, Cl15985, Cl14720, Limonene, Eugenol, Linalool.
(*) otrzymywane z ekologicznych upraw
(HR) Dziki Rokitnik
(WH) Organiczne ekstrakty z Dzikich Syberyjskich Ziół
(PS) Olejek z orzeszków piniowych

Moja opinia o paście do zębów 7 ziół Północy

 

Pasta, jak już wspomniałam ma dość intensywny smak. Dobrze się pieni, świetnie rozprowadza się na zębach. Jest wydajna, przez co starczyła mi na długo. Mam dość wrażliwe zęby, a stosując tą pastę nie miałam żadnych problemów z wrażliwością. Konsystencja jest gładka (pasta nie zawiera żadnych drobinek). Zdecydowanie była to najlepsza dotychczas przeze mnie używana pasta bez fluoru. Na pewno będę do niej wracać. Pastę 7 ziół Północy znajdziecie w tych sklepach.


Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów  Mroźne/Lodowe Jagody

 

Kolejna pasta Natura Siberica, jaką używałam, to Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Lodowe Jagody. Pasta od poprzednio opisywanej różni się bardzo smakiem, konsystencją i składem, ale działanie ma mieć podobne.

Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Mroźne/Lodowe Jagody – skład

 

Pasta Mroźne Jagody (spotkać można ją też pod nazwą Lodowe Jagody) zawiera olej z nasion żurawiny, ekstrakt z maliny moroszki (wzmacnia naczynia krwionośne), ekstrakt z dzikiej maliny (ma działanie antyseptyczne) oraz ekstrakt z syberyjskiego jałowca (wzmacnia szkliwo) oraz opisywany przeze mnie wcześniej kalident.

Skład według INCI

 

Aqua, Hydrated Silica, Hydrogenated Starch Hudrolysate, Glycerin, Sorbus Sibrica Needle ExtractWH, Juniperus Sibrica Needle ExtractWH, Crataegus Oxyacantha Flower Water*, Empentrum Nigrum Fruit Juice*, Ribes Nigrum Leaf Water*, Rubus Idaeus Fruit Extract*, Rubus Chamaemorus Fruit Extract*, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil*, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Calcium Glycerohosphae Rhamnoides Fruit Oil*, Pinemidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Aroma, Zinc Citrate, Papain, Menthol, Sodium Saccharin, PVP, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate Cl77891, Cl73360.
(*) otrzymywane z ekologicznych upraw
(HR) Dziki Rokitnik
(WH) Organiczne ekstrakty z Dzikich Syberyjskich Ziół
(PS) Olejek z orzeszków piniowych

Moja opinia o paście do zębów  Mroźne Jagody

 

Pasta ma różowy kolor i owocowy smak. Ze względu na smak, nie przypadła mi do gusty. Nie lubiłam owocowych past jako dziecko i do teraz mi on nie odpowiada. Nie przeszkadzał za to mojemu mężowi, który zwykle nie uznaje innej pasty niż miętowa. Pasta Mroźne jagody odpowiadała mu dzięki temu, że miała smak sprawiający wrażenia chłodzenia i orzeźwienia. Wydajność pasty oceniam na mniejszą od poprzedniej, ale zupełnie w porządku. Pasta dobrze się pieni i spełnia swoje zadanie. Pastę Mroźne Jagody kupicie tutaj.


Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Arktyczna Ochrona

 

Następna pasta, po którą sięgnęłam, to Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Arktyczna Ochrona. Przeznaczona jest do zębów wrażliwych.

Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Arktyczna Ochrona – skład

 

Pasta zawiera olej rokitnikowy, który korzystnie wpływa na naczynia krwionośne, ekstrakt za caldonii śnieżnej, który działa regenerująco na skórę, ekstrakt z miodunki plamiastej o działaniu przeciwzapalnym i antyseptycznym.
Ponadto w składzie znajdują się hydrolat z kwiatów rumianku oraz hydrolat z liści mięty pieprzowej oraz opisywany przeze mnie wcześniej kalident.

Skład według INCI

 

Aqua, Hydrated Silica, Hydrogenated Starch Hudrolysate, Glycerin, Cetraria Nivalis ExtractWH, Cortusa Sibrica ExtractWH, Agrostis Sibrica ExtractWH, Chamomilla Recutita Flower Water*, Mentha Piperita Leaf Water*, Pulmonaria Officinalis Extract, Rubus Arcticus Fruit Extract, Oxalis Teraphylla Extract Echnacea Purpurea Extract, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Calcium Glycerophosphate, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil*, Pinemidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Aroma, Menthol, Sodium Saccharin, PVP, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cl 42051, Limonene.
(*) otrzymywane z ekologicznych upraw
(HR) Dziki Rokitnik
(WH) Organiczne ekstrakty z Dzikich Syberyjskich Ziół
(PS) Olejek z orzeszków piniowych

Moja opinia o paście do zębów Arktyczna Ochrona Natura Siberica

 

Pasta ma najbardziej wyrazisty smak spośród wszystkich past Natura Siberica, które używałam. Ja odczuwam go jako połączenie mięty oraz delikatnego dodatku przypraw korzennych.
Ma lekko żelową konsystencję. Dobrze się pieni, świetnie odświeża, a poczucie to pozostaje na długo. Jest to pasta, która najbardziej przypadnie do gustu osobom, które lubią klasyczny miętowy smak, a rezygnują z pasty z fluorem, czy SLS.
Trudno mi ocenić, czy tak jak obiecał producent, pasta redukuje płytkę nazębną. Być może przetestuje ją pod tym kontem, gdy wrócę do leczenia zgryzu (o leczeniu za pomocą nakładek Clear Aligner pisałam tutaj). Wtedy bardzo przyda mi się pasta o takim działaniu. Pasta Arktyczna Ochrona do kupienia w tych sklepach.

Jeśli interesują cię pasty do zębów bez fluoru, poczytasz o nich też w innych artykułach na moim bogu „Wellness po polsku”:


Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Minerały Kamczatki

 

Ostatnia pasta, która trafiła do mnie najpóźniej (co widać na załączonych zdjęciach), to Syberyjska Pasta do Zębów Minerały Kamczatki. Jej zadaniem jest wzmocnienie szkliwa i dziąseł, zapobieganie próchnicy i delikatne wybielanie. Właśnie ze względu na brak potrzeby wybielania (moje zęby są białe ale niestety słabe), w pierwszej kolejności zdecydowałam się na inne pasty.

Naturalna Syberyjska Pasta do Zębów Minerały Kamczatki – skład

 

Pasta do zębów Minerały Kamczatki zawiera między innymi wodę termalną z Kamczatki, która ma chronić dziąsła i łagodzić stan zapalny; aktywny węgiel, chroniący szkliwo, ekstrakt z perły, ekstrakt różeńca górskiego, ekstrakt żeń-szenia oraz ekstrakt dzikiego krwawnika azjatyckiego. Jak wszystkie opasane powyżej pasty zawiera też kalident.

Skład według INCI

 

Aqua, Hydrated Silica, Hydrogenated Starch Hudrolysate, Glycerin, Achillea Asiatica ExtractWH, Rhodiola Rosea Root ExtractWH, Cetraria Nivalis ExtractWH, Panax Ginseng Root Extract*, Betula Alba Juice*, Aralia Elata Root Extract, Mother Of Pearl Extract, Calcium Glycerophosphate, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Pineamidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Aroma, Menthol, Sdium Saccharin, PVP, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cl 42051, Cl19140, Cl42090, Cl74260, Limonene, Geraniol.
(*) otrzymywane z ekologicznych upraw
(HR) Dziki Rokitnik
(WH) Organiczne ekstrakty z Dzikich Syberyjskich Ziół
(PS) Olejek z orzeszków piniowych

Moja opinia o paście do zębów Minerały Kamczatki Natura Siberica

 

Pasta do zębów Natura Siberica Minerały Kamczatki ma najdelikatniejszy ze wszystkich, miętowy smak. Zawiera małe drobinki, których nie czuje się podczas szczotkowania zębów. Konsystencja jest lekko żelowa, a kolor pasty miętowy, tak jak kolor opakowania. Pasta daje przyjemne uczucie świeżości, zmniejszyła u mnie krwawienia z dziąseł, do których w ciąży mam większe skłonności. Pastę Minerały Kamczatki kupicie tutaj.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Jak wybrać meble ogrodowe dobrej jakości



Pewnie większość z nas miała do czynienia z plastikowymi meblami ogrodowymi. Urządzając ogród, czy kupując meble na balkon, czy taras, zazwyczaj chcemy móc szybko z niego skorzystać, czasem nawet jeszcze przed remontem. Pierwszym wyborem są wtedy meble plastikowe.
Niestety takie meble wytrzymują zwykle do dwóch sezonów, później płowieją, pękają i zaczynają śmierdzieć roztapianym plastikiem. Wypoczynek w ogrodzie na takich meblach przestaje być przyjemny. Nie jest to rozwiązania estetyczne, zdrowe, ani ekologiczne. Dziś więc podpowiem, jak wybrać meble ogrodowe dobrej jakości, ekologiczne, żeby przetrwały lata.


Jak wybrać meble do ogrodu

 

Planując zakup mebli ogrodowych należy zwrócić uwagę na kilka kwestii: funkcjonalność, styl, wielkość i cenę.
Inne meble przydadzą się, gdy korzystamy z nich czytając książki w samotności, inne potrzeby mają rodziny z małymi dziećmi, a inne osoby, które często organizują przyjęcia ogrodowe.
Warto zwrócić uwagę na to, czy meble będą często przenoszone, oraz czy zostaną w ogrodzie na okres zimowy. 


Jeśli nie mamy dużo przestrzeni, warto zaopatrzyć się natomiast w meble składane, jak te dostępne w sklepie Home&Garden. Zamawiałam tam solidny parasol, który stoi na tarasie u moich teściów, a że wybór mebli jest tam ogromny, na pewno wrócę w to miejsce, szukając odpowiedniego zestawu do ogrodu.



Przy wyborze takiego zestawu, ważne jest także dopasowanie stylistyczne. Aluminium, czy plastik, najlepiej pasują do przestrzeni w stylu nowoczesnym. Inaczej sprawa ma się z meblami rattanu i technorattanu. Drewniane meble są najbardziej uniwersalne. Ciężkie meble, żeliwne dodają natomiast uroku ogrodom w stylu rustykalnym, naturalistycznym, czy klasycznym.


Meble ogrodowe dobrej jakości

 

Meble ogrodowe dobrej jakości muszą być trwałe, łatwe w konserwacji, odporne na zmienne warunki pogodowe i oczywiście wygodne w użytkowaniu. Wśród najpopularniejszych do wyboru mamy: drewno, rattan, technorattan oraz metal.


 

Meble ogrodowe drewniane

 

Meble ogrodowe z drewna są bardzo uniwersalne i ponadczasowe. Posłużą wiele sezonów, o ile będzie się o nie odpowiednio dbać. Wymagają corocznej konserwacji przy użyciu lakierów, bejc, olejów lub farb.
Warto pamiętać, że meble drewniane są ciężkie, więc jeśli potrzebujemy je często przestawiać, lepiej postawić na lżejszy materiał.
Co do trwałości, to największą charakteryzują się meble wykonane z drewna egzotycznego. Ma to jednak odzwierciedlenie w cenie.


Meble ogrodowe z rattanu i innych plecionek

 

Rattan, choć pięknie się prezentuje, nie był nigdy wśród moich zainteresowań, jeśli chodzi o meble do ogrodu, czy na balkon. Meble takie wymagają sporo przestawiania, ponieważ źle znoszą słońce i wilgoć. Na szczęście są bardzo lekkie, a prócz tego z rattanu można wyplatać fantazyjne i oryginalne kształty. Wadą rattan jest jednak jego sztywność. Jeśli nie obłożymy go poduszkami, nie ma co liczyć na przyjemne siedzenie na rattanowym fotelu. W moim rodzinnym domu jest jeden taki fotel, bez poduszek można wytrzymać na nim zaledwie kilka minut. Warto o tym pamiętać palując wydatki.
Inne tworzywa, z których produkuje się plecione meble ogrodowe to: wiklina, wierzba, bambus i włókna bananowca. Ze względu na niską odporność na warunki pogodowe, meble plecione wykorzystuje głównie pod zadaszeniami. Najtrwalsze są włókna bananowca oraz nieokorowany bambus. Najmniej natomiast, meble wykonane z gałązek wierzby.


Meble ogrodowe metalowe 

 

Meble ogrodowe metalowe są wyjątkowo trwałe i łatwe w codziennym utrzymaniu. Zabrudzenia wystarczy przetrzeć wodą. Meble te są bardzo ciężkie, wiec wybierając taki zestaw musimy założyć, że zostanie on w jednym miejscu. Dzięki swojej wadze nie sprawiają kłopotów przy wietrznej pogodzie.
Wymagają odpowiednich zabiegów konserwacyjnych. Każde uszkodzenie należy pomalować farbą do metalu lub specjalnym środkiem. Meble metalowe mają tę zaletę, że są łatwe w utrzymaniu – zabrudzone, wystarczy umyć wodą.


Warto pamiętać, że metalowe meble szybko się nagrzewają, a przy niskie temperaturze są bardziej zimne niż te z innych tworzyw.
W przypadku mebli metalowych trudno jednoznacznie wypowiedzieć się o cenie. Wśród nich możemy spotkać niedrogie zestawy do ogrodu, jak również drogie rzeźbione produkty żeliwne.


Meble ogrodowe aluminiowe

 

Meble ogrodowe z aluminium są zdecydowanie lżejsze i przede wszystkim nie rdzewieją. Nie trzeba ich chować na zimę, nie wymagają zabiegów pielęgnacyjnych, łatwo je przeczyścić, są odporne na różne warunki pogodowe. Nie są drogie. Ich mała waga może być wadą podczas silnych wiatrów.


Meble ogrodowe - technorattan

 

Hitem ostatnich sezonów jest technorattan. Występuje również pod nazwą: rattan syntetyczny, sztuczny rattan, eko-rattan, PE rattan. Jest to materiał syntetyczny, który powstaje z wysokogatunkowych włókien polietylenowych wzorowanych na naturalnym rattanie. Z takich włókien, ręcznie, na aluminiowym lub metalowym stelażu wyplata się produkty z technorattanu.
Technorattan jest materiałem, który z powodzeniem poddaje się procesowi recyklingu, nie zawiera toksyn, a podczas jego produkcji nie występują szkody dla środowiska naturalnego. Nie uczula i nie stanowi żadnego zagrożenia dla użytkowników.
Meble z technoratanu są zdecydowanie bardziej wygodne od tych z naturalnego rattanu. Są odporne na warunki pogodowe, promieniowanie UV, działanie mikroorganizmów. Nie chłoną wilgoci i nie wymagają zabiegów konserwacyjnych. Mogą pozostać na zewnątrz przez cały rok.
Takie meble są niezwykle łatwe do utrzymania w czystości. Wystarczy przetrzeć je wilgotną ściereczką lub polać strumieniem wody z węża ogrodowego.
Szacuje się, że trwałość mebli wykonanych z technorattanu wynosi nawet kilkanaście lat.
W sklepach z meblami ogrodowymi spotkać możemy: stoły, krzesła, leżaki, narożniki, sofy (niektóre o fantazyjnych kształtach, z baldachimami) z technniorattanu.
W skład całych zestawów mebli ogrodowych z technorattanu, wchodzą często stoły ze szklanym blatem. Podobnie jak w przypadku rattanowych mebli, zabezpiecza to przed dostaniem się okruchów jedzenia między plecionkę.



Wysoka jakość mebli z technorattanu spowodowała, że są one bardzo chętnie wykorzystywane w przestrzeni publicznej. Często spotykam je w kawiarniach czy restauracjach.
Popularność technoratanu spowodowała, że na rynku zaczęły pojawiać się podróbki. Warto być czujnym, szczególnie jeśli meble wyglądają na wykonane z technorattanu, a są od nich znacznie tańsze. Zamiast włókien stosuje się plastikowe odlewy, które je imitują, a przy tym nie posiadają stelaża, więc są mniej trwałe pod każdym względem. Obniża się cena, ale też jakość i trwałość staje się o wiele niższa, niż w przypadku ręcznie wyplatanych włókien technorattanu.

Meble z technorattanu są z pewnością dobrym wyborem dla osób, które cenią wygodę i wysoką jakość, oraz dla takich które nie lubią dokładać sobie obowiązków związanych z korzystaniem z ogrodu, takich jak konserwacja mebli.

Ja zdecydowałabym się na coś lekkiego, czyli aluminium lub technorattan. Ostateczna decyzja należy oczywiście do rodziców mojego męża :)

Jakie meble ogrodowe Wam najbardziej odpowiadają?


Źródła zdjęć: homegarden.com.pl; własne archiwum

piątek, 9 sierpnia 2019

Grillowanie halloumi w piekarniku - szaszłyki z arbuzem i serem




Kolejny mój przepis na gilowany ser halloumi (tym razem z piekarnika), jak wiele tego typu pomysłów, pojawił się przypadkiem.

Ser halloumi pokochałam od pierwszego kęsa, gdy próbowałam go podczas zeszłorocznego pobytu na Cyprze. Od tego czasu mam go zawsze w domu. Jeden z takich serów miał krótszą datę ważności i gdy się zorientowałam, musiałam go przygotować prawie od ręki. Przejrzałam lodówkę w poszukiwaniu inspiracji, a że byłam właśnie przed cotygodniowymi zakupami i zapasy się pokończyły, to nie miałam dużego pola do popisu. Postawiłam więc na arbuza, którego miałam pod dostatkiem :)

W ten sposób powstał przepis na szaszłyki z arbuzem i serem hallumi z piekarnika.

Danie jest niezwykle proste, ale sos dodaje mu sznytu. Jeśli obawiacie się łączenia arbuza i sera, zapewniam że pasują do siebie znakomicie. Ja twierdzę, że smaczniejszą częścią jest ser, a mój mąż, który przez lata nie lubił dodawania owoców do takich dań, stwierdził, że arbuz w tej postaci jest wyśmienity i bardzo tu pasuje. Po takiej recenzji nie miałam wątpliwości, by przepisem podzielić się z wami na blogu :)



Szaszłyki z halloumi – jak zrobić


Ser halloumi nie wydaję się być bardzo kruchy. Przy krojeniu na drobne kawałki, potrzebne do przygotowania szaszłyku, może zdarzyć się jednak, że jakaś cząstka się połamie. Aby temu zapobiec, wystarczy pokrojone cząstki zalać gorącą wodą. W ten sposób stają się bardziej plastyczne i łatwiej nadziać je na patyki do szaszłyków.

Inne przepisy na blogu Wellness po polsku, które mogą cię zainteresować:

Przepis na szaszłyki z arbuzem i serem halloumi grillowane w piekarniku 

Składniki szaszłyków

- około 225 g sera halloumi,
- ćwiartka małego arbuza (ja użyłam arbuza mini, który ma bardzo drobne pestki).


Składniki sosu:

- płaska łyżka suszonej mięty,
- oliwa,
- ząbek czosnku lub 2 szczypty czosnku granulowanego.


Przepis na szaszłyki z arbuzem i serem halloumi

1. Pokrój w kostkę arbuza i ser halloumi.
2. Ser wrzuć do miski i zalej gorącą wodą.
3. Nadziewaj na zmianę ser i arbuza.
4. Przygotuj sos, mieszając wszystkie jego składniki.
5. Gotowe szaszłyki zanóż w sosie.
6. Ustaw piekarnik na 200 0°.
7. Piecz, aż ser się przyrumieni.

Najlepiej smakuje z chrupiącym pieczywem.
Smacznego!

środa, 7 sierpnia 2019

Wyprawka dla noworodka - kiedy zacząć przygotowywać wyprawkę do domu, a kiedy do szpitala



W pierwszej ciąży, gdy nie mamy w domu żadnych rzeczy potrzebnych dla noworodka, czeka nas wiele zakupów, a ich wybór z pewnością nie będzie prosty, o ile nie chcemy po kilku tygodniach po urodzeniu dziecka, kupować wielu rzeczy od nowa, bo tamte się nie sprawdziły. 

W którym tygodniu/miesiącu ciąży kupować wyprawkę


Zakupy kuszą już w pierwszych miesiącach, szczególnie jeśli się jest w takiej sytuacji jak ja, że gdy dowiadujesz się o ciąży, akurat kończy się zima i ze sklepów wycofywane są ciepłe ubranka, a dziecko będzie się rodzić jesienią, gdy dopiero będą znów pojawiać się w sklepach. Z ubrankami się wstrzymałam, bo czułam że pierwsze miesiące to jeszcze za wcześnie, ale przyszedł moment, kiedy uświadomiłam sobie, że jest to odpowiedni czas na gromadzenie wszystkich rzeczy potrzebnych dla noworodka. Tylko kiedy właściwie zacząć kupować wyprawkę dla noworodka? 

W którym tygodniu ciąży kupować wyprawkę



Tydzień, który uznałam za odpowiedni, aby zacząć kupować wyprawkę, to 22 tydzień ciąży. Dlaczego akurat ten? Dlatego, że dziecko urodzone w 22 tygodniu ciąży można uratować. Na świecie żyją nawet wcześniaki urodzone w 21 tygodniu ciąży. Dla mnie taka wiadomość, była zielonym światłem, że gdyby coś działo się nie tak, to moje maleństwo ma szansę już w 22 tygodniu przeżyć na tym świecie, więc spokojnie mogę zacząć szykować pokój i wyprawkę.

W którym miesiącu ciąży kupować wyprawkę

Wspomniany wyżej 22 tydzień ciąży, to 5 miesiąc. O tym, że jest to dobry czas, by zacząć kompletować wyprawkę, świadczy również to, że w tym okresie kobieta czuje się najlepiej, więc zakupy nie będą stanowić dla niej takiego problemu jak w późniejszych miesiącach. Nie jestem zwolenniczką pośpiechu, ani też odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Uważam, że na większe zakupy, szczególnie takie, przy których trzeba trochę pochodzić i pooglądać, warto zostawić sobie trochę czasu.

Jest to też miesiąc, w którym płeć dziecka jest zazwyczaj dobrze znana, co w niektórych przypadkach ułatwia zakupy.

Wyprawka dla noworodka - od czego zacząć

 

Zabierając się za kompletowanie wyprawki, najlepiej zacząć od planu. Na liście znajdzie się mnóstwo drobiazgów, takich jak produkty do higieny (gaziki, pieluszki, aspirator do nosa), które bez problemu można kupić przez internet, czy w aptece podczas jednych z wielu zakupów.

Moim pierwszym nabytkiem była poduszka do karmienia, którą zamówiłam przez internet już w drugim, czy trzecim miesiącu ciąży. Już wtedy przydawała mi się sporadycznie do spania. Mam skłonności do siniaków, a odkąd zaczęłam spać na boku (wcześniej mi się to nie zdarzało), to zauważyłam, że pojawiają mi się one między kolanami. Poduszka im zapobiegała.

Z czasem taka specjalna poduszka dla kobiet w ciąży stawała się coraz bardziej potrzebna. W przyszłości przyda się do karmienia.

Kolejny zakup, który okazał się niezbędny już w drugim trymestrze ciąży, to wkładki laktacyjne.


Kiedy zacząć kupować wyprawkę dla noworodka

Wyprawkę, jak już wspomniałam, najlepiej gromadzić stopniowo, przy okazji innych zakupów. Na początek najważniejsza jest lista. Ja taką sporządziłam na początku szóstego miesiąca. Teraz jest ona dla mnie dużym ułatwieniem. Gdy coś kupię, skreślam z listy, gdy jeszcze czegoś nie mam, a ktoś mi poleci którą markę wybrać – dopisuję.

Nie wybieram się na specjalne zakupy wyprawkowe, ale stopniowo kupuję niezbędne artykuły. Mogę dzięki temu skorzystać z promocji, czy wybrać najlepszą ofertę. Szukając kosmetyków w internecie, mam możliwość dokładnego przyjrzenia się składom.

Ostatnio potrzebowałam nowej pasty do zębów, a mam ograniczony wybór, bo mogę używać tylko takie, które nie zawierają fluoru. Szukając pasty, przejrzałam też co oferuje apteka, pod kątem wyprawki dla noworodka. Znalazłam dzięki temu kilka dobrych produktów, o których wcześniej nie wiedziałam (np. szklaną butelkę Lovi Diamond Glass) oraz inne produkty, w lepszych cenach niż spotykałam w innych miejscach.

W ten sposób do mojego zestawy wyprawkowego dołączyło sporo produktów, między innymi te, które widzicie na zdjęciach.


Wyprawka do szpitala

 

Wyprawka do szpitala, to zarówno rzeczy dla mamy jak i dla dziecka. Ostatnio słyszałam nawet, że warto przygotować też jakieś drobiazgi dla taty.

Co zabrać do szpitala na poród 

 

Jeśli wybrałaś już szpital, w którym chcesz rodzić, najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzenie na jego stronie internetowej, czy znajduje się tam lista rzeczy, które powinny się znaleźć w takiej torbie. Na stronie szpitala, który ja wybrałam, jest lista z 15 pozycjami. Dodatkowo polecam też wybrać się do szpitala i podpytać położną czego możemy się spodziewać (przy okazji obejrzeć oddział położniczy), albo po prostu zadzwonić. Taką kwestią do przegadania jest między innymi kąpiel noworodka. Może się okazać, że dziecko nie będzie kąpane w szpitalu, więc sporo rzeczy zabrałabyś niepotrzebnie.
W ten sposób unikniesz zabierania zbędnych rzeczy, albo takich, które będą ci potrzebne w późniejszym czasie i które będziesz mógł ci ktoś spokojnie dowieźć do szpitala już po porodzie (na przykład laktator).


Do dziś zebrałam rzeczy, o których wiem, że będą mi potrzebne w szpitalu: nawilżone chusteczki - Łagodzące chusteczki oczyszczające Mustela, ochronny krem do pielęgnacji pośladków dla noworodka - Mustela Krem do przewijania, Podkłady poporodowe - Bella Mamma.
Z mojej listy wykreśliłam już też : pieluszki i podpaski (tego specjalnie kupować nie musiałam).

Torba do porodu kiedy spakować

 

Ostatnia kwestia, czyli kiedy spakować torbę do porodu. Wszystkie wyżej wymienione rzeczy, dla mnie i dla dziecka, oraz to, co każdy do szpitala powinien zabrać, czyli (klapki, szlafrok, koszule nocne, przybory toaletowe itp.) najlepiej spakować miesiąc przed terminem porodu. Warto przygotować również listę przedmiotów do spakowania na ostatnia chwilę (np. dokumenty, telefon, ładowarka).
Na koniec więc znów wracam do stwierdzenia, że najważniejsza jest lista :) Jeśli z czymś się nie wyrobimy, czy zapomnimy zabrać, zakupy będzie mógł zrobić ktoś bliski. Zdecydowanie będziemy mieli mniej kłopotów.

Jakie są wasze doświadczenia z przygotowywaniem wyprawki do domu i do szpitala?

niedziela, 4 sierpnia 2019

Kremy z filtrem i z dobrym składem, ktore używałam w tym roku i polecam (SPF 15, 30, 50)






Wybór odpowiedniego kremu z filtrem, który nie dość, że będzie miał dobry skład, to będzie się sprawdzał na skórze, nie jest łatwy. W poprzednim roku przetestowałam kilka kremów, zaliczanych do tych naturalnych i bezpiecznych, ale po przeanalizowaniu składu, każdy z nich zawierał jakiś podejrzany składnik. Oznaczyłam wówczas te składniki i postanowiłam poszukać jeszcze wnikliwiej. Znalazłam kilka produktów z bezpiecznym filtrem przeciwsłonecznym i naturalnym składem, poniżej znajdziecie moje opinie.
Zanim nastąpiło lato, na co dzień używałam albo kremu z filtrem SPF 15, serum, albo podkładu mineralnego o takim samym faktorze UV. 

Eco Laboratorie Krem-Serum Rozjaśniający Zmniejszający Piegi i Przebarwienia SPF15 – moja opinia

Serum, to już nie pierwszy produkt Eco Laboratorie jaki miałam okazję poznać. Więcej na temat tej marki przeczytacie w moim wpisie o produkcie do ochrony włosów przed temperaturą.

Serum zawiera 97,5% składników naturalnego pochodzenia. Jego zadaniem jest rozjaśnienie skóry, redukcja zmian pigmentacyjnych.
Nie mam piegów, ale moja naczynkowę cera bardzo silnie reaguje na słońce, dlatego zdecydowałam się wypróbować serum. Nie żałuję. Działa ono kojąco i wzmacniająco na naczynia krwionośne.
Ma przyjemną konsystencję (pomiędzy kremową a żelową). Delikatny zapach. Szybko się wchłania, dobrze współgra z kremami, nie zapycha porów. Nadaje się również bezpośrednio pod makijaż, czy krem BB. Nawilża i koi.
Krótko mówiąc, bardzo przyjemny kosmetyk :)

Skład Kremu-Serum Rozjaśniającego Zmniejszającego Piegi i Przebarwienia SPF15 Eco Laboratorie

Serum zawiera ekstrakty z żurawiny, wrzosu i borówki brusznicy oraz olejek z awokado.

Skład wg INCI

Aqua, Organic Vaccinium Oxycoccus Seed Extract, Persea Americana Oil, Dicaprylyl Carbonate, Titanium Dioxide, Shea Butter Ethyl Esters, Sophora Japonica Extract, Achillea Millefolium Extraxt, Titanium Dioxide, Organic Uva-Ursi Extract, Organic Calluna Vulgaris Extract, Glycyrrihza Glaba Extract, Scutellaria Biacalensis Extract, Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate (and) Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer, Rosmarinus Oil, Perfume, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol


 

Eco Laboratorie Matujący krem do twarzy dla cery tłustej i problematycznej SPF 15

Do tego kremu przekonał mnie skład i filtr SPF 15. Mam cerę mieszaną, byłam więc też ciekawa, jaki będzie efekt jego stosowania.
Krem miał nawilżać, odżywiać, zwężać pory, regulować pracę gruczołów łojowych, zapobiegać błyszczeniu, podrażnieniom i zapewniać świeży wygląd cery.
Nie wiem jak krem będzie działał przy cerze tłustej z dużymi problemami, ale u mnie sprawdził się znakomicie. Moja skóra przestała się błyszczeć, a mimo że była matowa, to nadal była dobrze nawilżona, jędrna. Wyglądała świeżo i zdrowo.
Konsystencja kremu jest bardzo lekka, ale nie sprawia problemów przy nakładaniu, czy wyciskaniu z tubki. Krem dobrze współgra z makijażem, nie roluje się. Sprawia , że make up wygląda świeżo przez długi czas. Szkoda, że nie ma wersji z wyższym filtrem, bo mogłabym go używać cały rok.

Skład Matującego krem do twarzy dla cery tłustej i problematycznej SPF 15 Eco Laboratorie

Krem zawiera olej ze słodkich migdałów, który działa zmiękczająco na skórę, ekstrakt z oczaru wirginijskiego oraz ekstrakt z irysa, którego zadaniem jest zwężanie porów oraz poprawa elastyczność skóry.

Skład wg INCI

Aqua, Organic Iris Extract, Dicaprylyl carbonate, Shea Butter Ethyl Esters, Organic Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Organic Prunus amygdalus Oil, Glycerin, Lonicera japonica extract, Cananga essential Oil, Hydroxyethyl acrylate (and) Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer, Polymethyl Methacrylate, Methylmethacrylate crosspolymer, Perfume, Sorbic Acid, Benzyl alcohol.


Krem rozświetlający Clochee SPF 30

Krem rozświetlający Clochee SPF 30 wybrałam jako produkt zapewniający średnią ochronę. Stosuję go wyłącznie na twarz, ponieważ jest to krem, który spełnia rolę kremu BB. Nie przeszkadza mi to, ponieważ krem przeznaczony jest wyłącznie do twarzy, a nie do całego ciała. Kolor niestety nie każdemu może odpowiadać, więc zainteresowanych odsyłam do mojej recenzji.
Krem kupicie tutaj.


Mustela, mleczko przeciwsłoneczne do ciała, od urodzenia, SPF50+, 300ml

Szukając kremu z wysokim filtrem (SPF 50) zdecydowałam się sięgnąć po produkt, który stworzony był z myślą o najmłodszych. Większość kremów z wysokim filtrem ma takie właśnie przeznaczenie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosowały je osoby dorosłe. Z resztą teraz, gdy jestem w ciąży, taki skład i taki filtr jest dla mojej skóry jeszcze bardziej wskazany.

Marka przekonała mnie jeszcze jednym. Podaje nie tylko SPF, ale także wartość ochrony UVA - 25 PPD, co jest rzadkością na polskim rynku. Na marginesie: PPD, to skrót od Peristent Pigment Darkening. 

Jako pierwsze, kupiłam mleczko o pojemności 300 ml i używałam na całe ciało, w tym na twarz.
Kosmetyk ma lekką konsystencję (właściwą dla mleczka), łatwo się rozprowadza, nie bieli. Po nałożeniu na skórę powodował, że nieco bardziej błyszczała się mi cera w strefie T, która z natury jest bardziej tłusta. Pod makijaż mineralny sprawdza się doskonale, błyszczenie znika, a cera wygląda bardzo naturalnie. Cera jest gładka, nawilżona. Produkt nie roluje się na twarzy.

Mleczko, po nałożeniu na ciało nie powoduje uczucia lepkości, łatwo się nakłada i rozprowadza, nie brudzi ubrań. Ma przyjemny zapach i przede wszystkim skutecznie chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.

Skład mleczka przeciwsłonecznego do ciała SPF50+ Mustela od pierwszych dni życia

Mleczko, prócz składników o działaniu zabezpieczającym przed działaniem promieni słonecznych, zawiera olej z awokado, witaminę E, która działają antyoksydacyjnie i zabezpieczają skórę przed odwodnieniem.

Skład wg INCI

Aqua (Water), Coco-Caprylate/Caprate, Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Ethylhexyl Triazone, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid, Titanium Dioxide, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Pentylene Glycol, Potassium Cetyl Phosphate, Stearalkonium Hectorite, Tocopherol, Glyceryl Caprylate, Sodium Hydroxide, Dehydroacetic Acid, Alumina, Xanthan Gum, Jojoba Esters, Propylene Carbonate, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract 

Jako że mleczko przeznaczone jest dla dzieci już od pierwszych dni życia, dodam że producent na opakowaniu informuje, że nie zaleca się bezpośredniej ekspozycji na słońce dzieci w wieku poniżej 3 lat. Jeśli jednak jest taka konieczność, radzi nałożyć grubą warstwę tego mleczka i powtarzać tą czynność co najmniej raz na dwie godziny, a także każdorazowo po kąpieli. 
Inne teksty o kosmetykach do opalania na blogu Wellness po polsku, które mogą Cię zainteresować:

Mustela, mleczko przeciwsłoneczne do twarzy, SPF50+, 40ml dla dzieci i dorosłych

Mleczko (występujące w niektórych sklepach pod nazwą "mleczko do twarzy"), ma taką samą konsystencję,zapach i działanie, jak opisane wyżej wersja do całego ciała. Zdecydowanie bardziej opłaca się kupić większą wersję, o ile wie się, że całość zostanie zużyta. Cenę i listę sklepów znajdiecie tutaj.
Zaskoczeniem był dla mnie inny skład, ponieważ zarówno w aptece internetowej, w której go zakupiłam, a także u samego producenta, podano identyczny skład jak mleczka w wersji 300 ml. Na moim opakoawniu widnieje coś innego.
Poniżej pokazuję więc jak wygląda skład na moim opakowaniu.

Skład INCI




Główne składniki czynne pochodzenia naturalnego: System filtrów SPF50+ UVB UVA, chroniony patentem naturalny składnik Avocado Perseose®, który wzmacnia barierę ochronną oraz zachowuje bogactwo komórkowe skóry (organiczno-mineralnych, kompleks roślinny na bazie awokado), witamina E, estry jojoby.

Który krem najbardziej Was zainteresował?

wtorek, 30 lipca 2019

Regał Ikea Kallax - aranżacje w salonie i pokoju dziecięcym + moja opinia po kilku latach używania



Kilka lat temu potrzebowałam regału, który miałby zastosowanie jako regał magazynowy. Szukałam jednak takiego mebla, który będzie mógł mieć też zastosowanie w mieszkaniu, dlatego na metalowe regały nie zwracałam uwagi. Idealny do tego celu okazał się regał Kallax z Ikea.

Wybrałam taki, który miał najwięcej półek, czyli regał o wymiarach 182 cm x182 cm.

Był to pierwszy mebel Ikea i pierwszy mebel do samodzielnego złożenia, jaki pojawił się w naszym mieszkaniu. Nie mieliśmy więc wprawy. W instrukcji jest napisane, że do montażu regału potrzebne są dwie osoby. Okazało się, że montaż jest na tyle prosty, że ze wszystkim poradził sobie mój mąż. Druga osoba przydała się jedynie do wniesienia.



Regał magazynowy


Regał używałam zgodnie z planem. Okazał się bardzo wygodnym meblem, łatwym w czyszczeniu. Mimo że nie był użytkowany jak mebel do salonu, stały na nim bardzo różne przedmioty, często brudzące, okazał się odporny na uszkodzenia i zabrudzenia.



Teraz, gdy nie potrzebuję go jako regalu magazynowego, zmienił swoją funkcję i stał się regałem do pokoju dziecięcego.


 

Ikea Kallax aranżacje


Póki jeszcze pokój dziecięcy jest niezamieszkały przez nowego członka naszej rodziny, mebel przypomina raczej regał do salonu. Postanowiłam, więc przedstawić wam kilka podpowiedzi na aranżację takiego regału.


Ikea Kallax inspiracje


Kupując ten regał nie zwróciłam uwagi jak szerokie są możliwości jego zastosowania. Teraz widzę, że stale przybywa nowych rozwiązań, dodatkowe półki, kosze druciane, zamykane wkłady, które tworzą szafki, szuflady, i w końcu najprostsze, czyli pudełka. Internet pełen jest inspiracji, choć ja dopiero teraz, przygotowując ten wpis, rozejrzałam się jakie pomysły na aranżacje regału Kallax można znaleźć w internecie.

Szukając pomysłu do swojego mieszkania, przede wszystkim postawiłam na wykorzystanie jak największej ilości funkcji jaką ten regał może spełniać, tym bardziej, że mam do dyspozycji aż 25 półek.

Kallax w salonie



Poniżej znajdziecie 10 różnych zastosowań regału Kallax w salonie. 

Kallax z Ikea jako szafka pod telewizor



Wybór odpowiedniej szafki pod telewizor bywa nie lada wyzwaniem, regał Kallax możemy ustawić zarówno w pionie jak i w poziomie. Postawiony horyzontalnie stanie się funkcjonalną, nowoczesną szafką pod telewizor.



Regał Kallax jako barek


Regał Kallax, taki sam jaki zaproponowałam pod telewizor, może sprawdzić się również jako prosty i elegancki barek.


Kredens stworzony z regału Kallax

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby regał wykorzystać również jako kredens.

Większy regał Kallax, możemy wykorzystać jako mebel wielofunkcyjny. To, w jaki sposób go zaaranżujemy, zależy od naszych potrzeb, upodobań i stylu.

Pomysł dla wnętrz w stylu boho


Skoro wspomniałam już o różnych stylach, to propozycja na kącik w stylu boho.



Biało czarny salon glamour


Tutaj przedstawiam wam pomysł na aranżację regału Kallax w biało-czarnym saloni w stylu glamour.




Kallax ikea łączenie regałów


Jeżeli interesują was rozwiązania niestandardowe, możecie zdecydować się na łączenie regałów.
Tutaj przykład połączenia trzech regałów. Dodano też nóżki.


W tej aranżacji połączono dwa regały Kallax, zamontowano kółka i doczepiono blaty, które całkowicie zmieniaja charakter mebla.


Regał Kallax z otwartymi półkami

Ja, ze względów praktycznych, nie mam w mieszkaniu zbyt wielu otwartych półek, ale jeżeli wam to nie przeszkadza, to podpowiadam jak może wyglądać regał bez wkładów i pudełek



Tutaj Kallax jako regal na książki do salonu

Czarny regał Kallax

Pokazywane przeze mnie propozycje dotyczyły białego regału. W ofercie Ikea, są też regały czarne (większość z nich to te, z dużą ilością półek), oraz wkłady z czarnymi frontami.
Poniżej przedstawiam wam pomysł na aranżację takiego regału



Regał Kallax - pokój dziecięcy

Regał KALLAX wykorzystać można także w pokoju dziecięcym. Służyć będzie nie tylko jako miejsce na przechowywanie książek i zabawek, ale także do podziału pomieszczenia na część sypialną i rekreacyjną.
Tak duży regał, jak znalazł się w przyszłym pokoju mojego dziecka, będzie nie tylko miejscem na zabawki, ale także na książki i ubrania.



Na najniższych półkach zamontowane zostały szuflady. Po doświadczeniach jakie mam z meblami znajdującymi się w sypialni (zatrzymaliśmy tam całkiem nowe meble po poprzednich właścicielach mieszkania), nie zdecydowałam się na szafki tak nisko.
Szuflady są już częściowo zapełnione, głównie przez ubranka.
Pomysł na rozmieszczenie półek był procesem, nie podobają mi się proste linie, gdzie na jednym poziomi miałabym tylko szuflady, a na innym szafki. Rozrysowaliśmy z mężem kilka popularnych rozwiązań, które można spotkać w innych regałach, ale najlepsze okazało się takie, które było nietypowe, w całości z mojego pomysłu.



Zakładam, że w przyszłości regał będzie się zmieniał, bo i potrzeby będą inne. Świetnym rozwiązaniem dla starszego dziecka jest szafka tablicowa, a dokładniej wkład z drzwiami z powierzchnia tablicową. Kto wie, co jeszcze ciekawego wymyśli Ikea w najbliższych latach ;)
Dla poszukujących innych pomysłów na aranżację regału Kallaxx w pokoju dziecka, przedstawiam poniżej kilka propozycji.

Regał Kallax – pokój dziecka


Tutaj również wykorzystano szafki i szuflady, a także plecione kosze.



W tym wypadku postawiono na kolory i otwarte poliestrowe pudełka, idealne na zabawki.

Ikea kallax szuflady, wkłady, pudełka


Postanowiłam podzielić się z wami również moim zdaniem na temat szuflad, wkładów z drzwiami i pudełek do regału Kallax.

Ikea kallax pudełka

Jak już wspomniałam, postawiłam przede wszystkim na zamykane szafki i szuflady. Uważam, że są o wiele bardziej praktyczne niż kosze, choć może nie wyglądają tak efektownie. Chronią za to przed kurzem :)
Z tego samego powodu postawiłam na pudełka, które są w całości zamykane. Największy wybór pudełek znajdziecie tutaj.




Ikea kallax szuflady

W naszym regale zastosowaliśmy zarówno szuflady całkowicie zamknięte, jak i te częściowo otwarte. Montaż nie stanowił problemu. Zamykają się cicho, lekko „chodzą”, więc jestem z nich bardzo zadowolona.


Ikea kallax wkład

Wybraliśmy również dwa rodzaje wkładu z drzwiami Kallax. Jedne biały połysk, a drugie matowe. Nie mieliśmy w planach montażu dwóch wkładów z drzwiami obok siebie, ale patrząc na długość i umiejscowienie śrub, naszły nas wątpliwości, czy nie będzie z tym problemu.



Jak widać na zdjęciu śruby zajmują prawie całą grubość płyty. Jeśli wśród Was jest ktoś, kto montował wkłady w ten sposób, niech da znać, czy były z tym problemy.

piątek, 26 lipca 2019

Kawa na zimno z lodami – mój najprostszy i najlepszy przepis





Kawę na zimno próbowałam w różnych lokalach, ale nie miałam do niej szczęścia. Albo była to gorąca kawa z lodami (smaczna, ale nie chłodząca), albo napój z kawy nazwany dla zmyłki „Caffe Freddo" z mnóstwem fusów i bez smaku, tak jak by zalać fusy zimną wodą. Nie dawałam rady dopić tych kaw, nie tylko dlatego że nie znoszę fusów (szczególnie gdy nie są na dnie, a unoszą się w całej kawie, ale również dlatego, że były niesmaczne. Rozczarowały mnie popularne sieciówki, zarówno smakiem, ale też tym, że zamówiona kwa przychodziła do mnie w plastiku (choć na stronach internetowych pokazują kawę w szkle i porcelanie). Ach i jeszcze ten cukier, który nie miał szans się rozpuścić. No cóż, byłam widocznie naiwna, bo liczyłam na coś smacznego i przygotowanego profesjonalnie.


Przestałam zamawiać w lokalach kawę na zimno. Postanowiłam za to przygotowywać ją sobie w domu. Dziś podzielę się z wami moim najprostszym, a zarazem najlepszym z przepisów na kawę na zimno. Aby ją przygotować, nie potrzebujesz specjalnych sprzętów, blendera, czy nawet spieniacza do mleka.

Kawa na zimno z lodami – mój przepis


Używam mielonej kawy. Zaparzam ją w kawiarce, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście użyli innego urządzenia np. ekspresu ciśnieniowego, czy ekspresu przelewowego. Możecie też użyć kawy rozpuszczalnej.



Kawa na zimno z lodami – składniki (przepis na 1 porcję)

 

1 szklanka mocnej kawy (250 ml),
cukier do smaku,
1/2 szklanki mleka (krowiego lub migdałowego),
3 gałki lodów o smaku straciatella,
ciastka (u mnie biszkopty),
opcjonalnie kilka kostek lodu.


Kawa mrożona na szybko


Jeżeli mam więcej czasu na przygotowanie kawy, zaparzam ją w kawiarce, odlewam i czekam, aż wystygnie. Do zaparzenia 1 szklanki używam 1,5 kopiastej łyżki kawy.

Jeżeli chcę mieć szybko wystudzoną kawę, zaparzam ją w mniejszej ilość wody (przy tej samej ilości kawy) i wrzucam kilka kostek lodu


Kawa na zimno z lodami – jak zrobić

 

Do zaparzonej kawy wsyp cukier i rozmieszaj.
Gdy kawa ostygnie, dolej chłodnego mleka.
Wrzuć 3 gałki lodów (3 łyżki).
Udekoruj ciastkami.

Kawę na zimno z lodami najwygodniej będzie pić przez słomkę.
Smacznego!

środa, 24 lipca 2019

Dzienna pielęgnacja twarzy po 30 - krem i serum 30+ Ava Eco Garden




Zgodnie z zapowiedzią przedstawiam wam dziś kolejne kosmetyki marki Ava. Tym razem takie, które wybrałam na dzień. Należą do serii ECO GARDEN i przeznaczone są dla cery 30+. Można stosować je razem, ponieważ jeden z nich, to serum odmładzające – pomidor z ogórkiem, a drugi to krem z ekstraktem z marchwi. 

Ava Certyfikowane organiczne serum odmładzające – pomidor z ogórkiem ECO GARDEN (35+)



Serum ma bardzo lekką, kremową konsystencję. Zapachem przypomina ogórek, ale przez to że jest słodki, skłonna jestem nawet stwierdzić, że pachnie jak arbuz. Tak czy inaczej, zapach jest bardzo przyjemny i orzeźwiający. 

Serum stanowi kurację omładzająco-nawilżającą dla cery 35+. Polecane jest dla każdej skóry, ale w szczególności dedykowane wrażliwej i przesuszonej (słońcem, niewłaściwą pielęgnacją, przebywaniem w suchych pomieszczeniach itp.). Ma za zadanie wzmocnić i uelastycznić skórę, usunąć drobne zmarszczki mimiczne, zredukować te głębsze, przywrócić jej odpowiednie nawilżenie, odżywienie i ochronę przed utratą wilgoci. 

Skład serum odmładzającego – pomidor z ogórkiem Ava


Serum w swoim składzie zawiera emolienty z oliwy, olej ze słodkich migdałów, naturalną witaminę E, ekstrakt z pomidora bogaty w likopen, minerały, witaminy, które neutralizują wolne rodniki oraz ekstrakt ze świeżego ogórka, który korzystnie wpływa na nawilżenie, wygładzenie i odżywienie skóry.


Skład według INCI


Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Olea Europaea Fruit Oil, Cetearyl Alcohol, Squalane, Glycerin, Zea Mays Starch*, Sodium PCA, Hydrogenated Vegetable Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Tocopherol, Solanum Lycopersicum Fruit Extract*, Cucumis Sativus Fruit Extract, Squalene, Phytosterols, Cetearyl Glucoside, Sodium Dehydroacetate, Beta-sitosterol, Sodium Phytate, Dehydroacetic Acid, Glyceryl Stearate, Glyceryl Linolenate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Linalool, Parfum

99 % wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
24 % składników organicznych z plantacji monitorowanych


Opinia o Ava ECO GARDEN Certyfikowane organiczne serum odmładzające – pomidor z ogórkiem


Serum znajduje się w poręcznej tubce. Błyskawicznie się wchłania, lekko napina skórę, powoduje, że jest ona rozjaśniona i wygładzona. Nie powoduje świecenia, uczucia lepkości, czy innego dyskomfortu. Mam wrażenie, że działa jak maseczka, lekko chłodzi. 

Nawilżenie jak dla moich suchych policzków jest minimalne, ale z pewnością serum nie powoduje, że skóra stanie się sucha. Zdarzało mi się, że stosowałam je zamiast kremu, dzięki temu wiem, że bardzo dobrze współgra z makijażem. 


Świetnie za to sprawdza się na szyję. Poprawia elastyczność skóry, więc zdecydowanie sprawdzi się dla osób po 35 roku życia, którym na szyi pojawiają się pierwsze zmarszczki.
Tutaj znajdziecie listę drogerii i aptek, w których kupicie serum.

Ava Certyfikowany organiczny krem z ekstraktem z marchwi ECO GARDEN (30+) - naturalny krem przeciwzmarszczkowy


Krem przeznaczony jest do cery 30+. Jego zadaniem jest delikatne nawilżenie, lekkie natłuszczenie, wygładzenie skóry, poprawienie kolorytu i zapobieganie pojawianiu się zmarszczek. 

Produkt znajduje się w plastikowym słoiczku, który po otwarciu jest wypełniony po brzegi. Przez to, że krem jest bardzo wydajny, przez długi czas, dla zabezpieczenia, nie usuwałam ochronnego sreberka. Ma lekką konsystencję, pomarańczowy kolor i delikatny kwiatowo-marchewkowy zapach. Bardzo wygodnie się go nakłada, wchłania się natychmiast. 

Skład kremu Ava z ekstraktem z marchwi

Składniki, jakie mają wspomóc cerę po 30 roku życia, to przede wszystkim, chroniące przed działaniem wolnych rodników i hamujące procesy starzenia skóry: ekologiczny ekstrakt z korzenia marchwi, bogaty w minerały i witaminy, oraz emolienty z oliwki europejskiej i orzechów makadamia.

Skład według INCI

Aqua, Lavandula Angustifolia Flower Water*, Olea Europaea Fruit Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Cetearyl Alcohol, Squalane, Glycerin**, Coco-Glucoside, Zea Mays Starch*, Squalene, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Hydrogenated Vegetable Oil, Glyceryl Stearate, Beta-Sitosterol, Phytosterols, Tocopherol, Cetearyl Glucoside, Helianthus Annuus Seed Oil, Daucus Carota Sativa Root Extract, Daucus Carota Sativa Seed Oil, Beta-Carotene, Dehydroacetic Acid, Ascorbyl Palmitate, Sodium Dehydroacetate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Glyceryl Linolenate, Benzyl Alcohol, Parfum

99 % wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
22 % składników organicznych z plantacji monitorowanych


Opinia o Certyfikowanym organiczny kremie z ekstraktem z marchwi Ava ECO GARDEN (30+)




Jak wspomniałam, krem wchłania się błyskawicznie, a cera pozostaje matowa. Miałam obawy, czy krem o tak intensywnym kolorze będzie barwił również ubrania, czy pościel. Stosowałam kiedyś krem rokitnikowy, który w słoiczku wyglądał bardzo podobnie, a bardzo długo się wchłaniał i brudził. Na szczęście okazało się, że z kremem Ava jest zupełnie inaczej. Po 15 minutach od nałożenia na skórę, dla sprawdzenia przetarłam policzek chusteczką. Nie było na niej żadnego śladu po kremie. Można więc bez problemu nakładać go zarówno na dzień, jak i na noc. 

Barwa kremu ma za to pozytywny wpływ na koloryt cery. Dla mnie jest to duży plus, bo moja naczynkowa cera ma nierówny koloryt i sporo zaczerwienień. 

Krem bardzo dobrze współgra z makijażem. Sprawdził się zarówno pod sypki podkład mineralny, ale też pod kosmetyki do makijażu w formie kremu. 

Nie ma filtra przeciwsłonecznego, więc o tej porze roku nie stosuję go solo w ciągu dnia. 

Sądzę, że ten krem sprawdzi się dla każdej cery. Moja jest mieszana, policzki suche, a strefa T tłusta. Krem powoduje, że cera jest jednolicie matowa, nie zapycha porów, delikatnie nawilża i natłuszcza. Nie powoduje uczucia ściągnięcia.
Krem znajdziecie tutaj.


Jestem zadowolona z tego kremu i z pewnością jeszcze do niego wrócę o chłodniejszej porze roku. 

Zarówno serum, jak i krem posiadają certyfikat ekologiczny. Na stronie producenta możemy znaleźć informację "Naturalny i Organiczny Kosmetyk Certyfikowany przez ECOCERT Greenlife zgodnie ze standardami ECOCERTU dostępnymi na stronie http://cosmetics.ecocert.com".

Instagram @mrs_calluna