wtorek, 24 września 2019

Czego i dlaczego nigdy nie kupię w lumpeksie




W lumpeksach kupuję od lat 90-tych, czyli odkąd się pojawiły. Są jednak takie produkty, na które zupełnie nie zwracam uwagi i nigdy bym ich nie kupiła. Podpowiem Wam więc czego nie kupować w lumpeksie.


Buty z lumpeksu

 

Nigdy w lumpeksie nie kupię butów. Noszenie używanych butów nawet po kimś z rodziny, to niestety nie jest dobre rozwiązanie. Łatwo nabawić się problemów ortopedycznych, a na zdrowiu nie warto oszczędzać. Szczególnie dotyczy to dziecięcych bucików. Choć kuszące może być kupno butów dla dziecka w lumpeksie, w końcu dzieci wyrastają z butów ekspresowo, to deformacje stopy mogą mieć skutki nieodwracalne. Znam jedną osobę, która nosiła buty po starszym bracie. Teraz, gdy jest dorosła i ma zdeformowaną stopę, ma olbrzymi problem z doborem butów.
Używane buty, to również duże zagrożenie grzybicą. Zdecydowanie większe niż kupowanie przymierzanych nowych butów.
O zgrozo, w internecie spotkałam się z tym, że sprzedawane są również używane buty ortopedyczne.



Bielizna z lumpeksu

 

Pomijając kwestie higieny, po prostu mnie to brzydzi. W końcu jak sama nazwa mówi bielizna osobista, to najbardziej osobista część garderoby. Nawet nie zaglądam na wieszaki z bielizną w lumpeksie. Omijam też te, gdzie znajdują się kostiumy kąpielowe czy kąpielówki.
Są zapewne zwolennicy kupowania ładnych używanych majtek, którzy powiedzą że są one dezynfekowane, albo prane w domu. Środki do dezynfekcji, które zabijają bakterie wirusy i grzyby (a są jeszcze przecież pasożyty) nie są na pewno przyjazne dla miejsc intymnych, łatwo nabawić się podrażnień, a pranie zgodne z metką, to dla mnie za mało, żebym czuła się komfortowo w cudzych do niedawna gaciach. Z resztą nie ma takiego produktu do dezynfekcji, który zapewniałby 100% skuteczności.

Przy okazji ciekawostka dotycząca prania bielizny: badania przeprowadzone w 2017 r. przez Good Housekeeping Institute (GHI) z Wielkiej Brytanii wykazały, że na majtkach wyciągniętych prosto z pralki może się znajdować nawet 10 000 żywych bakterii. 

 

Ręczniki z lumpeksu

 

Ręczniki traktuję podobnie jak bieliznę, używam wyłącznie tych, które kupiłam jako nowe. Piorę je co jakiś czas w 90 stopniach. Używam osobnego ręczniczka do twarzy i choć sama nie miałam problemu z trądzikiem odkąd skończyłam okres dojrzewania, polecam tą metodę szczególnie wszystkim, którzy borykają się z takimi  zmianami na skórze.



Czapki, kapelusze, rękawiczki z lumpeksu

 

Cześć z nich można wyprać, ale jest mnóstwo takich, z którymi nic się nie da zrobić, np. filcowe kapelusze, czapki futrzane itp.



Używany materac z lumpeksu

 

Do materaca mam takie samo podejście, jak do używanych butów. Materace również się odkształcają, co powoduje wady postawy. Szczególnie niebezpieczne jest więc dla dzieci i młodzieży. Tu mogę przytoczyć kolejną historię znajomej mi osoby, która na takim materacu spała w wieku dojrzewania. Efektem jest spora skolioza. Nie polecam więc materacy z drugiej ręki, bez względu na to, czy jest on z lumpeksu, OLX, czy od kogoś znajomego. Mimo większych kosztów lepiej opłaci się kupić nowy materac ;)


Kołdry i prześcieradła z lumpeksu

 

Kołdry i prześcieradła z lumpeksu, to kolejna rzecz, które w lumpeksie nigdy nie kupię. Lubię mieć w domu swoją, nową pościel. Nie neguję jednak tego, że inni kupują pościel czy kołdrę w lumpeksie. W końcu podczas podróży ja też śpię pod obcą kołdrą i w obcej pościeli. Warto jednak pamiętać, że taka kołdra może  być między innymi siedliskiem roztoczy, warto więc zwrócić uwagę na temperaturę prania, która widnieje na metce. Im wyższa, tym lepiej.



Zabawki z lumpeksu

 

Odpadają z kręgu moich zainteresować również zabawki, których nie można dokładnie umyć i zdezynfekować. Szczególnie dotyczy to pluszaków. 


Jakie jest Wasze podejście do kupowania w lumpeksach?

27 komentarzy:

  1. Również nie kupiłam wymienionych przez Ciebie rzeczy w lumpeksie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupuję W lumpeksie bardzo często ale wymienionych przez Ciebie rzeczy też bym nie kupiła. Te rzeczy przechodzą tak długą drogę zanim dotrą do nas, aż strach pomyśleć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, lepiej się nawet nie zastanawiać, co się z nimi działo, zanim dotarły do sklepu ;)

      Usuń
  3. Ja również wyżej wymienionych przez Ciebie rzeczy w lumpeksie nie kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w lumpeksie kupuję tylko sukienki i bluzki. Nie wyobrażam sobie kupić tam bielizny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to zaskakuje, ale jednak popyt na używaną bieliznę jest.

      Usuń
  5. Również jak ty nie kupiłabym tych rzeczy. Wyjątkiem sa buty, które raz tam kupiłam, ale nie mogłam się powstrzymać bo były prześliczne i niedrogie. Oczywiście wyprałam je dwa razy w 60 stopniach, co z kolei spowodowało ich rozklejenie, ale poza tym w lumpeksie kupuje tylko bluzki, swetry i spodnie. Nie kupiłabym natomiast nigdy grubej kurtki, też wydaje mi się ze ciężko taka porządnie wyczyścić/wyprać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wszystko można wyprać tak, żeby czuć się komfortowo w czymś co nosiła obca osoba, czy osoby, a przy okazji by nadal ta rzecz była w dobrym stanie i nie straciła fasonu :(

      Usuń
  6. Ja tak samo nigdy tych rzeczy w lumpeksie nie kupuję i nie kupię. Ostatnio kupiłam bez śladów użytkowania spódnicę H&M i to dzięki sąsiadce. Noszę ją do znudzenia. Rzadko udaje mi się coś fajnego znaleźć, a może nie potrafię szukać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem to kwestia cierpliwości, a czasem sklepu, nie w każdym są rzeczy dobrej jakości.

      Usuń
  7. Ja nie kupuję wymienionych rzeczy jedynie kupuję bluzki spódnice i spodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli pewnie podobnie jak ja, niektóre alejki, czy wieszaki całkowicie pomijasz ;)

      Usuń
  8. Ja ogólnie tam nie kupuję, ale aż jestem zaskoczona, tym co wymieniłaś, że można tam dostać.Bo to oznacza, że chętni są :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszą być, ja bym chyba nawet na to nie wpadła, by niektóre z tych rzeczy sprzedawać ;)

      Usuń
  9. Nie chodzę do lumpeksów, chociaż wiem że mnóstwo tam perełek. Wolę mieć mniej ciuchów, ale nowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem z tych, co wolą mniej, ale czasem gdy nie mogę czegoś znaleźć wśród nowych, to bez problemu znajduję w sklepie z używanymi. Sprawdziło się to już tyle razy, że mnie zachęciło, żeby częściej takie sklepy odwiedzać, zamiast szukać igły w stogu siana ;)

      Usuń
  10. Hello, just wanted to say, I liked this post.
    It was helpful. Keep on posting!

    OdpowiedzUsuń
  11. Również nie kupuję tych rzeczy w lumpexie. To logiczne, że raczej te rzeczy nie będą nam dobrze służyły...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w ogóle rzadko kupuję w lumpeksie. Nie dlatego, że nie lubię, ale dlatego, że jakoś do żadnego nie mam po drodze. Ale wymienionych przez Ciebie rzeczy nie kupiłabym, nawet gdybym miała pod domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię. Jak mieszkałam daleko od wszelkich second handów, to czasem zdarzyło mi się zajrzeć gdzieś bliżej pracy, ale rzadko, bo tam też nie miałam żadnego z ciekawym asortymentem.

      Usuń
  13. Rzadko kupuję w lumpeksach, a jak już to raczej tylko bluzki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdy odwiedzalam takie miejsca, rowniez unikalam tych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie zrozumiem sensu kupowania zużytych staników w lumpeksie, po prostu fuj. Buty - zależy. Raczej rzadko, ale kiedyś trafiłam na świetne buty sportowe, które nosiłam ponad dwa lata. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Zapraszam do obserwowania, będzie mi bardzo miło :)
Jeśli prowadzisz bloga, z chęcią Cię odwiedzę.
Komentarz to nie miejsce na reklamę, jeśli chcesz się zareklamować na tym blogu zajrzyj na stronę KONTAKT/WSPÓŁPRACA.

Instagram @mrs_calluna